Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carnac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carnac. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2015

Eurotrip - dzień 12

Carnac – malutkie miasteczko w Bretanii słynie z megalitów (menhirów), czyli największego na świecie skupiska ustawionych przez prehistorycznych ludzi kamieni. Do tego miasteczka mieliśmy z naszego campingu tylko kilka kilometrów, więc zaraz po spakowaniu się pojechaliśmy przez Le Ménec, Kermario i Kerleskan – drogą, przy której znajdowały się największe ich skupiska.

Potem na chwilę pojechaliśmy jeszcze na punkt widokowy – Pointe de Kerbihan pożegnać ocean, bo było to już nasze ostatnie spojrzenie na Atlantyk. Od tej pory będziemy podróżować tylko w głębi lądu.

Po drodze do Nantes przejechaliśmy jeszcze przez Pont de Saint-Nazaire – wielki most nad ujściem Loary. Nantes zwiedziliśmy tylko „z samochodu” robiąc zdjęcia w co ciekawszych miejscach. Z Nantes ruszyliśmy wzdłuż Loary, jej słynną doliną. Po drodze mijaliśmy śliczne miasteczka położone nad brzegiem rzeki oraz pojawiające się raz po raz, często znienacka, zamki i pałace.

Dziś dojechaliśmy tylko do Montsoreau, gdzie znaleźliśmy camping nad samym brzegiem Loary. Tutaj rozbiliśmy namiot i po raz pierwszy na naszej wyprawie, poszliśmy na pyszną kolację do campingowej restauracji. Jedliśmy pizzę i grillowane przez nas samych na specjalnym stole mięsa z frytkami i sałatką.

Wszystkie najciekawsze zamki zostawiliśmy sobie na jutro, a pod koniec dnia dojedziemy już zapewne w okolice Paryża.

Eurotrip - dzień 11

Można napisać, że dzisiaj rozpoczęliśmy powrót do Polski. Ale zanim to nastąpiło, pojechaliśmy na południe od Brestu, na słynny Pointe du Raz – jak pisałem wczoraj ponoć najdalej na zachód wysunięty punkt stałego lądu we Francji. Aby dojść do samego przylądka, trzeba z parkingu przejść około 20 minut drogą nad wybrzeżem. Same widoki nie były tak zachwycające jak na Cap Fréhel. Dodatkowo, w czasie naszej wędrówki zaczął padać deszcz, więc szybko zobaczyliśmy najciekawsze widoki i wróciliśmy do samochodu.

Drugim celem była położona na południe od miasta Quimper najwyższa latarnia morska w Bretanii i podobno jedyna, którą można zwiedzać (choć na Cap Fréhel też do jednej można było wejść). My na nią nie weszliśmy, tylko objechaliśmy ją dookoła samochodem i oczywiście obfotografowaliśmy.

Po południu dojechaliśmy w pobliże miejscowości Carnac i rozbiliśmy się na campingu. Zjedliśmy kolację i wybraliśmy się jeszcze aby zobaczyć Półwysep Quiberon, który okazał się być bardzo ładny. Pochodziliśmy tam trochę po plażach na których zebraliśmy dużo ładnych muszelek i wróciliśmy na camping. W drodze powrotnej, na okolicznych polach na półwyspie, zauważyliśmy mnóstwo biegających królików, które niestety nie dały się nam sfotografować. Oczywiście tradycyjnie już wieczorem zagraliśmy w kości. Zaraz idziemy spać.