Dzisiejszy
dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Meczetu Sułtana Kabusa (Sultan Qaboos Mosque).
Jest on największym meczetem w Salalah. To jednocześnie najbardziej
reprezentacyjna świątynia muzułmańska południowego Omanu, pełniąca zarówno
funkcję religijną, jak i symboliczną dla regionu Dhofar. Meczet został
wzniesiony z inicjatywy sułtana Kabusa Ibn Sa’ida i otwarty w 2009 roku jako
jeden z pięciu wielkich meczetów jego imienia w kraju.
Budowla
wyróżnia się monumentalną architekturą charakterystyczną dla Omanu. Jasna
elewacja z lokalnego kamienia, harmonijne proporcje oraz wysoki, smukły minaret
dominują nad okolicą. Wnętrze meczetu jest przestronne i eleganckie, z bardzo dużą
salą modlitewną dla mężczyzn oraz osobną, mniejszą salą dla kobiet. Cały
kompleks może pomieścić kilka tysięcy wiernych.
Spod
meczetu pojechaliśmy na chwilę do miejscowego sklepu z lokalnymi wyrobami. Nasz
pilot pokazywał i mówił nam, co ciekawego i charakterystycznego można kupić i
przywieźć z Omanu. Oczywiście były daktyle, przyprawy, szafran, oliwki i
perfumy, ale przede wszystkim zwrócił nam uwagę na to, jakie są rodzaje
kadzidła i jak je rozpoznać. Okazuje się bowiem, że jednego z jego rodzajów
używa się nawet do celów spożywczych i można go jeść…
Ze
sklepu udaliśmy pod bramę pałacu Al-Alam. Pałac ten jest oficjalną i czynną
rezydencją sułtana Omanu. Obiekt ten pełni funkcję reprezentacyjną i
administracyjną, dlatego nie jest udostępniony dla turystów ani mieszkańców.
Zwiedzający mogą jedynie zobaczyć pałac z zewnątrz, głównie przez okazałą bramę
wjazdową oraz fragmenty ogrodzenia, które wyraźnie oddzielają teren rezydencji
od przestrzeni publicznej.
Po
zrobieniu zdjęć przed pałacową bramą pojechaliśmy na zakupy, na bazar Souq
Al-Haffa. Najbardziej charakterystycznym towarem sprzedawanym tutaj jest
kadzidło (frankincense). Na bazarze można znaleźć różne jego odmiany, olejki
zapachowe, perfumy, kadzielnice oraz tradycyjne mieszanki aromatyczne. Oprócz
tego sprzedawane są przyprawy, suszone owoce, rękodzieło, tradycyjne omańskie
ubrania, biżuteria oraz wszelkie inne pamiątki. Przy bazarze mieliśmy też po raz pierwszy okazję pjóść na plażę nad Morzem Arabskim. Tym razem jeszcze bez kąpieli, ale przywitanie z morzem się odbyło.








Z
bazaru niedaleko już było do Muzeum Ziemi Kadzidlanej (Muzeum Land of
Frankincense), znajdującego się na terenie stanowiska archeologicznego Al Baleed.
Muzeum to jest poświęcone historii i znaczeniu kadzidła, z którego region
Dhofar słynie już od starożytności. Prezentuje ono proces pozyskiwania
kadzidła, jego handel, zastosowanie w religii i kulturze oraz rolę, jaką
odegrało w rozwoju Omanu i południowoarabskiego wybrzeża. Ekspozycje muzealne
obejmują artefakty, dokumenty, mapy i multimedialne prezentacje, które
przybliżają życie mieszkańców regionu na przestrzeni wieków.






Samo stanowisko archeologiczne jest
pozostałością starożytnego portowego miasta handlowego. Al Baleed był jednym z
głównych punktów wymiany kadzidła, przypraw i towarów z Bliskiego Wschodu,
Indii i Afryki Wschodniej. Ruiny obejmują fragmenty murów, fundamenty dawnych
budynków, a także pozostałości dawnych magazynów i portu. Cały teren jest
wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w ramach obszaru „Land of
Frankincense”, co podkreśla jego historyczne znaczenie.
Przed
ostatnim punktem dzisiejszego dnia pilot zrobił nam jeszcze małą (i krótką),
ale bardzo miłą niespodziankę. Zatrzymaliśmy się bowiem przy głównej drodze,
obok licznie tu występujących stoisk ze świeżymi owocami. Każdy z nas mógł
spróbować przygotowanych specjalnie dla nas kawałków arbuza oraz papai, a także
dostał do ręki świeżego kokosa, by ugasić pragnienie.
Ostatnim
punktem dzisiejszego zwiedzania było Marneef Cave. Po drodze mieliśmy
jednak jeszcze jeden przymusowy przystanek. W pewnym momencie na środku drogi
pojawiły się… wielbłądy. A ponieważ to one mają tutaj pierwszeństwo, to
musieliśmy odczekać kilka minut, zanim leniwie raczyły w końcu zejść z drogi.
Ale dzięki temu mieliśmy okazję zrobić im krótką sesję fotograficzną.
Marneef
Cave (lub Al‑Marneef Cave) to malownicze naturalne formacje skalne położone nad
wybrzeżem Morza Arabskiego około 40 km na zachód od Salalah. Pomimo nazwy,
miejsce to nie jest typową jaskinią z głębokim otworem. Jest to raczej skalny
nawis w formie nadmorskiego klifu, z którego roztaczają się piękne widoki na
morze i okoliczne plaże.
Największą
atrakcją tego miejsca są naturalne otwory zwane blowholes (albo fountains).
Zachodzi w nich gejzeropodobne zjawisko, kiedy fale morskie wtłaczają wodę pod
skały, a ta tryska w górę przez znajdujące się w nich szczeliny i otwory. Tworzy
to efekt dynamicznych „fontann” morskiej wody, szczególnie imponujących podczas
monsunu khareef (w okresie od czerwca do września). Przy jaskini i blowholes
wytyczono ścieżki, platformy widokowe oraz ławki, dzięki czemu odwiedzający
mogą komfortowo obserwować ten spektakl natury oraz podziwiać panoramę Al Mughsayl Beach i otwartego morza.
Niestety
po dojechaniu do Marneef Cave okazało się, że gejzerów nie zobaczymy, ponieważ morze
nie było dzisiaj dostatecznie wzburzone. Mimo to zrobiliśmy sobie spacer po
tutejszych ścieżkach i punktach widokowych, ponieważ miejsce to, nawet gdy nie
ma warunków do obserwacji gejzerów, jest niezwykle urocze.
Do
hotelu wróciliśmy przed godziną 16:00, dzięki czemu mieliśmy jeszcze czas, żeby
pojechać darmowym hotelowym transportem na tutejszą plażę, która oddalona jest
od naszego hotelu o kilka kilometrów. Nasz hotel, mimo że znajduje się w
centrum miasta, ma swoją plażę. Po przyjeździe zostawiliśmy swoje rzeczy na
leżakach i poszliśmy kąpać się do morza. Fale nie były może zbyt wysokie, ale i
tak mieliśmy niezłą zabawę. Woda była cieplutka, a na zewnątrz około 26°C – nic
tylko wypoczywać! Na plaży spędziliśmy około dwóch godzin, po czym wróciliśmy
do hotelu i zjedliśmy pyszną obiadokolację. Jutro po śniadaniu lecimy do
Maskatu i zwiedzamy stolicę Omanu.