niedziela, 3 maja 2026

Majówka na Ponidziu - dzień 4

Z hotelu wyjechaliśmy o 9 rano i obraliśmy kierunek na Szydłów. Jest to niewielka miejscowość znana przede wszystkim ze swojego dobrze zachowanego średniowiecznego charakteru i licznych zabytków. Miasto uzyskało prawa miejskie w XIV wieku, za panowania króla Kazimierza Wielkiego. Do dziś jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Szydłowa są kamienne mury obronne, które niemal w całości otaczają dawny obszar miejski, co jest rzadkością w skali Polski i sprawia, że miejscowość bywa nazywana „polskim Carcassonne”. Mury mają około kilometra długości. Dawniej chroniły mieszkańców przed najazdami oraz prowadziły do miasta przez specjalne bramy.  Najbardziej okazałą z nich, która zachowała się do dzisiaj jest Brama Krakowska, która jest również jednym z symboli miasta. Mury obronne zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie spodziewałem się, że tak mało znana miejscowość, ma tak wspaniale zachowane średniowieczne mury.

W obrębie murów znajdują się cenne zabytki architektury, takie jak kościół św. Władysława, synagoga z XVI wieku czy ruiny zamku królewskiego. Obecność synagogi świadczy o tym, że przez wieki Szydłów był miejscem współistnienia różnych kultur i religii. Miasto przeżywało okresy rozkwitu, ale także upadku, szczególnie w czasie wojen, które doprowadziły do zniszczeń i utraty znaczenia gospodarczego. Zwiedzanie Szydłowa rozpoczęliśmy właśnie od Synagogi. Została ona zbudowana w XVI wieku i jest jednym z najcenniejszych zabytków dawnej kultury żydowskiej w województwie świętokrzyskim. Świątynia powstała z kamienia i wyróżnia się grubymi murami oraz charakterystycznym renesansowym stylem. Przez wiele lat była ważnym miejscem modlitwy i życia społecznego miejscowej społeczności żydowskiej. Podczas II wojny światowej synagoga została zniszczona, jednak po wojnie ją odrestaurowano. Obecnie mieści się tu muzeum oraz wystawy przypominające historię Żydów mieszkających w Szydłowie.

Z Synagogi udaliśmy się na chwilę do ruin kościoła Ducha Świętego. Kościół został zbudowany w XV wieku i należał do dawnego szpitala dla ubogich oraz pielgrzymów. Świątynia powstała w stylu gotyckim, a jej wnętrze było miejscem modlitwy i pomocy potrzebującym mieszkańcom. W czasie wojen i pożarów budowla uległa znacznym zniszczeniom i ostatecznie została opuszczona. Do dziś zachowały się kamienne mury, które należą do najciekawszych zabytków miasta. Kolejnym ważnym kościołem w Szydłowie jest kościół pw. Wszystkich Świętych. Pochodzi prawdopodobnie z przełomu XIV i XV wieku. Ta wczesnogotycka świątynia została zbudowana z kamienia, a w jej wnętrzu zachowały się cenne elementy dawnego wyposażenia oraz fragmenty historycznych polichromii. Niestety kościół jest obecnie w renowacji, więc mogliśmy jedynie przejść się dookoła niego. Później poszliśmy w kierunku cmentarza żydowskiego, z którego najlepiej widać było okazałe mury miejskie.

Podobnie jak i inne zabytki miasta, również i zamek królewski w Szydłowie został wybudowany w XIV wieku z polecenia króla Kazimierza Wielkiego. Wkomponowany w mury miejskie był częścią systemu obronnego miasta. Zamek pełnił funkcję rezydencji królewskiej oraz miejsca obrad i spotkań ważnych osób. W czasie wojen zamek był wielokrotnie niszczony i przebudowywany, dlatego do dziś zachowały się tylko jego fragmenty.

Po zwiedzeniu zamku mogliśmy w końcu wejść do kościoła św. Władysława, bo wcześniej trwała w nim msza. Kościół został zbudowany w XIV wieku z fundacji króla Kazimierza Wielkiego. Świątynia powstała w stylu gotyckim i do dziś zachowała wiele dawnych elementów architektonicznych, między innymi kamienne mury oraz wysokie okna charakterystyczne dla gotyku. Wnętrze kościoła kryje cenne zabytki sakralne i pamiątki związane z historią miasta. Przez wieki kościół był ważnym miejscem życia religijnego mieszkańców Szydłowa i nadal pełni tę funkcję.

