wtorek, 30 czerwca 2026

Wizyta u Moniki

Odkąd odeszła od nas Monika, mamy taką tradycję, że każdego roku po zakończeniu roku szkolnego, wybieramy się grupką nauczycieli, żeby odwiedzić Jej grób w Muszakach oraz Jej rodziców w Więckowie. Wiemy, że rodzice Moniki bardzo czekają na ten dzień i zawsze przygotowują dla nas obiad oraz pyszne ciasta. Tak się złożyło, że przez ostatnie 2 lata nie mogłem pojechać na grób Moniki. Dwa lata temu miałem jechać, ale dosłownie dzień przed podróżą zachorowałem na półpasiec i musieli jechać beze mnie. Natomiast w zeszłym roku nie byliśmy w ogóle. Tym razem dlatego, że rodzice Moniki musieli być na badaniach poza swoim domem.

W tym roku w końcu udało mi się pojechać. Pojechaliśmy na dwa samochody. Ze mną jak zwykle jechali Robert, Inga, Kasia i Lidka, a drugim samochodem Renia i Iwonka. Na cmentarz zajechaliśmy przed południem. Po zapaleniu zniczy, położeniu na grobie kwiatów oraz chwili zadumy pojechaliśmy do rodziców Moni. Wiedzieli o tym, że już jesteśmy, bo zadzwonił do nich ksiądz, który widział nas przy cmentarzu. Tata Moniki czekał już na nas przed domem. Zostaliśmy ugoszczeni pysznym żurkiem, mięsnym drugim daniem z dodatkami oraz ciastem i czereśniami. Po obiedzie był jak zwykle czas na chwilę rozmowy i wspomnień. To już prawie 7 lat odkąd odeszła od nas Monia...

Wracając jak zwykle zatrzymaliśmy się w zajeździe w Romanach-Seborach. Tym razem jednak nie jedliśmy obiadu, bo byliśmy pełni po obiedzie. Wypiliśmy za to kawę i zjedliśmy ciastka oraz lody. Do Warszawy wróciliśmy późnym popołudniem.

piątek, 26 czerwca 2026

Lody z moją klasą i zakończenie roku szkolnego 2025/26

W czwartek, dzień przed zakończeniem roku szkolnego, tradycyjnie poszedłem z moją klasą na lody. A po lodach poszliśmy jeszcze na chwilę pobawić się do parku przed kościołem św. Stanisława Kostki.

A dzisiaj był już ostatni dzień roku szkolnego. Na dworze upał, a my jak zwykle zakończenie roku mieliśmy na dworze. Spotkałem się z częścią mojej klasy już o 7 rano, żeby pomóc w przygotowaniu i udekorowaniu boiska szkolnego. W tym roku było nieco skromniej niż rok temu, ale również bardzo ładnie.

Ponieważ mamy więcej klas niż sal lekcyjnych, to w tym roku moja klasa po oficjalnej uroczystości została na boisku szkolnym, gdzie rozdałem im świadectwa i nagrody za wyniki w nauce. Moja klasa nadal uczy się bardzo dobrze i mają jedną z najwyższych średnich w szkole. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że klasa jest bardzo zgrana, że dzieciaki lubią się nawzajem i chyba lubią szkołę (chioć wiadomo, że szkoła nigdy nie będzie ulubionym miejscem dla dzieci). W porównaniu z końcem 4 klasy widać już, że niektórzy bardzo wyrośli i... nawet trochę dorośli. Już nie są małymi dzieciaczkami i zaczynają być powoli prawdziwymi nastolatkami. Zobaczymy jak to będzie w 6 klasie... W każdym razie będę za nimi tęsknić w wakacje, choć z połową klasy zobaczę się już w połowie sierpnia na spływie kajakowym.

A po południu mieliśmy, jak co roku, spotkanie nauczycielskie. W prawie 100% gronie mogliśmy świętować zakończenie tego, jak by nie było, trudnego roku szkolnego 2025/26!

niedziela, 21 czerwca 2026

Żelazowa Wola i Och-Teatr

W ten weekend przyjechały do mnie dziewczyny z Wrocławia. Ostatnio ja byłem u nich, więc teraz to one postanowiły mnie odwiedzić. Przyjechały w piątek wieczorem. Zamówiłem dla nas sushi i gadając oraz oglądając mecz spędziliśmy miło resztę wieczoru. A w sobotę zaproponowałem, że pojedziemy do Żelazowej Woli. Pogoda była idealna na taką wycieczkę. W Żelazowej Woli miło spędziliśmy czas, spacerując po parku i zwiedzając dom urodzenia Fryderyka Chopina. Oczywiście kupiliśmy sobie również lody. Wracając pokazałem dziewczynom, gdzie miałem swoją działkę w Kwiatkówku koło Kampinosu. Potem jeszcze pojechaliśmy kupić sobie na obiad "chińczyka".

A wieczorem poszliśmy do Och-Taetru. Dziewczyny już dużo wcześniej kupiły bilety na spektakl Lily, w reżyserii i z główną rolą Krystyny Jandy. Jak możemy przeczytać na stronie tetaru spektakl ten to: "Kryminalna zabawa teatralna. Trup przemieszcza się, pojawia się i znika. Skomplikowana intryga, sprawiająca dużą przyjemność publiczności. I te wyraziste charaktery sceniczne! Świetnie naszkicowanych osiem postaci, w tym para zabawnych i niepoprawnych staruszków – inspektor ciamajda i „wiedząca wszystko sprzątaczka”, czyli znajoma inspektora z młodości, „pomagająca” mu w znalezieniu zabójcy."

Po powrocie do domu i obejrzeniu meczu poszliśmy spać. To znaczy dziewczyny poszły, bo ja dalej oglądałem nocne mecze... A w niedzielę po śniadaniu odwiozłem już dziewczyny na pociąg powrotny do Wrocławia.