poniedziałek, 17 listopada 2025

Maroko – dzień 6 – Fez










Dzisiaj przez cały dzień zwiedzaliśmy Fez. Najpierw pojechaliśmy do dzielnicy żydowskiej i bramy pałacu królewskiego. Mellah, czyli dawna dzielnica żydowska w Fezie, jest jedną z najstarszych i najważniejszych tego typu enklaw w Maroku. Powstała w XIV wieku i przez stulecia stanowiła centrum życia żydowskiej społeczności, która pełniła istotną rolę w handlu, rzemiośle i dyplomacji. Charakterystyczna dla tej części miasta jest zabudowa odmienna od tradycyjnej marokańskiej medyny: domy mają balkony wychodzące na ulice, a układ jest bardziej regularny. Do dziś zachowały się tu ważne miejsca pamięci, takie jak odrestaurowana synagoga Ibn Danana oraz stary cmentarz żydowski, świadczące o bogatej wielokulturowej historii Fezu. W bezpośrednim sąsiedztwie Mellahu znajduje się imponująca brama do pałacu królewskiego – Bab al-Makhzen. Monumentalne wrota, ozdobione misternymi mozaikami z zellij, złoconymi elementami i charakterystyczną zieloną dachówką, prezentują kunszt marokańskiego rzemiosła. Choć sam pałac nie jest udostępniony do zwiedzania, fasada i bramy stanowią popularny punkt wizyt.

Z dzielnicy żydowskiej pojechaliśmy zobaczyć miasto z punktu widokowego przy fortecy Borj Sud, położonej na wzgórzu, nad południową częścią medyny Fezu – Fes el-Bali. Została ona zbudowana w 1582 roku przez dynastię Saadytów w celu obrony miasta i kontroli strategicznych podejść od południa. Fortyfikacja ma charakterystyczny prostokątny kształt, grube mury i baszty, z których w przeszłości można było ostrzeliwać miasto. W bezpośrednim sąsiedztwie fortu znajduje się Musalla Bab Ftouh. Służyła ona tradycyjnie jako miejsce gromadnych modlitw w szczególnych okazjach religijnych, takich jak zakończenie Ramadanu czy święta dziękczynienia. Budowla ma prostą, funkcjonalną architekturę, charakterystyczną dla miejskich modlitewni w Maroku. Ponieważ forteca jest w remoncie, to właśnie z tego miejsca podziwialiśmy panoramę Fezu.

Z punktu widokowego udaliśmy się do fabryki ceramiki Art Naji. Jest to najbardziej znana manufaktura ceramiki i mozaik zellij w Fezie, kontynuująca lokalne tradycje garncarskie sięgające wielu pokoleń. Cały proces produkcji przebiega ręcznie, od przygotowania gliny aż po wypał i dekorację. Glinę pozyskuje się lokalnie, miesza z wodą i formuje w miękką masę, z której następnie garncarze ręcznie kształtują misy, talerze, wazony i naczynia kuchenne na tradycyjnych kołach garncarskich. Po wstępnym modelowaniu naczynia muszą wyschnąć, aby można je było poddać pierwszemu wypałowi w piecach opalanych drewnem. Wypał ten utwardza ceramikę, lecz pozostawia ją porowatą, dzięki czemu można nałożyć szkliwo oraz misterną dekorację. Rzemieślnicy malują naczynia charakterystycznymi dla Fezu motywami geometrycznymi, roślinnymi i kaligraficznymi, korzystając z tradycyjnych pigmentów, takich jak głęboki kobaltowy błękit, zieleń miedziowa czy żółcień. Po szkliwieniu i malowaniu przedmioty trafiają do drugiego wypału, w którym szkliwo stapia się i nadaje ceramice połysk oraz trwałość. Oprócz naczyń Art Naji słynie także z mozaik zellij. Proces ich wytwarzania polega na wypalaniu płytek, cięciu ich ręcznie w precyzyjne, miniaturowe kształty i układaniu jak skomplikowanych puzzli na odwrocie wzoru, tak aby po odwróceniu powstawały całe panele i blaty stołów. Cała praca również wykonywana jest ręcznie, a każdy element różni się nieco od pozostałych, co nadaje wyrobom niepowtarzalny charakter. Zwiedzający mogą oglądać cały proces w warsztatach, a także wziąć udział w krótkich zajęciach, podczas których sami próbują lepienia, malowania lub układania mozaik zellij. Art Naji jest dziś jednym z najważniejszych ośrodków zachowania tradycji ceramicznych Fezu i jednocześnie miejscem, które prezentuje tę sztukę w sposób najbardziej przystępny i autentyczny.