Współcześnie Szydłów jest spokojną miejscowością o dużym znaczeniu turystycznym i historycznym. Znany jest również z uprawy śliwek – co roku odbywa się tu Święto Śliwki, przyciągające turystów z całego kraju. Jedną z najnowszych atrakcji miasta jest Muzeum Śliwki, znajdujące się w budynku dawnego ratusza, na środku rynku. Jest to pierwsze na świecie multimedialne muzeum poświęcone śliwce, która od wieków stanowi symbol miasta i ważny element lokalnej gospodarki. W muzeum można poznać tradycje sadownicze sięgające około 600 lat, historię uprawy śliwek oraz sposoby ich przetwarzania, np. suszenia czy produkcji powideł. W muzeum znajduje się także sklep oferujący różnorodne produkty i pamiątki związane ze śliwką. Na sam koniec wizyty w mieście kupiłem sobie w nim pół kilo śliwek w czekoladzie :).

Z Szydłowa udaliśmy się do Pałacu w Kurozwękach. To jeden z najcenniejszych zabytków województwa świętokrzyskiego, położony niedaleko Staszowa. Jego początki sięgają XIV wieku, kiedy to około 1400 roku powstał tam obronny zamek rycerski należący do rodu Kurozwęckich. Z biegiem czasu budowla była wielokrotnie przebudowywana i rozbudowywana, dzięki czemu przekształciła się z warowni w reprezentacyjną rezydencję o charakterze barokowo-klasycystycznym. Pałac jest wyjątkowy, ponieważ można w nim prześledzić różne etapy rozwoju architektury – od średniowiecznego zamku, przez dwór obronny, aż po okazały pałac magnacki. Na przestrzeni wieków należał do znanych rodów, m.in. Kurozwęckich, Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów, z którymi jego historia jest szczególnie silnie związana. Wokół pałacu rozciąga się park krajobrazowy w stylu angielskim, założony w XIX wieku, z licznymi gatunkami drzew i elementami ogrodowej architektury. W czasie II wojny światowej majątek został przejęty przez państwo, a budynek popadł w zaniedbanie, jednak po 1989 roku wrócił do rodziny Popielów, która go odrestaurowała. Obecnie pałac pełni funkcję turystyczną – mieści się tam hotel, restauracja oraz muzeum, a zwiedzający mogą oglądać zabytkowe wnętrza i uczestniczyć w różnych wydarzeniach historycznych.

Przy Pałacu w Kurozwękach znajduje się także jedna z najbardziej nietypowych atrakcji w Polsce – hodowla bizonów amerykańskich. Zwierzęta te pochodzą z Ameryki Północnej i są jednymi z największych ssaków lądowych na świecie. W Kurozwękach zostały sprowadzone jako ciekawostka turystyczna, ale z czasem stały się symbolem tego miejsca. Hodowla liczy kilkadziesiąt osobników i stale się powiększa. Zwierzęta żyją na rozległych pastwiskach w pobliżu pałacu. Turyści mogą obserwować bizony z bliska, a nawet wziąć udział w specjalnym „safari bizon”, czyli przejażdżce wozem po terenie, gdzie przebywają zwierzęta. To pozwala zobaczyć ich naturalne zachowania i dowiedzieć się więcej o ich życiu. My dzisiaj, oprócz obejrzenia pałacu z zewnątrz, właśnie w takim safari wzięliśmy udział.

Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach to kolejna atrakcja dzisiejszego dnia. Ten zabytkowy zespół klasztorny powstał w XVII wieku jako siedziba kamedułów – zakonu prowadzącego surowe, pustelnicze życie w odosobnieniu i ciszy. Fundatorem klasztoru był wojewoda krakowski Jan Magnus Tęczyński. Najważniejszym elementem kompleksu jest kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, zbudowany w stylu barokowym. Jego wnętrze wyróżnia się bogatym wystrojem, w tym polichromiami i ołtarzami, które tworzą wyjątkowy klimat sprzyjający modlitwie i wyciszeniu. Dawniej wokół kościoła znajdowały się eremy, czyli małe domki pustelników, w których mnisi żyli w odosobnieniu. Po kasacie zakonu w XIX wieku pustelnia zaczęła podupadać, jednak w XX i XXI wieku została odrestaurowana. Obecnie pełni funkcję ośrodka rekolekcyjno-medytacyjnego, gdzie organizowane są warsztaty, rekolekcje i pobyty sprzyjające wyciszeniu oraz refleksji. Otoczona lasami i położona z dala od zgiełku miast, stanowi idealną przestrzeń do odpoczynku i kontemplacji, przyciągając zarówno turystów, jak i osoby poszukujące spokoju.

W końcu przyszedł czas na Staszów – rodzinne miasto Krysi, która oczywiście oprowadziła nas po nim, pokazując nam jego najciekawsze miejsca i opowiadając nam o nich. Początki Staszowa sięgają średniowiecza, a prawa miejskie uzyskał w 1525 roku, dzięki staraniom Hieronim Łaski. Miasto rozwijało się jako ośrodek rzemiosła i handlu, szczególnie znany był z produkcji sukna. Ważnym wydarzeniem w historii Staszowa był udział mieszkańców w powstaniu styczniowym, podczas którego miasto było miejscem walk. Z tego okresu pochodzi wiele lokalnych tradycji i upamiętnień. Obecnie Staszów jest spokojnym ośrodkiem regionalnym z zachowanymi zabytkami, takimi jak rynek, odnowiony niedawno ratusz czy kościół św. Bartłomieja. W pobliżu miasta znajduje się także atrakcyjny przyrodniczo obszar – Golejów, znany z jezior i terenów rekreacyjnych. Tutaj też zjedliśmy przepyszny obiad, ale nie w restauracji, tylko… w domu mamy Krysi. Mieliśmy wpaść tylko na szybki rosołek, ale jak to z mamami bywa, zostaliśmy również ugoszczeni drugim daniem i deserem – przepyszną galaretką z truskawkami.

Po wizycie w rodzinnym mieście Krysi udaliśmy się na zwiedzanie ruin zamku Krzyżtopór w Ujeździe. Zamek został zbudowany w XVII wieku z inicjatywy Krzysztofa Ossolińskiego, wojewody sandomierskiego, jako okazała rezydencja magnacka o charakterze obronnym. Przed powstaniem Wersalu budowla ta była największą rezydencją pałacową w Europie! Jej architektura łączyła funkcje pałacu i twierdzy, a układ miał symboliczne znaczenie – mówi się, że liczba okien odpowiadała dniom w roku, liczba pokoi tygodniom, a liczba sal miesiącom. Nazwa „Krzyżtopór” odnosi się do symboli umieszczonych nad bramą: krzyża (wiara) i topora (herb rodu Ossolińskich). Zamek został poważnie zniszczony podczas najazdu szwedzkiego w czasie potopu szwedzkiego w XVII wieku i nigdy już nie odzyskał dawnej świetności. Od tego czasu pozostaje w stanie trwałej ruiny, jednak jego imponujące rozmiary i zachowane fragmenty murów przyciągają licznych turystów. Kilka razy planowano odbudowę zamku i przywrócenie mu dawnej świetności, jednak za każdym razem brakowało na to funduszy.

Dziś Zamek Krzyżtopór jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu świętokrzyskiego. Odbywają się tu często wydarzenia historyczne i kulturalne, a zwiedzający mogą podziwiać rozległe dziedzińce, bastiony oraz pozostałości dawnych wnętrz, które pozwalają wyobrazić sobie dawną potęgę tej niezwykłej rezydencji. Przez całą tegoroczną majówkę na zamku zorganizowano cykl wydarzeń historycznych i pokazów. Dodatkowo każdego dnia wieczorem odbywała się „Majówka Nocą w Krzyżtoporze”, czyli nocne zwiedzanie z elementami widowiska i klimatyczną „podróżą w czasie”. Było to duże wydarzenie z pokazami, rekonstrukcjami i atrakcjami dla turystów, stąd na zamku było dzisiaj bardzo dużo turystów. Nie przeszkodziło nam to jednak w zwiedzeniu zamku, który w każdych warunkach robi naprawdę ogromne wrażenie.

