środa, 21 stycznia 2026

Seszele – dzień 4 – Victoria i Anse Intendance (Mahé)










Dzisiaj mieliśmy bardzo intensywny dzień zwiedzania wyspy Mahe. Po śniadaniu wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Victorii. Ponieważ miasto jest malutkie, to zatrzymaliśmy się na parkingu przy cmentarzu Bel Air i postanowiliśmy tutaj zacząć i później również skończyć nasz spacer po stolicy Seszeli.

Zwiedzanie zaczęliśmy od wspomnianego cmentarza. Jest to jedno z najstarszych i najważniejszych historycznych miejsc na Seszelach, będące świadectwem początków europejskiej kolonizacji tych wysp. Został założony pod koniec XVIII wieku przez francuskich osadników niedługo po utworzeniu tu francuskiej placówki i był pierwszym oficjalnym miejscem pochówku na Seszelach. Przez ponad sto lat – aż do zamknięcia go na nowe pochówki w 1902 roku – był miejscem spoczynku wielu wczesnych mieszkańców wysp, w tym pierwszych francuskich osadników, ich potomków oraz osób, które odegrały istotną rolę w historii Seszeli. W 1985 roku został uznany za pomnik narodowy. Niestety wiele nagrobków, krypt i krzyży wykonanych z lokalnego kamienia koralowego jest już dziś w stanie ruiny. Na cmentarzu można odnaleźć groby zarówno znanych postaci historycznych, jak Jean-François Hodoul – francuski korsarz i późniejszy właściciel plantacji, jak i bardziej osobliwe pochówki, które stały się częścią lokalnych opowieści i folkloru. Jednym z nich jest tzw. „Grób olbrzyma”, miejsce spoczynku chłopca, który według legend mierzył ponad 2,7 m wzrostu i został otruty przez sąsiadów z obawy przed jego rozmiarem. Inny grób należy do Pierre-Louisa Poireta, człowieka, o którym niektórzy twierdzili, że był synem francuskiego króla i który miał szukać schronienia na Seszelach po Rewolucji Francuskiej.

Z cmentarza przeszliśmy pod Arul Mihu Navasakthi Vinayagar Temple. Jest to jedyna hinduistyczna świątynia na Seszelach. Stanowi ona ważne centrum religijne i kulturowe dla niemałej lokalnej społeczności hinduskiej oraz jest ciekawym punktem odwiedzin dla turystów zainteresowanych wielokulturowością archipelagu. Świątynia została zbudowana w 1992 roku i jest poświęcona Bogowi Ganesha, bóstwu uważanemu w hinduizmie za usuwającego przeszkody, dającego mądrość, powodzenie i pomyślność życia. Architektura świątyni odzwierciedla styl drawidyjski charakterystyczny dla południowych Indii, z bogato zdobionym kolorowym gopuramem, czyli wieżą wejściową zdobioną licznymi rzeźbami i ornamentami przedstawiającymi postaci bóstw oraz motywy symboliczne. Ten kontrastujący z kolonialną i kreolską zabudową Victorii budynek jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i fotografowanych miejsc w stolicy. Wnętrze świątyni jest dość kameralne. Można do niego wejść za darmo, ale przed wejściem trzeba zdjąć buty. Główna sala oddania mieści posąg Ganeshy, wokół którego wierni składają ofiary, modlą się i uczestniczą w rytuałach. Oprócz głównego bóstwa w świątyni często czci się także inne bóstwa hinduistyczne, w zależności od świąt i ceremonii religijnych. Dzisiaj mieliśmy akurat okazję zobaczyć odbywającą się ceremonię modlitewną, prowadzoną przez miejscowego kapłana.