Po wizycie w warsztacie ceramicznym pojechaliśmy w końcu zwiedzać medynę Fes el-Bali. Jest ona najstarszą częścią miasta i jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zespołów miejskich na świecie. Powstała w VIII–IX wieku i do dziś zachowała charakter labiryntu wąskich uliczek, warsztatów rzemieślniczych oraz domów o bogato zdobionych portalach. W obrębie medyny znajduje się ponad 9,5 tysiąca uliczek! Cała medyna wpisana jest na listę UNESCO, jako unikatowy przykład miejskiej tkanki z epoki islamskiego średniowiecza – mieści kilkaset zabytkowych miejsc kultu, fundacji religijnych, suków, karawanserajów i łaźni.

Medyna podzielona jest na liczne dzielnice rzemieślnicze, w których kolejne pokolenia wykonują te same zawody w sposób niemal niezmieniony od stuleci. Ze względu na niezwykle wąskie uliczki, ruch samochodowy jest tu niemożliwy, a transport opiera się na osłach, mułach i wózkach ręcznych, co wzmacnia wrażenie podróży w czasie.

W czasie naszego spaceru po medynie mieliśmy zaplanowanych kilka miejsc do obejrzenia. Pierwszym był sklep z dywanami. Warsztaty, w których wytwarza się tradycyjne dywany, stanowią jeden z charakterystycznych elementów medyny Fezu i do dziś działają w niewielkich, rodzinnych zakładach ukrytych w wąskich uliczkach. Sam proces tkania jest niezwykle czasochłonny i wymaga dużej precyzji. Tkacz lub tkaczka zawiązuje pojedyncze supełki wokół pionowych nici osnowy, a każdy wzór powstaje powoli, rząd po rzędzie. Wzory często nie są rysowane wcześniej – tkacze mają je w pamięci, co pozwala im swobodnie modyfikować ornamenty. Po ukończeniu tkania dywan jest strzyżony, wyrównywany i oczyszczany, a następnie wynoszony na dachy lub dziedzińce, aby mógł wyschnąć w słońcu i nabrać właściwej miękkości.

Kolejnym punktem była Medresa Al-Attarine wzniesiona na przełomie XIII i XIV wieku. Medresa zachwyca wyjątkową harmonią dekoracji – to klasyczne arcydzieło marokańskiej sztuki. Jej dziedziniec obłożony jest mozaikami zellij, ściany wykończone tynkiem gebs o misternie rzeźbionych motywach roślinnych i kaligraficznych, a kolumny i balustrady wykonano z cedrowego drewna. Pełniła funkcję szkoły koranicznej i internatu dla studentów uniwersytetu Al-Karaouine. Pokoje uczniowskie są niewielkie, co pozwala zobaczyć, jak wyglądała codzienność studentów teologii i prawa islamskiego kilka stuleci temu. Dziś medresa stanowi jeden z najpiękniejszych przykładów architektury Marinidów i jest obowiązkowym punktem zwiedzania medyny.

W medynie Fezu znajduje się również kilka dzielnic poświęconych tradycyjnemu tkactwu, z których najbardziej znana jest okolica Seffarine i boczne uliczki prowadzące w kierunku mostu Al-Karaouine. Tkactwo jest tu praktykowane metodami przekazywanymi z ojca na syna. W wąskich warsztatach można oglądać krosna pionowe i poziome, często obsługiwane ręcznie przez dwie osoby. Tkacze produkują w nich m.in. dżalabije, pasy ceremonialne, szale i jedwabne tkaniny (np. słynny „jedwab kaktusowy” z włókien agawy), a także materiały zdobnicze do wnętrz domów i meczetów. Krótki pokaz tego rzemiosła mieliśmy w kolejnym odwiedzonym warsztacie.

