Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mielno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mielno. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Zielona Szkoła - Mielno - Dzień 3

Środa była najbardziej intensywnym dniem zwiedzania. Po wczesnym śniadaniu wyjechaliśmy na całodzienną wycieczkę do ruin kościoła w Trzęsaczu oraz do Wolińskiego Parku Narodowego. Najpierw, w drodze do Wolińskiego Parku Narodowego, zatrzymaliśmy się na pół godziny w Trzęsaczu, gdzie poszliśmy oglądać ruiny kościoła położonego na nadmorskim klifie. Kolejnym punktem naszej wędrówki był Klif Gosań - najwyższy, bo mierzący ponad 93 metry, klif na polskim wybrzeżu. Po dojściu na punkt widokowy na szczycie klifu i zrobieniu kilku zdjęć, wróciliśmy do autokarów, by udać się do leżących u podnóża klifu Międzyzdrojów. Tam przeszliśmy się słynną Aleją Gwiazd i udaliśmy się na molo, na którym mieliśmy 45 minut wolnego czasu.

Z Międzyzdrojów pojechaliśmy na Wzgórze Zielonka, z którego podziwialiśmy przepiękną panoramę rozlewisk i ujścia Świny, pomiędzy setkami wysp położonych na Zalewie Szczecińskim (i nad jeziorami Wicko Małe i Wicko Wielkie). Z punktu widokowego udaliśmy się, w tym roku pieszo, nad Jezioro Turkusowe. Warto było poznać nowy szlak, bo widoki z Piaskowej Góry na jezioro były o wiele piękniejsze niż 2 lata temu od strony Wapnicy, a do przejścia było tylko około 1,5 kilometra. Jezioro Turkusowe było ostatnim punktem naszej wycieczki. W czasie drogi powrotnej do ośrodka Syrena zdążyliśmy jeszcze obejrzeć sobie jeden film.

A po powrocie i po kolacji chętni ponownie udali się na basen, a pozostali integrowali się w inny sposób.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Zielona Szkoła - Mielno - Dzień 1

W tym roku, podobnie jak 2 lata temu wybraliśmy się z pierwszymi i drugimi klasami na Zieloną Szkołę nad morze, do Mielna. Program mamy taki sam jak ostatnio (zmiany dotyczą tylko dni, w których zwiedzamy poszczególne atrakcje), więc dla uważnych czytelników mojego bloga nie pojawi się na nim nic nowego, jeśli chodzi o zwiedzane miejsca. Ale mimo wszystko zapraszam wszystkich do przeczytania.

Tym razem nie zwiedzaliśmy Torunia w drodze nad morze, tylko w czasie drogi powrotnej. Podróż minęła nam więc głównie na jeździe i oglądaniu filmów. Na miejsce dojechaliśmy przed godziną 17. Mieliśmy więc sporo czasu aby się rozpakować, pobawić trochę na terenie ośrodka "Syrena" i spokojnie pójść nad morze na piękny zachód słońca. I to było wszystko pierwszego dnia pobytu w Mielnie.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zielona Szkoła - Mielno (część 1)













W zasadzie to ten blog stał się blogiem podróżniczym. Piszę tylko wtedy, kiedy wracam z jakiejś wycieczki. Ale niech i tak będzie, może to lepiej...

Tak więc dzisiejszy wpis i zdjęcia będą ze szkolnej wyprawy nad polskie Morze Bałtyckie. 7 kwietnia pojechaliśmy do Mielna, do ośrodka "Syrena". Zanim jednak tam dojechaliśmy, po drodze zwiedzaliśmy przepiękny Toruń. Było nas w sumie ponad 130 osób! Jechaliśmy dwoma autokarami - jak zwykle ze sprawdzonej i pewnej firmy Emka Trans. Ponieważ miasto znamy dość dobrze, to nie zamawialiśmy dla dzieciaków przewodnika. Trasa przemarszu była standardowa. Najpierw Krzywa Wieża i spichlerze, później 3 bramy miejskie i ruiny zamku krzyżackiego z pięknym gdaniskiem. Ulicą Podmurną i Ciasną przeszliśmy pod Katedrę św. Janów, następnie ul. Mikołaja Kopernika doszliśmy pod jego dom, skąd udaliśmy się na staromiejski rynek, gdzie obejrzeliśmy oczywiście wszystkie pozostałe zabytki: Kościół św. Ducha, Kościół NMP, gmach Poczty Polskiej, Dwór Artusa, Ratusz Staromiejski, kamienicę Pod Gwiazdą no i oczywiście pomnik Mikołaja Kopernika. Pomnik flisaka z żabkami był niestety w remoncie. Dzieciakom pokazaliśmy rzeźbę Filutka, no i oczywiście osiołka. Potem był upragniony czas wolny i jak zwykle okupacja McDonalda na ul. Szerokiej. Niektórzy kupili także pierniki. Czas trwania wycieczki dobraliśmy idealnie, bo gdy doszliśmy z powrotem do autokarów zaczęło podać.

Na miejsce dojechaliśmy na kolację. Jedzenie w ośrodku, o czym już wcześniej wiedzieliśmy od kilku osób, było wyśmienite. Szwedzki stół na śniadanie i kolację i pyszne obiady. Ponieważ nasz ośrodek znajduje się praktycznie przy plaży, to po zakwaterowaniu wszystkich poszliśmy na chwilę na plażę – przywitać się z morzem.

Kolejny dzień to wycieczka do latarni morskiej w Gąskach. Po śniadaniu autokary nas tam zawiozły, ale postanowiliśmy wracaliśmy na piechotę plażą. Spore wyzwanie, bo to kilkanaście kilometrów. Pogoda była w miarę dobra. Ze względu na liczebność grupy latarnię zwiedzaliśmy na 3 tury. Po jej zwiedzeniu i zakupie pamiątek ruszyliśmy w trasę. Większość szła po piasku, ale byli i tacy, w tym i ja, którzy zdjęli buty i szli brzegiem morza po wodzie. Musieliśmy iść szybko, żeby zdążyć na obiad. Po drodze robiłem oczywiście mnóstwo zdjęć. Mijaliśmy Sarbinowo, Chłopy i Mielenko. Grupa rozciągnęła się na kilka kilometrów – jak to bywa przy takich spacerach po plaży. Niektórzy nie wytrzymali i zostali w Chłopach. Musiałem dzwonić po autokar, żeby po nich podjechał. Na miejsce doszedłem pierwszy. Drogę pokonałem w 2,5 godziny. Gdy patrzyłem do tyłu, to oprócz rozciągniętej grupy zauważyłem nadciągającą za nimi ogromną czarną chmurę. Ostatnie osoby miały ogromnego pecha. Dochodziły na obiad w strugach ulewnego deszczu, dopiero około 45 minut po mnie. Resztę dnia spędziliśmy już w ośrodku. Chętni udali się na basen, gdzie spędziliśmy prawie 2 godziny, a później do sklepu. Gdy szliśmy do sklepu zaczęło dość mocno wiać. Wracając poszedłem sobie sam na plażę, bo nikt nie chciał iść. Zbliżał się zachód słońca, więc wziąłem ze sobą aparat. Zachód był śliczny. Zrobiłem oczywiście mnóstwo ślicznych zdjęć.