Dzień zbliżał się powoli do końca, a my mieliśmy do zobaczenia jeszcze dwa punkty, a jak się szybko okazało nawet trzy, bowiem po drodze do kolejnego punktu przejeżdżaliśmy przez Klimontów, w którym naszym oczom ukazały się dwa piękne kościoły. Nie mogliśmy do nich nie podjechać. Pierwszym był kościół św. Jacka, który powstał na początku XVII wieku jako część zespołu podominikańskiego. Ma surowy, późnorenesansowy charakter z elementami baroku i manierystycznymi detalami. Dawniej należał do klasztoru dominikanów, a później pełnił różne funkcje, m.in. edukacyjne. Niestety kościół, jak i klasztor są obecnie w renowacji i mogliśmy obejrzeć je tylko z zewnątrz. Drugi to Kolegiata św. Józefa. To imponująca barokowa świątynia z XVII wieku, ufundowana przez kanclerza Jerzego Ossolińskiego. Kościół wyróżnia się nietypowym, eliptycznym planem i dużą kopułą, a jego architektura inspirowana była budowlami włoskimi. Jest to jedna z najbardziej oryginalnych kolegiat w Polsce. W środku trwała akurat msza, więc nie za bardzo mogliśmy ją zwiedzać, ale rzut okiem wystarczył nam, żeby zobaczyć jej przepiękne wnętrze.

Przedostatnim na dzisiaj punktem były najstarsze góry w Polsce, czyli Góry Pieprzowe. Znajdują się one w bezpośrednim sąsiedztwie Sandomierza, który mieliśmy okazję mijać, jadąc nadwiślańskim bulwarem. Góry Pieprzowe to niewielkie, ale bardzo wyjątkowe wzniesienia położone bezpośrednio nad doliną Wisły. Jak już wspomniałem, uważane są za jedne z najstarszych gór w Polsce, a ich charakterystyczną cechą są łupki kambryjskie, które powstały kilkaset milionów lat temu. Nazwa „Góry Pieprzowe” pochodzi od wyglądu skał, które po procesach wietrzenia przypominają ziarenka pieprzu. Obszar gór objęty jest ochroną jako rezerwat przyrody, głównie ze względu na występującą tu unikalną roślinność. Szczególnie cenne są dziko rosnące róże – występuje tu wiele ich gatunków, co czyni to miejsce jednym z najbogatszych stanowisk róż dzikich w Europie. Oprócz tego można tu spotkać rzadkie gatunki roślin stepowych. Góry Pieprzowe są popularnym celem wycieczek turystycznych, ponieważ oferują piękne widoki na Wisłę i okoliczne tereny. Dzięki łagodnym zboczom i malowniczym krajobrazom są łatwo dostępne i poprowadzono przez ich teren kilka ścieżek spacerowych. Jedną z takich ścieżek mieliśmy okazję się dzisiaj przejść.

Na koniec zostawiliśmy sobie chyba najoryginalniejszą atrakcję, czyli zabytkowy wodowskaz w Zawichoście. Zaparkowaliśmy samochód tuż przy przeprawie promowej przez Wisłę i poszliśmy na krótki spacer do tej ciekawej budowli. Ten zabytkowy wodowskaz to obiekt techniczny związany z pomiarem poziomu Wisły. Został wybudowany w 1924 roku przez lokalnych rzemieślników i przez wiele lat służył do codziennego monitorowania stanu wody w rzece. Wodowskaz ma formę niewielkiej kamiennej wieżyczki, do której woda z Wisły była doprowadzana specjalnym kanalikiem. Na podstawie pomiarów określano poziom rzeki, a uzyskane dane przekazywano dalej – początkowo telefonicznie, a później także drogą radiową. Obiekt przestał pełnić swoją pierwotną funkcję, jednak zachował się jako zabytek i świadectwo dawnej hydrologii. Dziś stanowi jedną z atrakcji turystycznych Zawichostu, jednak taką z rodzaju tych nietypowych, raczej dla miłośników i pasjonatów „nietypowych miejsc” niż dla zwykłych turystów.

Po zobaczeniu wodowskazu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy już w drogę powrotną do Warszawy. Ze względu na wzmożony ruch związany z powrotami po majówce do domu dojechaliśmy dopiero około godziny 22:00. Najważniejsze jednak, że majówka nam się po raz kolejny bardzo udała, pogoda nam dopisała i wróciliśmy z niej bardzo zadowoleni. Poznaliśmy wiele nowych i ciekawych miejsc, a wizyta w nich dostarczyła nam kolejnych niezapomnianych wrażeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz