Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szusztar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szusztar. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2022

Iran - dzień 13










Dzisiaj po śniadaniu podjechaliśmy zobaczyć system młynów wodnych z okresu Sasanidów, czyli sprzed około 1700 lat, na przepływającej przez Szusztar rzece Karun. Jest to właściwie jedyna większa atrakcja miasta, która robi naprawdę duże wrażenie. Wieczorem wybraliśmy się tam raz jeszcze, żeby zobaczyć ten system podświetlony, co robi jeszcze większe wrażenie niż za dnia.

Reszta dzisiejszych atrakcji zlokalizowana była już poza miastem. Najpierw pojechaliśmy na godzinny rejs po rzece Karun, powyżej Szusztaru. Płynęliśmy kilkoma łodziami i mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy chyba na najfajniejszego sternika, który zatrzymywał się i pokazywał nam każdą napotkaną w czasie rejsu atrakcję. Po powrocie dowiedzieliśmy się, że inni nie mieli tyle szczęścia co my i nie mieli okazji zobaczyć z bliska żółwi, czapli i innych ptaków, pasących się kóz, kąpiących się krów czy naskalnych malowideł.

Po rejsie czekał nas około godzinny przejazd do Suzy – starożytnej stolicy państwa Elam. Elamici żyli na tych terenach na przełomie trzeciego i drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Po elamitach jednak niewiele już w Suzie pozostało. Stanowisko archeologiczne które zwiedzaliśmy to pozostałości po jednej ze stolic achemenidzkich. Jednak i w nich niewiele jest do zobaczenia. Wszystkie ciekawsze rzeczy zostały już stąd dawno wywiezione do muzeów w Paryżu, Berlinie, Londynie i Teheranie. Ponad ruinami starożytnej Suzy stoi sobie ponadstuletni, a więc stosunkowo młody zamek, zbudowany z cegieł zabranych ze starożytnego miasta. Poza ładnym wrażeniem jakie robi na turystach nie przedstawia on żadnych wartości historycznych.

Spod ruin starożytnej Suzy przeszliśmy sobie spacerem do mauzoleum proroka Daniela, znanego ze Starego Testamentu. Według Irańczyków to właśnie tutaj jest on pochowany, odkąd przeniesiono tu jego szczątki z Szusztaru około 1300 lat temu. Mauzoleum to po prostu mały meczet w centrum miasta. Więcej atrakcji dla turystów już w Suzie nie ma, a samo miasto jest po prostu brzydkie. Zostaliśmy w nim jednak jeszcze na obiad. Lokalna restauracja okazała się być nawet całkiem ładna.

Po obiedzie pojechaliśmy zobaczyć Choqa Zanbil – otoczoną przez pustynię, tarasowo zabudowaną górę, czyli Ziggurat – świątynię Elamitów. Jest to rodzaj piramidy, która miała czcić najwyższe bóstwa czczone przez Elamitów. Została zbudowana w XIII wieku p.n.e. Na świecie znanych jest obecnie ponad 30 miejsc występowania tego typu zigguratów, z czego tylko kilkanaście z nich przetrwało do naszych czasów w formie pozwalającej je zidentyfikować. Ten, który odwiedziliśmy dzisiaj, jest najlepiej na świecie zachowanym zigguratem. To  był już ostatni punkt dzisiejszego programu.

Po powrocie do hotelu mieliśmy już do końca dnia czas tylko dla siebie. Tak jak pisałem już wcześniej, poszliśmy sobie zobaczyć jak wygląda oświetlony system młynów wodnych, a po drodze kupiliśmy sobie lody. Wracając już do hotelu niczym magnes przyciągnął nas sklep z piękną ceramiką. Oczywiście nie obyło się bez wydania kilku milionów rialów, choć lepiej zabrzmi gdy napiszę kilkuset tomanów, bo po tutejszej denominacji tak nazywa się obecna waluta Iranu (choć stare riale nadal funkcjonują w obiegu).

wtorek, 8 listopada 2022

Iran - dzień 12










Dzisiaj mieliśmy kolejny bardzo długi przejazd do miasta Szusztar. Jednak nie spędziliśmy całego dnia tylko w autokarze. Wyjechaliśmy już około 6 rano, żeby mieć jeszcze czas aby odbyć krótki trekking po górach Zagros. Zanim jednak dojechaliśmy do miejsca rozpoczęcia naszego dzisiejszego trekkingu musieliśmy przejechać jeszcze sporo kilometrów przez górskie drogi, pełne niezpomnianych widoków.