Na sam koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie najbardziej rozpoznawalny symbol medyny, jakim jest Tannerie Chouara, czyli największa i najstarsza działająca garbarnia w Fezie, pochodząca z XI wieku. Proces garbowania odbywa się tu w sposób niemal całkowicie tradycyjny i stanowi ciągłość metody z epoki wczesnośredniowiecznej. W garbarni znajdują się charakterystyczne kamienne kadzie, podzielone na dwa główne typy: białe, z mieszaniną wapna, soli i gołębich odchodów, służące do usuwania sierści i zmiękczania skóry oraz kolorowe, wypełnione naturalnymi barwnikami, takimi jak henna, szafran, indygo czy mak.

Pracownicy garbarni ręcznie przenoszą skóry między kadziami, używają tradycyjnych drewnianych narzędzi i wykonują cały proces bez udziału maszyn. W Tannerie Chouara produkuje się skóry wykorzystywane do wytwarzania toreb, pasków, babuszy (tradycyjnych marokańskich pantofli), czy elementów wykończenia wnętrz. To jedno z najważniejszych i najbardziej fotogenicznych miejsc w Fezie, symbol lokalnego rzemiosła i niesłabnącej tradycji, działające nieprzerwanie od ponad 900 lat! Najlepszy widok na Chouara roztacza się z tarasów sklepów otaczających garbarnię, które jednocześnie pełnią funkcję punktów obserwacyjnych. To właśnie w jednym z takich sklepów zakończyliśmy dzisiejsze „oficjalne” zwiedzanie medyny.

Po wyjściu z labiryntu uliczek wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy w kierunku Niebieskiej Bramy. Brama ta, znana jako Bab Boujloud, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Fezu i głównym wejściem do medyny Fes el-Bali od strony zachodniej. Wbrew temu, co sugeruje jej tradycyjny wygląd, brama nie pochodzi ze średniowiecza. Została zbudowana dopiero w 1913 roku przez władze francuskiego protektoratu, które chciały stworzyć reprezentacyjne wejście do najstarszej części miasta. Mimo późnej daty powstania brama została zaprojektowana w stylu marokańskiego, andaluzyjskiego mauresque, z bogatą dekoracją z niebieskich i zielonych płytek zellij. Zewnętrzna fasada jest intensywnie niebieska – kolor tradycyjnie kojarzony z Fezem – natomiast strona wewnętrzna jest zielona, co symbolicznie nawiązuje do islamu. Przez łuk bramy rozciąga się widok na minaret medresy Bou Inania, który od razu prowadzi wzrok ku sercu zatłoczonej medyny.

Za Bab Boujloud rozpoczyna się jeden z najżywszych fragmentów medyny Fes el-Bali. Labirynt uliczek w tej części medyny łączy dwa główne trakty: Talaa Kebira i Talaa Sghira, które prowadzą w głąb starego miasta. To tutaj koncentruje się codzienne życie – od małych warsztatów rzemieślniczych, po herbaciarnie, gospody i kramy z przyprawami, tkaninami, wyrobami ze skóry oraz ceramiką z Fezu. W pobliżu bramy medyna jest stosunkowo szeroka i bardziej otwarta, ale już po krótkim spacerze staje się gęstym labiryntem, w którym ruch pieszy, tragarze prowadzący osły oraz zapachy miejscowych stoisk tworzą autentyczną atmosferę dawnego miasta. I to właśnie tutaj mieliśmy półtorej godziny czasu wolnego, który wykorzystaliśmy na samodzielny spacer po medynie oraz zakup marokańskich przypraw. Dzisiaj znów mieliśmy szczęście do pogody. Według prognoz prawie cały dzień miał padać deszcz, a podał tylko na początku naszego zwiedzania. Później wyszło słońce i przez resztę dnia, z króciutkimi chwilami zachmurzenia, była bardzo ładna pogoda. Po powrocie do hotelu, jeszcze przed kolacją, poszliśmy na zakupy do pobliskiego Carrefoura, bo jutro i pojutrze będziemy na pustyni, a tam nie bardzo będzie szansa kupienia czegokolwiek do jedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz