środa, 12 listopada 2025

Maroko – dzień 1 – Marrakesz
















Wyprawa do Maroka rozpoczęta. Właśnie siedzę w uberze i jedziemy na lotnisko, a ja sprawdzam, jak działa mój nowy laptop i pisanie rysikiem. Daje radę, ale na pewno będę musiał robić sporo poprawek. Na lotnisku mamy zbiórkę o 9:30, a wylot zaplanowany jest na godzinę 11:55. Zobaczymy czy będzie o czasie? Chyba jednak daruję sobie rysik, bo za dużo jest do poprawiania.

Jesteśmy już w Maroku. Samolot przyleciał pół godziny przed czasem. Marrakesz przywitał nas ładną i przede wszystkim ciepłą pogodą. To miasto pełne historii, barw i życia, położone u podnóża gór Atlas, zamieszkane przez około milion osób, a licząc wraz z aglomeracją około cztery miliony. Został założony w XI wieku i należy do słynnych Cesarskich Miast Maroka, obok Fezu, Rabatu i Meknesu. Językiem urzędowym jest tu arabski i berberyjski, jednak powszechnie używany jest również francuski. Marakesz od wieków pełni rolę ważnego ośrodka handlu, kultury i turystyki, przyciągając podróżnych swoimi rynkami, pałacami, ogrodami i niezwykłą atmosferą.

Serce miasta stanowi medyna, historyczne centrum pełne wąskich, krętych uliczek, czerwonych glinianych domów i labiryntu suków, gdzie można natknąć się na kolorowe dywany, ceramikę, przyprawy, wyroby skórzane i w zasadzie wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Centralnym punktem medyny jest tętniący życiem plac Jemaa el-Fna, gdzie przez całą dobę słychać muzykę, podziwiać można pokazy taneczne, a powietrze wypełniają aromaty ulicznej kuchni. Tutaj również można spotkać się z pokazami różnych zwierząt – małpek, węży, jeży, żółwi, kameleonów, jaszczurek, różnych ptaków, itp. Turyści mogą sobie zrobić z nimi zdjęcie za drobną opłatą. Na szczęście ten okrutny proceder męczenia niewinnych stworzeń jest coraz rzadziej spotykany. W pobliżu placu znajdują się zabytkowe pałace, piękne ogrody, a także jeden z symboli miasta – Meczet Koutoubia, z charakterystycznym minaretem mierzącym około 77 metrów, widoczny z wielu zakątków Marrakeszu i będący punktem orientacyjnym w mieście.

Nasz hotel znajduje się tuż przy głównym placu miasta Jemaa el-Fna. Po rozlokowaniu się w pokojach poszliśmy na kolację, a od razu po niej wybraliśmy się na wieczorny spacer po medynie. Szybko zagubiliśmy się w gąszczu małych uliczek i gdyby nie to, że Magda ma wykupioną kartę sim i dostęp do internetu, to pewnie chodzilibyśmy po tych uliczkach do teraz, szukając nadal naszego hotelu. Ponieważ było już późno, to dużo sklepików było już zamkniętych i nie było tłumu ludzi, który zazwyczaj jest tutaj w dzień. Dzisiaj jeszcze nie kupowaliśmy żadnych pamiątek. Spacer potraktowaliśmy raczej jako rekonesans. Będziemy jeszcze w Marakeszu ostatniego dnia i wtedy na pewno udamy się na ostatnie zakupy. A dzisiaj kupiliśmy sobie tylko kilka daktyli i pyszne soki ze świeżo wyciskanych owoców. Jutro jedziemy do Essaouiry, na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Może uda się wykąpać w oceanie, choć jutro ma być kiepska pogoda. Zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz