Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bam. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2022

Iran - dzień 7










Dziś czekał nas bardzo długi przejazd na wyspę Keszm (Qeshm). Jednak najpierw pojechaliśmy zobaczyć wspaniałą Twierdzę Bam. Bam to miasto liczące ponad 100 tysięcy mieszkańców. Położone jest na odnodze Jedwabnego Szlaku między Azją Mniejszą a Indiami. Bam przez lata słynął z tkactwa jedwabnego, obecnie znany jest również z upraw owoców cytrusowych oraz daktyli. Turyści przyjeżdżają tu głównie, żeby zobaczyć wspomnianą twierdzę. Jednak nie sposób jest opisywać ją nie wspominając o najtragiczniejszym w dziejach miasta wydarzeniu jakim było potężne trzęsienie ziemi w dniu 26 grudnia 2003 roku. Wstrząsy o magnitudzie 6,6 w skali Richtera zniszczyły większość miasta, jak i w znacznym stopniu samą twierdzę. Podczas trzęsienia zginęło prawie 27 tysięcy mieszkańców, a około 100 tysięcy straciło dach nad głową. Zniszczeniu uległo 80% zabytkowych obiektów. Pomoc w odbudowie miasta napłynęła z 60 państw i została przyjęta przez Iran nawet od wrogiego USA. Odbudowa samej twierdzy trwa cały czas. Prowadzone są prace rekonstrukcyjne i do części obiektów nie można wchodzić.

Pomimo ogromnych zniszczeń podczas trzęsienia ziemi twierdza nadal jest największą atrakcją miasta. Uznawana jest za największy na świecie zespół architektoniczny zbudowany z suszonej na słońcu cegły mułowej zwanej adobe. Jej początki sięgają imperium Achmenidów (VI-IV w. p.n.e.), a czasy świetności przypadają na VII-XI w. n.e. Twierdza to właściwie ufortyfikowany zespół miejski z górującą nad nim cytadelą, która pełniła funkcje obronne. Obszar ruin zajmuje 180 tysięcy m2. Strefa mieszkalna obejmuje około 400 domów. Strefa publiczno-obronna składała się z koszar straży, stajni, młyna, studni oraz rezydencji gubernatora. Znajdowały się tu również meczet, szkoła, łaźnia i boisko sportowe.

Po zwiedzeniu twierdzy pojechaliśmy jeszcze do sklepu na szybkie zakupy, a tuż za miastem na zakup daktyli u przydrożnych handlarzy. Później już zaczęliśmy długi przejazd na wyspę Keszm. Po drodze, gdzieś w połowie drogi, zatrzymaliśmy się na obiad w miejscowości Manujan, w której znajduje się również ładny zamek-twierdza, o którym wszelkie znane nam źródła milczą. Zobaczyliśmy go jedynie z zewnątrz, gdyż wejście do środka jest, póki co, niemożliwe. Być może za kilka lat obiekt zostanie udostępniony dla turystów, bowiem trwają w nim obecnie prace remontowe.

Po wyjeździe z miasta Manujan zapadł już zmierzch. Gdy dojechaliśmy do miejsca przeprawy promowej na wyspę Keszm (dla autokarów odbywa się ona jedynie od strony miejscowości Laft), była już godzina 22. Pomimo tego, że przeprawa trwała tylko 15 minut, to do hotelu Hani, w miejscowości o tej samej nazwie co wyspa, dotarliśmy dopiero przed północą, ponieważ po zjechaniu z promu mieliśmy jeszcze do przejechania ponad 50 kilometrów. W hotelu tym będziemy spać przez najbliższe 3 noce.

