Tytuł wpisu nie oznacza wcale, że w ten weekend nad Babantem dużo piłem 😊. Whiskey to pies mojej koleżanki z pracy, którego miałem pod opieką w ten weekend. Kamila i Patrycja, które pracują w naszej szkole są siostrami i jednocześnie naszymi byłymi uczennicami i Patrycja miała w ten weekend ślub. A ponieważ na uroczystość zjeżdżała się cała rodzina, to pies w tym przypadku pewnie by w domu zwariował. Tak więc w ten sposób miałem na weekend dziecko, bo w zasadzie trzeba było się nim opiekować jak dzieckiem. Whiskey ma 2,5 roku i jest przesłodkim golden retrieverem. Przypomniałem sobie przez te dwa dni, jak to jest mieć psa. A przy okazji nauczyłem go kąpania się w jeziorze, bo podobno nie lubił wody. Bardzo mu się spodobało jezioro i po piątkowym lekkim przerażeniu, w sobotę już sam wbiegał sobie do wody i się w niej bawił, wyciągając z niej patyki i uschnięte trzciny. Na szczęście też Whiskey jest psem raczej bojącym się i musiał się do wszystkiego przekonywać i przyzwyczajać. Na początku bał się wszystkiego: głośnego szumu drzew, stukającego o brzeg supa, czy odgłosu strzelającego drewna w ognisku, ale gdy tylko poznał „to coś strasznego” lepiej, to potem już było ok. Jednak przez cały czas czuł respekt do psów Dziadurków, szczególnie po tym, jak Teoś pierwszego dnia na niego naskoczył i go obszczekał. Śmiesznie też próbował się bawić z kotami Bogobogów, które były w klatce. No i wspaniale tarzał się w ziemi, zaraz po wyjściu z wody…
Tak więc jak widać weekend miałem bardzo udany. A ponieważ nad Babantem była też Magda z Michałem, to oczywiście musieliśmy sobie zrobić, już tradycyjnie, dzień gier planszowych. Na szczęście pogoda tym razem dopisała. Było przyjemnie ciepło, ale nie było już upału, który przez ostatnie dni panował w Polsce. Oby taka sama, przyjemna pogoda była w przyszłym tygodniu, kiedy będę miał spływ kajakowy z moją klasą. Pierwsze prognozy mówią, że ma być… normalnie, czyli czasem gorąco, czasem chłodniej, ma być też trochę deszczu, może i nawet trafi się jakaś burza. No i nie ma być zbyt silnego wiatru. A jak będzie, to zobaczymy dopiero na spływie, bo prognozy pogody mają to do siebie, że najczęściej… się nie sprawdzają 😊.