Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pszów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pszów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 kwietnia 2023

Rodzinna Wielkanoc - niedziela










Cały dzisiejszy dzień sędziliśmy z mamą u drugiej części rodziny, tym razem tej od strony taty, czyli w Pszowie. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu, które oczywiście było z obowiązkowym w święta Wielkanocne żurkiem z jajkiem i białą kiełbasą. Droga do Pszowa zajęła nam około półtorej godziny. Na miejscu byliśmy około godziny 11. Najpierw posiedzieliśmy u Bogny i Arka. Były też ich "dzieci" - Przemek i Ania. Zjedliśmy u nich obiad, pogadaliśmy, powspominaliśmy i około 16 poszliśmy jeszcze na godzinę do Witka i Klaudii, którzy też już mają dwójkę dzieci, choć dużo młodszych niż Bogna z Arkiem, bo są dopiero w wieku wczesnoszkolnym.

Z Pszowa wyjechaliśmy po godzinie 17. W znacznej części drogi powrotnej towarzyszyły nam opady deszczu. Momentami były one dość intensywne. Do Zawiercia dojechaliśmy około godziny 19. Po kolacji mieliśmy czas na długie rodzinne pogawędki. Mieliśmy o czym rozmawiać, bo przecież ostatni raz widzieliśmy się prawie 10 lat temu!

niedziela, 6 lipca 2014

Wycieczka w Góry Stołowe i do Czech (część 1)













Po dwudniowej wyprawie nad Morze Bałtyckie, tym razem już z mamą i Łezką ruszyliśmy do Pasterki w Góry Stołowe, gdzie już dużo wcześniej zarezerwowaliśmy sobie noclegi „U Walentynki”, mojej znajomej z czasów, gdy prowadziła dom wypoczynkowy „Szczelinka”, a ja jeździłem tam z dzieciakami na zielone szkoły. Obecnie prowadzi ona małe gospodarstwo agroturystyczne.


Zanim jednak dotarliśmy do Pasterki minęły prawie całe 3 dni. Co robiliśmy wcześniej? W sobotę 5 lipca pojechaliśmy do Pszowa do rodziny. Zanim jednak tam dotarliśmy, A. i E. koniecznie chcieli jeszcze po drodze zatrzymać się i zwiedzić Klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie. Ponieważ jechaliśmy przez Częstochowę, to nie nadrabialiśmy kilometrów. Zwiedzanie zajęło nam około dwóch godzin. Po południu dotarliśmy na miejsce. Wreszcie udało nam się posiedzieć w Pszowie dłużej, a nie przyjechać tylko na nocleg w drodze do Nicei. B. i A. byli bardzo zadowoleni. W niedzielę poszliśmy sobie na bardzo długi spacer po okolicy. Latem, gdy wszystko rozkwita, nawet przemysłowe śląskie tereny potrafią być bardzo urokliwe.