środa, 2 listopada 2022

Iran - dzień 6










Dziś po śniadaniu poszliśmy zwiedzać Kerman, który jest stolicą prowincji o tej samej nazwie. Miasto zostało założone w III wieku. Przez wieki było ważnym ośrodkiem handlowym łączącym północny Iran z Zatoką Perską. W roku 1794 doszło do największej tragedii w dziejach miasta. Wówczas zostało ono zaatakowane przez wojska Aqa Mohammada Chana z dynastii Kadżarów, który za udzielenie poparcia ostatniemu władcy Zandów rozkazał wydłubać oczy 20 tysiącom mieszkańców miasta, kilka tysięcy kobiet oddał swoim żołnierzom, a pozostałych mieszkańców sprzedał jako niewolników.

Przechodząc rano przez bazar obserwowaliśmy jak budzi się on do życia, kiedy to sprzedawcy otwierają swoje sklepiki i wystawiają przed nie swój towar. Mijając po drodze karawanseraj doszliśmy do położonego w centrum miasta kompleksu Gandżali Chan. Znajduje się on na dużym placu, który jest częścią bazaru. Jego zabudowa pochodzi z czasów Safawidów. Wokół placu znajdują się m.in. szkoły, karawanseraj, łaźnie (hamam) i meczet, a sam plac otoczony jest charakterystycznymi dla epoki Safawidów arkadami.

Po zwiedzeniu miasta wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy na Pustynię Lota (Daszte Lut). Przejazd zajął nam ponad dwie godziny. Przejeżdżaliśmy przez różne rodzaje krajobrazu. Najpierw były góry, później suche doliny rzeczne (wadi), momentami pustynia pokrywała się krzakami lub pagórkami z rosnącymi na nich drzewami, które to formacje nazywają się tutaj nabka. W końcu pustynia pokazała swoje prawdziwe oblicze. Długimi momentami za oknem widać było jedynie nagie skały (pustynia hamada) lub teren pokryty leżącymi kamieniami (pustynia serir).

W końcu na horyzoncie zaczęły pojawiać się pojedyncze pagórki. W miarę zbliżania się do nich stawały się one coraz bardziej wyraźne i mogliśmy zacząć podziwiać ich niesamowicie fantazyjne kształty. Przy nich właśnie zatrzymaliśmy się na dłużej, żeby mieć czas na podziwianie ich piękna z bliska. Noszą one lokalną nazwę – kaluty i są zbudowanymi z miękkiego piaskowca ostańcami skalnymi (jardangami), które zostały uformowane przez wodę i wiatr.

W drodze powrotnej z pustyni, zjechaliśmy na chwilkę z głównej drogi i zatrzymaliśmy się żeby zobaczyć jak wyglądał dawny karawanseraj na pustyni. Po dojechaniu do miasta Mahan zatrzymaliśmy się na obiad w restauracji położonej w Ogrodzie Księcia. Mahan to miasto-oaza na skraju Pustyni Lota (Lut). Położone jest pomiędzy dwoma grzbietami górskimi o wysokości ponad 4 tysięcy m n.p.m. Sam ogród zaś położony jest nieco poza miastem, ma powierzchnię prawie 6 hektarów i nawadniany jest spływającą z gór wodą. Założono go w 1850 roku jako ozdobę rezydencji księcia Mohammada Chana.

Po obiedzie mieliśmy jeszcze trochę czasu wolnego na spacer po parku, bo autokar pojechał zatankować paliwo. Ponieważ zrobiło się już ciemno, a ogród nie zrobił na nas oszałamiającego wrażenia, to postanowiliśmy po prostu posiedzieć sobie trochę na ławeczkach, tym bardziej że zaczął wiać wiatr i zrobiło się chłodno. Ostatnim punktem dzisiejszego dnia były krótkie odwiedziny w mauzoleum Nematollaha Vali, poety i mistyka sufickiego. Był założycielem i mistrzem zakonu sufich. Zmarł w Mahanie, w roku 1431, przeżywszy 100 lat. Jego grób przyciąga dziś rzesze wiernych i jest ważnym centrum pielgrzymkowym wyznawców sufizmu z całego świata.

Z Mahanu wyruszyliśmy w kierunku miasta Bam, w którym dzisiaj śpimy. Do hotelu dojechaliśmy około godziny 21.