Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wambierzyce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wambierzyce. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Zielona Szkoła - Radków 2018 - dzień 1












Dzisiaj rozpoczęła się Zielona Szkoła - Radków 2018. W tym roku postanowiliśmy nie organizować wyjazdu samodzielnie, tylko skorzystać z usług uznanego biura Chris. Na miejsce wycieczki wybraliśmy Camp Radków, przepięknie położony nad Zalewem Radkowskim, u podnóża Gór Stołowych. Wygląda na to, że w tym roku będziemy mieli przepiękną pogodę podczas całego wyjazdu. Dzisiaj przez całą drogę świeciło piękne słońce, a temperatura przekraczała 200C. I tak ma być, według prognoz, przez cały ten tydzień.

Na miejsce przyjechaliśmy tuż przed godziną 15. Akurat na obiad, po którym mieliśmy trochę czasu na rozpakowanie się. Później wszyscy uczestniczy zostali podzieleni na 15‑osobowe grupy i rozpoczęły się zajęcia z instruktorami. Moja klasa trafiła do grup 1 i 2 i tak się złożyło, że dzisiaj mieliśmy w planie rowerową wycieczkę do Wambierzyc. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Ja pojechałem z grupą drugą, która musiała się sporo namęczyć, gdyż trasa była dłuższa, wiodła po wąskich leśnych ścieżkach oraz pokonywaliśmy spore przewyższenia terenu. Pierwsza jechała łatwiejszą i krótszą trasą, ale to właśnie tutaj zdarzył się w drodze powrotnej przykry wypadek, gdyż na szutrowym odcinku trasy wywróciła się jedna z uczennic i tak niefortunnie upadła, że skręciła sobie staw skokowy. Ponieważ skręceniu towarzyszył również ból, a wokół torebki stawowej zrobił się spory obrzęk, to po kolacji wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala w Polanicy Zdrój.

Całość wizyty w szpitalu zajęła nam około godziny, co jest chyba jakimś rekordem, biorąc pod uwagę polską służbę zdrowia. Izba przyjęć prawie pusta, lekarze sympatyczni, rentgen wykonany niemal natychmiast. Aż mi się wierzyć nie chciało, że może być tak… normalnie. Na szczęście skręcenie okazało się bez złamania i lekarz zasugerował nam ortezę, po którą musimy podjechać jutro rano, gdyż dzisiaj już było za późno.

Po powrocie pozostało nam już tylko dokończenie rozpakowywania się i spanie.

środa, 9 lipca 2014

Wycieczka w Góry Stołowe i do Czech (część 2)













Do Pasterki dotarliśmy dopiero w poniedziałek późnym popołudniem. Z Pszowa wyjechaliśmy po przepysznym śniadaniu i jechaliśmy bocznymi drogami. Po drodze zaplanowałem zwiedzanie kopalni złota w Złotym Stoku. Ponieważ ja już tam byłem, to zostałem z Łezką na terenie kopalni i poszedłem z nią na spacer nad rzeczkę. Oczywiście musiała się wykąpać bo był straszny upał. Mama A. i E. zwiedzali w tym czasie kopalnię i bardzo im się tam podobało.

We wtorek wybraliśmy się do Błędnych Skał, następnie do Kudowy Zdrój, gdzie A. i E. zwiedzili Kaplicę Czaszek a potem wszyscy pospacerowaliśmy po Parku Zdrojowym. Wyjeżdżając z Kudowy skręciliśmy jeszcze na chwilę do Muzeum Zabawek, które koniecznie chcieli zobaczyć A. i E.. A na koniec dnia, już późnym popołudniem zdobyliśmy Szczeliniec Wielki. To był naprawdę męczący dzień, a chyba najbardziej dla Łezki, której musiałem pomagać wchodzić po stromych schodach w Piekiełku.

Na środę rano zarezerwowany mieliśmy wstęp do Jaskini Niedźwiedziej. Po jej zwiedzeniu pojechaliśmy na chwilę do Międzygórza zobaczyć oczywiście Wodospad Wilczki i alpejską zabudowę wioski. Stamtąd udaliśmy się do Lądka Zdrój, gdzie poddaliśmy się uzdrawiającej i leczniczej kąpieli w pięknym barokowym basenie w Zdroju „Wojciech”. Do Pasterki wróciliśmy późnym popołudniem, bo w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze raz o Złoty Stok, gdzie A. upatrzyła sobie wcześniej bransoletkę, którą zdecydowała sobie kupić. Zatrzymaliśmy się też na chwilkę w Wambierzycach, gdzie pokazałem im Bazylikę. Prawie w tym samym czasie kiedy my wróciliśmy, do Pasterki przyjechali też M. i J., którzy od tej pory zwiedzali z nami Czeską część atrakcji. Wieczorem, przed meczem, wybrałem się jeszcze z nimi na koniec Pasterki, na spacer szlakiem w kierunku Czech. Po około półgodzinnym spacerze doszliśmy do granicy, zrobiliśmy parę zdjęć i wróciliśmy na mecz.