Po wizycie w świątyni przyszedł czas na spacer po ulicy Market Street, na której znajduje się wiele sklepików z pamiątkami, a także stoiska z lokalnym jedzeniem, owocami oraz różnymi innym rzeczami. Weszliśmy też do tutejszej hali targowej, w której mieliśmy okazję pooglądać przeróżne ciekawe i niezwykle egzotyczne owoce i warzywa. Stąd dzieliło nas już dosłownie parę kroków od centralnego punktu miasta, jakim jest rondo, ze stojącą na jego środku Victoria Clock Tower, będącą miniaturową repliką słynnego londyńskiego Big Bena, a właściwie to nie Big Bena, tylko zegara Little Ben, stojącego kiedyś przy Victoria Station w Londynie. Victoria Clock Tower to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli stolicy Seszeli. Zegar stoi w samym sercu miasta i pełni funkcję zarówno znaku orientacyjnego, jak i historycznego pomnika. Znany lokalnie jako „Lorloz” (czyli zegar w języku kreolskim), został wzniesiony w 1903 roku, jako pamiątka po królowej Wiktorii, która zmarła w 1901 roku, po ponad 60-letnim panowaniu. Gubernator brytyjski odwiedzając Londyn zauważył ten zegar i postanowił, że podobny stanie w stolicy Seszeli jako wyraz więzi z metropolią i znak nowego statusu kolonii koronnej, jaki Seszele uzyskały w tym samym roku. Zegar stoi na głównym skrzyżowaniu w Victorii, gdzie krzyżują się ulice Independence Avenue, Francis Rachel Street i Albert Street, co czyni go punktem orientacyjnym i popularnym miejscem spotkań mieszkańców i turystów. Konstrukcja od lat pozostaje niemal niezmieniona, kontrastując z nowoczesną zabudową miasta, i jest uznawana za symbol historycznej tożsamości Victorii – mimo że początkowo była związana z okresem kolonialnym, dziś mieszkańcy widzą w niej istotną część lokalnego dziedzictwa. Tuż obok zegara ustawiono również kolorowy napis I <3 Seychelles, przy którym często fotografują się turyści zwiedzający stolicę Seszeli.

Kolejnym ważnym miejscem, które znajduje się tuż obok Victoria Clock Tower jest Liberty House. To to jeden z najważniejszych budynków historycznych w stolicy Seszeli, silnie związany z drogą tego kraju do uzyskania niepodległości. Budynek został wzniesiony w 1965 roku i początkowo mieściła się w nim siedziba Partii Zjednoczonego Ludu Seszeli (SPUP) kierowanej przez France-Albert René, późniejszego pierwszego prezydenta niepodległych Seszeli. To właśnie stąd prowadzono działalność polityczną i organizacyjną ruchu, który doprowadził kraj do uzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii w 1976 roku. Dziś Liberty House pełni funkcję muzeum historycznego, poświęconego przede wszystkim okresowi walki o niepodległość oraz pierwszym latom państwowości seszelskiej.

Kolejne kroki skierowaliśmy w stronę ronda, na którym znajduje się Bicentenary Monument, czyli Pomnik Dwustulecia. Został on odsłonięty w 1978 roku dla upamiętnienia 200. rocznicy założenia osady na Seszelach, co uznaje się za początek stałego osadnictwa na archipelagu. Pomnik ma formę trzech białych, strzelistych skrzydeł, które symbolizują trzy główne grupy etniczne, z których wywodzi się społeczeństwo seszelskie: Afrykanów, Europejczyków i Azjatów. Monument podkreśla ideę jedności w różnorodności, będącej fundamentem tożsamości narodowej Seszeli.

Idąc do kolejnego ronda minęliśmy Liberty Monument, który jest stosunkowo nowym pomnikiem, bowiem został odsłonięty w 2014 roku. Ma upamiętniać walkę Seszeli o niepodległość oraz zdobycie wolności politycznej. Pomnik pełni także funkcję centralnego punktu obchodów narodowych świąt, zwłaszcza Dnia Niepodległości (29 czerwca), kiedy odbywają się wokół niego oficjalne ceremonie, parady i spotkania publiczne. Na kolejnym rondzie stoi z kolei Unity Monument, który ma reprezentować jedność i współzależność kluczowych elementów gospodarki państwa. Powstał w 1987 roku i składa się z czterech dużych białych stylizowanych ryb (przypominających mieczniki lub marliny). Każda z tych ryb symbolizuje jeden z czterech filarów gospodarki Seszeli: turystykę, rolnictwo, rybołówstwo i małe przedsiębiorstwa. Wracając przechodziliśmy jeszcze koło biblioteki narodowej i stadionu narodowego oraz ponownie przeszliśmy przez kilka stoisk z pamiątkami. Mijaliśmy również meczet oraz kościół katolicki. Dojście do samochodu zajęło nam kilkanaście minut, po czym ruszyliśmy na południe wyspy.