W górującym nad miejscowością Szahpour ogromnym masywie skalnym znajduje się jaskinia, która była celem naszego dzisiejszego trekkingu. Mieliśmy do pokonania ponad 400 metrów przewyższenia. Trasę pokonuje się oznakowaną ścieżką, która prowadzi jednak prawie cały czas po odsłoniętej powierzchni, więc mimo tego, że temperatura oscylowała w okolicach 200C, to słońce dawało się nam mocno we znaki. Odpocząć w cieniu można było jedynie przy nielicznych, pojedynczych drzewkach. Pod sam koniec trasy pokonuje się jeszcze kilkadziesiąt stromych schodów z poręczami, po czym wychodzi się prosto na jaskinię, do której wejścia strzeże 7-metrowej wysokości kamienny posąg Szapura I. Sama jaskinia ma około 450 metrów długości, jednak jest nieoświetlona i nie ryzykowaliśmy wejścia do niej głębiej niż na kilkanaście metrów, żeby nie doznać jakiejś kontuzji na wilgotnym i śliskim podłożu. Sprzed jaskini można podziwiać wspaniały widok na dolinę obsadzoną pomarańczowymi drzewkami. Według legendy miał tu spocząć wielki szach, ale jego grobu do dziś nie odnaleziono. Podróż w górę do jaskini zajęła nam około półtorej godziny. Po drodze spotkaliśmy stado kóz rezolutnie schodzących sobie w dół góry. Droga powrotna do eco-lodgy, w której mieliśmy zjeść obiad, zajęła nam równą godzinę.

Po obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę. Kilka kilometrów dalej, w dolinie płynącej tu rzeki Chogan, mieliśmy zobaczyć słynne naskalne reliefy z czasów Sasanidów. Reliefy powstały za czasów imperium Szapura I i przedstawiają różne sceny z ważnych wydarzeń historycznych. Na wielu z nich znajduje się motyw zwycięstwa Szapura I nad cesarzem rzymskim Walerianem, którego to później więził aż do śmierci w Biszapurze.

Oprócz obejrzenia reliefów zobaczyliśmy również ruiny sasanidzkiego miasta Biszapur. Budowę metropolii ukończono prawdopodobnie około 265 roku n.e., za panowania Szapura I i brali w niej udział prawdopodobnie rzymscy jeńcy. Ruiny otoczone są do dziś murami, jednak niewiele już w nich zostało do obejrzenia. Z ciekawszych budowli warto zapamiętać jedynie zbudowaną w obniżeniu świątynię Anahity, zoroastriańskiej bogini wody (stąd również nazwa świątynia wody), do której kanałem doprowadzono wodę z pobliskiej rzeki Chogan. W ruinach rezydencji szacha znajdowały się również piękne mozaiki (co świadczy o inspiracji Sasanidów sztuką cesarstwa rzymskiego), lecz zostały one już dawno wywiezione przez pracujących tu archeologów i zdobią obecnie muzealne sale w paryskim Luwrze oraz Muzeum Narodowym w Teheranie.

Ruiny Biszapur były ostatnim punktem naszego dzisiejszego zwiedzania. Pozostał nam już tylko bardzo długi przejazd do Szusztaru. Po drodze, już nocną porą, mijaliśmy spektakularnie oświetlone ogniem z wypalania gazu ziemnego pola naftowe. Nic dziwnego, zważywszy na to, że dzisiaj byliśmy najbliżej północnej części Zatoki Perskiej, gdzie wydobywa się najwięcej ropy naftowej na całym świecie. Gdy dojeżdżaliśmy w okolice Szusztaru wiać było jak w oddali na niebie się błyskało. Trzeba mieć chyba dużo szczęścia (albo może pecha), żeby zobaczyć w środkowym Iranie padający deszcz. My dzisiaj w trakcie jazdy mieliśmy okazję tego doświadczyć. Nie padało może jakoś specjalnie długo, bo tylko przez kilka minut, ale deszcz mamy w Iranie „zaliczony”. Do hotelu w Szusztarze dojechaliśmy dopiero około godziny 1 w nocy.