wtorek, 20 stycznia 2026

Seszele – dzień 3 – Chillout na Mahé

 

Dzisiaj po śniadaniu odebrałem wynajęty przez nas samochód. Przedstawiciel wypożyczalni przywiózł go nam do hotelu i powiedział tylko, żebyśmy uważali i nie stawiali samochodu pod palmami kokosowymi, bo jedynym zagrożeniem na wyspie jest zniszczenie samochodu przez spadające kokosy... Potem mieliśmy spotkanie z przedstawicielem biura, w którym mamy wykupiony pobyt na Seszelach. Kupiliśmy u niego dwie całodniowe wycieczki. Jedną w czwartek – na wyspy La Digue i Praslin, a drugą dzień później – do Morskiego Parku Narodowego Sainte Anne. Będziemy tam zwiedzać park, oglądać żółwie, kąpać się i snorkelingować.

A potem wzięliśmy z hotelu ręczniki i leżaki i poszliśmy na plażę. Dzisiaj zaplanowaliśmy sobie totalny chillout. Przez kilka godzin siedzieliśmy na plaży. Ja większość czasu spędziłem w wodzie, bawiąc się na falach. Poszliśmy też na spacer, tym razem w drugą stronę. Doszliśmy aż do końca plaży, gdzie do morza również wpada mała rzeczka, a także widzieliśmy przy skałkach, jak miejscowi łowią ryby. Po zejściu z plaży poszliśmy jeszcze popływać w hotelowym basenie.

Przed kolacją poszedłem z H. i Z. na zakupy do pobliskiego sklepu. Potem siedzieliśmy sobie przy barku i plaży i graliśmy w karty. Dzisiejszą kolację mieliśmy zamówioną we włoskiej restauracji. Jedzenie było dobre, ale nie było bardzo dużego wyboru, no i musieliśmy zamówić wszystko z karty, więc okazało się, że jedzenia było po prostu za dużo i nie zjedliśmy wszystkiego. Jutro już nie będziemy zamawiać kolacji w restauracji „na kartę”, tylko zjemy normalnie w hotelowym bufecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz