Dzisiaj mieliśmy dzień zwiedzania z najdłuższymi przejazdami. Najpierw pojechaliśmy zobaczyć Kalwarię Zebrzydowską, która położona jest u stóp Beskidu Małego. Do przejechania mieliśmy ponad 100 km, co zajęło nam około dwóch godzin. Dojeżdżając już w okolice Kalwarii Zebrzydowskiej mieliśmy okazję mijać po drodze kilka pieszych pielgrzymek. Prawdopodobnie związane były one z nabożeństwami majowymi i kultem maryjnym, bowiem maj to w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Maryi, a w Kalwarii odbywają się wtedy liczne nabożeństwa i procesje. Po przyjeździe na miejsce zaparkowaliśmy samochód i udaliśmy się na zwiedzanie. Pogoda była dzisiaj wyśmienita. Na niebie ani jednej chmurki, a temperatura około 22 stopni – idealna na spacer po okolicznych wzniesieniach.
Kalwaria Zebrzydowska to jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce. Sanktuarium powstało na początku XVII wieku z fundacji Mikołaja Zebrzydowskiego i od samego początku było pomyślane jako przestrzeń odwzorowująca topografię Jerozolimy, co miało ułatwiać wiernym duchowe przeżywanie wydarzeń Męki Pańskiej. Centralnym punktem jest klasztor ojców bernardynów oraz Bazylika Matki Bożej Anielskiej, w której znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, otaczany szczególnym kultem. Cały zespół architektoniczno-krajobrazowy został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako wyjątkowy przykład sakralnego założenia przestrzennego łączącego przyrodę, architekturę i religijność ludową.
W Kalwarii Zebrzydowskiej zrobiliśmy sobie długi, ponad 6-kilometrowy spacer tzw. Dróżkami Matki Bożej. Kalwaria słynie nie tylko z nabożeństw pasyjnych, ale również z rozbudowanego kultu maryjnego, który przejawia się w licznych trasach i dróżkach dedykowanych właśnie Maryi. Dróżki Matki Bożej, to system kaplic i ścieżek rozmieszczonych na wzgórzach otaczających sanktuarium. Trasy te symbolicznie odtwarzają życie Maryi – od Jej dzieciństwa, poprzez zwiastowanie, aż po wydarzenia związane z Męką i śmiercią Chrystusa, które przeżywała jako Matka. Pielgrzymi przemierzają te drogi pieszo, zatrzymując się przy kolejnych kaplicach, gdzie odmawiane są modlitwy i rozważania, co nadaje całemu doświadczeniu charakter głęboko kontemplacyjny i osobisty. Układ tras maryjnych wokół Kalwarii jest ściśle powiązany z ukształtowaniem terenu – ścieżki prowadzą przez lasy, wzniesienia i doliny, co potęguje wrażenie odosobnienia i sprzyja refleksji. Każda kaplica ma swoją symbolikę i odnosi się do konkretnego wydarzenia z życia Maryi, tworząc swoistą „opowieść w przestrzeni”. Szczególne znaczenie mają uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, podczas których odbywają się widowiskowe procesje i misteria, przyciągające tysiące wiernych z całej Polski.
Obok dróżek maryjnych równie istotne są tzw. Dróżki Pana Jezusa, nazywane też dróżkami pasyjnymi, które stanowią najstarszą i centralną część całego założenia. Ich głównym celem jest umożliwienie wiernym duchowego przeżycia Męki Chrystusa poprzez przejście trasą symbolicznie odtwarzającą wydarzenia znane z Ewangelii. Układ tych ścieżek został zaprojektowany tak, aby przypominał topografię Jerozolimy, co było zgodne z ideą fundatora, który chciał stworzyć w Polsce odpowiednik Ziemi Świętej. Dróżki Chrystusowe składają się z kilkudziesięciu kaplic rozsianych po wzgórzach i dolinach wokół klasztoru. Trasa rozpoczyna się zwykle przy domu Annasza i prowadzi przez kolejne stacje związane z pojmaniem, sądem i drogą krzyżową Jezusa, aż do ukrzyżowania i złożenia do grobu. W przeciwieństwie do klasycznej Drogi Krzyżowej, która ma 14 stacji, kalwaryjskie dróżki są znacznie bardziej rozbudowane i obejmują także wydarzenia poprzedzające skazanie Chrystusa, co pozwala wiernym głębiej wejść w narrację pasyjną.
Charakterystyczne dla obydwu ścieżek jest to, że pielgrzymi pokonują realne wzniesienia i odległości, co nadaje całemu doświadczeniu wymiar nie tylko duchowy, ale i cielesny. Wysiłek ten ma symbolizować trud drogi Jezusa na Golgotę. Poszczególne kaplice, często barokowe i bogato zdobione, przedstawiają konkretne sceny Męki Pańskiej, tworząc spójną opowieść rozciągniętą w przestrzeni naturalnego krajobrazu. Szczególne znaczenie Dróżki Pana Jezusa zyskują w okresie Wielkiego Tygodnia, kiedy to w Kalwarii odbywają się słynne misteria pasyjne – inscenizacje wydarzeń z życia i śmierci Chrystusa, gromadzące tysiące pielgrzymów i widzów. Wtedy trasy te ożywają w sposób wyjątkowy, łącząc religijne przeżycie z elementami teatru i tradycji ludowej. Dróżki Chrystusowe, razem z maryjnymi, tworzą unikalny system pielgrzymkowy, który sprawia, że Kalwaria Zebrzydowska jest jednym z najważniejszych ośrodków duchowości pasyjnej w Europie.