Najpierw zatrzymaliśmy się w Takamaka Rum Distillery. Jest to znana destylarnia rumu, która jest pierwszym i jedynym komercyjnym producentem rumu w kraju. Jest także ciekawą atrakcją, którą chętnie i licznie odwiedzają turyści. Działa ona w historycznym miejscu La Plaine St André – dawnej plantacji założonej pod koniec XVIII wieku, którą rodzina d’Offay odrestaurowała i przekształciła w nowoczesny zakład produkcyjny z małym muzeum, niewielkim ogrodem botanicznym oraz bardzo ładnie zaaranżowaną przestrzenią do degustacji tutejszego rumu. Destylarnia została założona w 2002 roku przez braci Richarda i Bernarda d’Offay, którzy zaczęli od domowych eksperymentów z lokalnymi trunkami, a z czasem stworzyli markę rumu odzwierciedlającą tropikalny charakter i kulturę Seszeli. Ich rumy są destylowane, dojrzewane i mieszane na miejscu, wykorzystując importowaną melasę i lokalną wodę źródlaną, co daje unikalne aromaty i smaki inspirowane klimatem wysp. Dziś Takamaka Rum oferuje różne serie trunków – od lekkich, owocowych rumów białych po bardziej złożone, starzone (dojrzewające) w dębowych beczkach. Marka stała się rozpoznawalna nie tylko lokalnie, ale i poza Seszelami, a jej produkty często kupowane są przez turystów jako pamiątki. Odwiedzając destylarnię, można wziąć udział w bezpłatnej wycieczce z przewodnikiem, zobaczyć cały proces produkcji, poznać historię miejsca, a także skosztować różnych rumów w lokalu Rum Shack i przy food trucku na terenie destylarni. My wybraliśmy opcję samodzielnego zwiedzania, a dziewczyny kupiły sobie dodatkowo drinka na bazie miejscowego rumu. Ja niestety prowadziłem samochód, więc mogłem go tylko spróbować. Był naprawdę wyjątkowo smaczny.

Po wizycie w destylarni pojechaliśmy do położonej niedaleko Craft Village. Jest to kulturalny kompleks rzemieślniczy i coś w rodzaju naszego polskiego skansenu. Miejsce to stworzono z myślą o prezentowaniu tradycyjnych kreolskich sztuk i rzemiosła oraz historii lokalnej społeczności, w którym odwiedzający mogą poznać autentyczne wyroby oraz proces ich powstawania. Craft Village znajduje się na terenie dawnej kolonialnej plantacji, z charakterystycznymi budynkami i ogrodami, w których rozmieszczone są warsztaty i stragany lokalnych artystów oraz rzemieślników. Można tu znaleźć tradycyjne wyroby rękodzielnicze, takie jak plecione kosze, kapelusze, biżuteria, tekstylia, rzeźby z drewna oraz pamiątki inspirowane kulturą seszelską. W niektórych miejscach artyści tworzą swoje prace na żywo, co daje odwiedzającym wgląd w techniki i historie przekazywane z pokolenia na pokolenie. W kompleksie zachowały się również historyczne elementy, takie jak kolonialny dom plantatora („Gran Kaz”) oraz unikalna „Maison de Coco” – budynek wykonany głównie z materiałów kokosowych, w którym można zobaczyć i kupić produkty wykonane z tego regionalnego surowca.

Wizyta w wiosce była ostatnią dzisiejszą atrakcją „kulturalną”. Z Craft Village udaliśmy się już na południowy kraniec wyspy i na polecaną przez blogi i przewodniki plażę Anse Intendance. Po dojechaniu do parkingu musieliśmy jeszcze przejść kilkadziesiąt metrów wzdłuż płynącej do oceanu rzeki. Widok jaki ukazał się naszym oczom po chwili był jednym z tych widoków, które zapamiętuje się do końca życia.

Przepiękna, mieniąca się wszystkimi odcieniami błękitu i turkusu woda oraz równie bajecznie piękna szeroka, piaszczysta plaża z palmami, drzewami takamaka i rzewniami skrzypolistnymi (charakterystycznymi drzewami o cienkich jak igły liściach, wyglądającymi jak drzewa iglaste) oraz znajdującymi się na plaży granitowymi głazami tworzyły razem wręcz nierealną scenerię, którą spotyka się jedynie w raju. My dzisiaj w tym raju byliśmy. Widziałem już naprawdę wiele pięknych plaż na całym świecie, ale od dzisiaj Anse Intendance jest najpiękniejszą z nich wszystkich. Jutro mamy zobaczyć ponoć jeszcze piękniejszą… Zobaczymy… Na plaży spędziliśmy około godziny, kąpiąc się i bawiąc w sporych falach, a także spacerując po plaży.

Na koniec dzisiejszego dnia pojechaliśmy do znajdującej się nieco dalej na północ plaży Anse Takamaka. Plaża ta również jest niezwykle urocza, ale nie zrobiła już na nas takiego wrażenia jak Anse Intendance. Parking znajdował się niemal przy samym jej brzegu, a na jej południowym końcu położony jest ładny kompleks hotelowy z ogólnodostępnymi restauracjami przy plaży oraz małą zagrodą z żółwiami olbrzymimi, które akurat jadły posiłek. Okazało się, że żółwie te bardzo lubią być drapane nie tylko po skorupach, ale również po głowie i po szyi, bo kiedy je głaskaliśmy i drapaliśmy, to aż podnosiły się na swoich nogach, wyciągały do nas swoje długie szyje i nadstawiały się do głaskania oraz chętnie pozowały do zdjęć z nami.

Niedaleko zagrody z żółwiami zaczyna się również ścieżka prowadząca do naturalnej formacji znanej jako Rock Pool (lub Ros Sodyer). Jest to naturalny basen skalny, wypełniany wodą morską podczas przypływów. Miejsce to przyciąga miłośników przygód i natury, choć szlak nie jest oficjalnie utrzymany, jest właściwie nieoznaczony, a teren momentami jest bardzo skalisty i czasami wymaga wspinaczki po granitowych skałach. Warto jest więc mieć dobre obuwie, czego nam niestety zabrakło. Cała trasa ma około 2 km w obie strony i zajmuje około 40–60 minut, w zależności od tempa i warunków. Na końcu szlaku, znajduje się malowniczy punkt z widokiem na ocean i wspomniany wcześniej basen skalny utworzony przez fale. My jednak do niego nie doszliśmy, bo, jak wspomniałem wcześniej, nie mieliśmy dobrego obuwia i woleliśmy nie ryzykować jakiegoś upadku (Kilka dni później dowiedziałem się od turystów z Francji, których wziąłem na stopa, a którzy odwiedzili Rock Pool, że nie było w nim w ogóle wody, więc finalnie nie musimy żałować, że do niego nie doszliśmy ). Udało nam się jednak dojść do malowniczych granitowych skał, z których roztaczał się bardzo ładny widok na ocean, na same granitowe skały oraz na plażę Anse Takamaka.

Po powrocie na parking wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy już do naszego hotelu. W okolicach stolicy – Victorii, rozpadał się deszcz i towarzyszył nam już do samego hotelu. Po powrocie mieliśmy jeszcze trochę czasu przed kolacją, żeby odpocząć. A po kolacji i napisaniu tego wpisu na bloga poszedłem dosyć wcześnie spać, bo jutro musimy wstać już o 5:00 rano, bo jedziemy na wycieczkę na wyspy La Digue i Praslin.

Polecany post

Seszele – dzień 4 – Victoria i Anse Intendance (Mahé)

Popularne posty