Po niezwykle przyjemnym, dwugodzinnym spacerze, zatoczyliśmy kółko i wróciliśmy do samochodu. Stąd pozostało nam już tylko kilkanaście kilometrów do Wadowic – drugiego punktu naszej dzisiejszej trasy. W mieście trafiliśmy akurat na uroczysty przemarsz orkiestry oraz najważniejszych służb (wojska, policji, uczniów okolicznych szkół, WOT, itp.), a także zwykłych obywateli, związany najprawdopodobniej z dzisiejszym Świętem Flagi.
Wadowice to niewielkie miasto położone nad rzeką Skawą. Największą sławę przyniosło mu to, że jest miejscem urodzenia polskiego papieża Jana Pawła II, czyli Karola Wojtyły. To właśnie z tym faktem związany jest dzisiejszy charakter miasta jako ważnego ośrodka turystycznego i pielgrzymkowego, odwiedzanego przez osoby z całego świata. Centralnym punktem Wadowic jest rynek, przy którym znajduje się piękna Bazylika Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny – kościół, w którym Karol Wojtyła został ochrzczony i gdzie często się modlił. Tuż obok świątyni mieści się jego dom rodzinny, obecnie funkcjonujący jako muzeum, które prezentuje życie przyszłego papieża oraz historię jego rodziny. Miasto zachowało spokojny, małomiasteczkowy charakter, a jego zabudowa łączy elementy historyczne z nowoczesnymi. Wadowice mają również znaczenie kulturowe i symboliczne – są postrzegane jako miejsce, w którym kształtowała się duchowość jednego z najważniejszych przywódców religijnych XX wieku. Wspomnienia z dzieciństwa i młodości Jana Pawła II często pojawiały się w jego wypowiedziach, co dodatkowo przyczyniło się do rozsławienia miasta na świecie. Charakterystycznym elementem lokalnej tradycji są także słynne „kremówki papieskie”, które stały się jednym z symboli Wadowic. Oczywiście musieliśmy ich spróbować będąc w tym mieście. Wybraliśmy cukiernię znajdującą się najbliżej domu rodzinnego Karola Wojtyły, kupiliśmy kremówki i zjedliśmy je na rynku.
Ostatnim punktem dzisiejszego dnia była wizyta i zwiedzanie Kopalni Soli w Bochni. Bilety mieliśmy zakupione już dużo wcześniej, na godzinę 15:30. Do przejechania mieliśmy z Wadowic ponad 100 km, co zajęło nam ponad godzinę drogi. Na parking pod kopalnię dojechaliśmy jakieś 15 minut wcześniej – idealnie, żeby na spokojnie zakupić bilet parkingowy oraz skorzystać przed zwiedzaniem z toalety.
Kopalnia Soli w Bochni to jedna z najstarszych kopalni soli kamiennej w Europie i najstarsza kopalnia soli w Polsce, której początki sięgają 1248 roku. Przez ponad siedem wieków była ważnym ośrodkiem wydobycia soli, a dziś stanowi unikatowy zabytek techniki i turystyki podziemnej, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W jej wnętrzu znajduje się rozległy system korytarzy, komór i szybów, tworzących swoiste „podziemne miasto”, które powstawało stopniowo wraz z rozwojem górnictwa solnego. Charakterystyczne dla kopalni są autentyczne wyrobiska, zachowane urządzenia górnicze oraz przestrzenie pełniące dziś funkcje turystyczne, rekreacyjne, a nawet sportowe. Zwiedzanie kopalni odbywa się specjalnie przygotowanymi trasami turystycznymi i zawsze z przewodnikiem. Trasa rozpoczyna się zjazdem windą górniczą w głąb ziemi, co już samo w sobie stanowi wyjątkowe przeżycie. Następnie turyści przemieszczają się przez kolejne korytarze i komory, poznając historię kopalni dzięki nowoczesnej ekspozycji multimedialnej, która przedstawia dzieje wydobycia soli od średniowiecza aż po współczesność. W trakcie zwiedzania uczestnicy nie tylko idą pieszo, ale korzystają także z dodatkowych atrakcji – mogą przejechać się podziemną kolejką górniczą, przepłynąć fragment trasy łodzią przez zalane wyrobiska, a na końcu trasy nawet zjechać bardzo długą zjeżdżalnią. Jednym z bardziej charakterystycznych elementów jest przejście tzw. Końską Drogą, czyli wąskim chodnikiem, którym dawniej poruszały się konie transportujące sól. Trasa obejmuje również pobyt w ogromnej Komorze Ważyn, gdzie znajdują się miejsca odpoczynku, a nawet przestrzenie rekreacyjne.
Całe zwiedzanie trwało aż 4 godziny. Na końcu mieliśmy jeszcze pół godziny wolnego w Komorze Ważyn, w której znajdują się miejsca odpoczynku, łóżka, w których można wykupić sobie nocleg, restauracja, a nawet przestrzenie rekreacyjne ze sporym boiskiem do gry w piłkę nożną i koszykówkę. Ponieważ po całym dniu zwiedzania byliśmy już bardzo głodni, to skorzystaliśmy z restauracji, w której zjedliśmy naprawdę bardzo dobry obiad. Po wyjściu z kopalni na powierzchnię pojechaliśmy jeszcze na chwilę zobaczyć kościół św. Mikołaja i znajdującą się obok niego drewnianą dzwonnicę oraz rynek w Bochni, na którym kupiliśmy sobie przepyszne lody, w jednej z tutejszych cukierni. Z Bochni pozostał nam już tylko powrót do naszego hotelu, do którego dojechaliśmy już po zmroku. Jutro wracamy już do Warszawy, ale po drodze znów mamy zaplanowanych dużo punktów do zobaczenia. Zapowiada się znów wspaniała pogoda, a jutro okaże się, czy wszystkie zaplanowane miejsca uda się zobaczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz