Dzisiaj od rana była piękna pogoda. Śniadanie zjedliśmy o godzinie 9:00, a o 10:00 byliśmy już gotowi do wyjazdu na zwiedzanie szlaków Biebrzańskiego Parku Narodowego. Pierwszą wybraną przez nas trasą była trasa po kładkach, z przeprawą przez Biebrzę, z Szuszalewa do Nowego Lipska. Po drodze do niej zatrzymywaliśmy się kilka razy, żeby oglądać i zrobić zdjęcia ogromnej ilości żurawi, które zbierały się na sejmikach przed odlotem z Polski do ciepłych krajów na zimę. Wspomniany szlak znajduje się w dolinie górnej Biebrzy, a dojechanie do parkingu przy kładkach zajęło nam około 40 minut. Cały szlak ma około 5 km długości w jedną stronę, ale my ograniczyliśmy naszą wędrówkę do jego najciekawszej części. Zaczęliśmy wędrówkę trochę za miejscowością Szuszalewo, a skończyliśmy nie dochodząc do samej wsi Nowy Lipsk, więc w sumie przejście w dwie strony miało nieco ponad 5 km długości. Szlak jest niemal całkowicie płaski, a jego największą atrakcją są drewniane kładki prowadzące przez rozległe mokradła doliny Biebrzy. Trasa przecina dolinę rzeki i należy do najciekawszych przyrodniczo ścieżek północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Najbardziej
charakterystycznym i chyba najciekawszym elementem szlaku jest samoobsługowa
przeprawa przez Biebrzę. Zamiast tradycyjnego mostu znajduje się tam pływający
pomost, którym można przedostać się na drugi brzeg rzeki. To jedyna tego
rodzaju przeprawa na szlakach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Podobne przeprawy
znajdują się na terenie Narwiańskiego Parku Narodowego i miałem okazję już z
nich korzystać.
Idąc
od strony Szuszalewa, trasa prowadzi początkowo kładką przez bagno. Po około
800 metrach szlak odłącza się od krótszej, zielono znakowanej ścieżki „Szuszalewo” i
prowadzi w kierunku wyniesionego fragmentu terenu. Z jego krawędzi otwiera się
panorama na szeroką dolinę Biebrzy. Dalej pojawia się droga polna, a następnie
kolejny długi odcinek drewnianych kładek prowadzących przez bagienny las,
szuwary i mokradła aż do przeprawy przez rzekę. To właśnie stąd rozpoczęliśmy
naszą dzisiejszą wędrówkę. Po dojściu do Biebrzy następuje wspomniana już
przeprawa na pomoście. Po przeprawie szlak prowadzi dalej przez nadrzeczne
szuwary i podmokły las. Tutaj kończą się kładki na bagnach i to tutaj
skończyliśmy naszą wędrówkę i zawróciliśmy. Szlak prowadzi jednak dalej przez
Jałowo i dociera do Nowego Lipska. Właściwa kładka w rejonie Nowego Lipska ma
ponad 2,1 km długości; została zmodernizowana w ramach projektu ochrony
siedlisk mokradłowych górnej Biebrzy.
Największą
wartością tego szlaku jest krajobraz bagiennej doliny Biebrzy: rozległe
torfowiska, szuwary, bagienne lasy, otwarte przestrzenie i możliwość
obserwowania ptaków związanych z mokradłami. Na trasie znajdują się również
punkty obserwacyjne i elementy infrastruktury edukacyjnej. W czasie całej
dzisiejszej wędrówki musieliśmy bardzo uważać, ponieważ drewniane kładki były dość
mokre i znajdowały się na nich opadłe liście. Takie połączenie sprawiało, że momentami po kładkach bezpieczniej było się ślizgać niż iść.
Drugą miejscowością, do której dzisiaj pojechaliśmy było Kopytkowo. Po drodze mijaliśmy Śluzę Dębowo na Kanale Augustowskim, przy której się na chwilę zatrzymaliśmy, żeby porobić zdjecia.
Po dotarciu na parking w
Kopytkowie udaliśmy się na oddaloną o 3 kilometry ścieżkę przyrodniczą „Wydmy”.
Szlak z Kopytkowa w kierunku Wilczej Góry prowadzi przez jeden z najbardziej
niezwykłych krajobrazów Biebrzańskiego Parku Narodowego. Początkowo trasa
wiedzie przez podmokłe tereny doliny Biebrzy, gdzie można zobaczyć
charakterystyczne dla tego obszaru bagna, torfowiska i olszyny. Jest to
jednocześnie odcinek, który po większych opadach może być bardzo mokry, dlatego
warunki na szlaku potrafią być znacznie trudniejsze, niż sugerowałaby niewielka
różnica wysokości. Dzisiaj na szczęście było dość sucho i nie było potrzeby
zmiany butów na bardziej „bagienne”. Po około 2,5–3 km dochodzi się w okolice
dawnego uroczyska Nowy Świat, gdzie krajobraz zaczyna się wyraźnie zmieniać. Z
podmokłej doliny wchodzimy na piaszczyste wyniesienia i wydmy. To właśnie
niezwykłe sąsiedztwo bagien i suchych, piaszczystych wzniesień jest jedną z
największych atrakcji tego fragmentu Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na
wydmach występują rośliny przystosowane do bardzo suchych warunków, a
otaczające je torfowiska tworzą zupełnie odmienny świat. Wędrując po
piaszczystym terenie, można odnieść wrażenie, że znalazło się w zupełnie innym
miejscu niż jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej. Najciekawsze na całej trasie
jest właśnie przejście z jednego środowiska w drugie – od podmokłych bagien i
olsów, przez piaszczyste wydmy, aż po suchą roślinność porastającą ich zbocza.
Z
Kopytkowa do rejonu wydm jest około 3 km, a dalsze dojście w kierunku Wilczej
Góry wydłuża tę trasę, dlatego do Wilczej Góry już dzisiaj nie doszliśmy,
ponieważ musieliśmy już wracać, żeby zdążyć zobaczyć jeszcze inne zaplanowane
na dzisiaj atrakcje. Warto wrócić tutaj jeszcze kiedyś i połączyć wędrówkę na
Wilczą Górę z innymi szlakami znajdującymi się na trasie w kierunku
miejscowości Grzędy.
Z
Kopytkowa udaliśmy się w kierunku Twierdzy Osowiec, gdzie mieliśmy zamiar coś
zjeść oraz pójść na ścieżkę edukacyjną „Góra Skobla”. Nawigacja poprowadziła
nas przepiękną szutrową drogą nad samą Biebrzą. Kilka razy zatrzymywaliśmy się,
żeby zrobić zdjęcia przepięknych nadbiebrzańskich krajobrazów. Na końcu tej
drogi zatrzymaliśmy się jeszcze przy kładce Dolistowo. Jest ona znacznie
krótsza od najbardziej znanych biebrzańskich kładek, ale pozwala podejść bliżej
mokradeł i zobaczyć środowisko, które z poziomu szutrowej drogi ogląda się z
pewnej odległości. Drewniana konstrukcja prowadzi nad wilgotnym terenem wśród
traw, trzcin i niewielkich zarośli i zakończona jest wieżą widokową. W
zależności od pory roku można spotkać tutaj liczne ptaki wodne i łąkowe.
Zapewne najciekawiej okolice kładki prezentują się wiosną, kiedy to okoliczne
tereny znajdują się pod wodą.
Na
obiad zatrzymaliśmy się w Karczmie Biebrzanka, znajdującej się w Osowcu-Twierdzy.
Zjedliśmy flaki, rosół i żurek, a na drugie danie schabowy z frytkami oraz
kartacza z dziczyzną. Wszystko było wyjątkowo dobre. Najedzeni podjechaliśmy na
chwilę, trochę przypadkowo, nad nieczynny Most Szczęścia nad Biebrzą, a
następnie zatrzymaliśmy się przy ścieżce edukacyjnej „Góra Skobla”. Ścieżka ta
to krótka, około dwukilometrowa trasa znajdująca się w Osowcu-Twierdzy. Łączy ona
przyrodę Biebrzańskiego Parku Narodowego z historią znajdującej się tutaj
Twierdzy Osowiec. Szlak rozpoczyna się w pobliżu siedziby Biebrzańskiego Parku
Narodowego i początkowo prowadzi wśród zabudowań, a następnie zagłębia się w
las. Z każdym kolejnym fragmentem coraz wyraźniej widać, że nie jest to zwykły
leśny spacer – wśród drzew zachowały się betonowe schrony i inne pozostałości
dawnych umocnień, do których można zajrzeć. Teren, przez który prowadzi
ścieżka, nazywany jest Górą Skobla, a nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiego
oficera Michaiła Skobielewa. Wzniesienie było częścią systemu umocnień Twierdzy
Osowiec, której położenie miało ogromne znaczenie strategiczne. Twierdzę
zbudowano w miejscu zwężenia doliny Biebrzy, gdzie przebiegała jedna z niewielu
dogodnych dróg przez rozległe bagna. Na trasie można zobaczyć między innymi
schrony związane z dawnymi umocnieniami artyleryjskimi. Niektóre z nich są
częściowo ukryte wśród drzew i roślinności, dzięki czemu podczas spaceru można się
na nie niemal niespodziewanie natknąć.
Ścieżka
jest interesująca również pod względem przyrodniczym. Początkowo dominuje las
sosnowy, ale na wyżej położonych fragmentach pojawiają się między innymi graby,
lipy, dęby i jesiony, tworzące bardziej liściasty charakter lasu. Można też
spotkać rośliny, które zostały sprowadzone tutaj w czasach budowy Twierdzy
Osowiec i zachowały się do dziś. Wiosną runo leśne pokrywają między innymi
zawilce, przylaszczki i kokorycze. Kulminacyjnym punktem ścieżki jest drewniana
wieża widokowa znajdująca się na szczycie Góry Skobla. Z góry rozpościera się
widok na szeroką dolinę Biebrzy i otaczające ją mokradła. Szczególnie
efektownie wygląda ona wiosną, kiedy po roztopach Biebrza występuje z brzegów,
a zalana dolina przypomina ogromne jezioro. Jest to również dobre miejsce do
obserwowania ptaków zatrzymujących się na biebrzańskich łąkach podczas
wiosennych migracji.
To już był ostatni punkt dzisiejszego zwiedzania. Stąd do Goniądza pozostało nam już tylko około 10 minut jazdy. Nie udaliśmy się jednak od razu do naszego apartamentu. Postanowiliśmy pojechać jeszcze na chwilę zobaczyć samo miasteczko, które status miasta ma od 1547 roku (z przerwą w latach 1950–1992, kiedy to był pozbawiony praw miejskich). Obecnie miasto jest siedzibą gminy miejsko-wiejskiej Goniądz. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy kościele i poszliśmy na chwilę zobaczyć kaplicę św. Floriana, która znajduje się na wzgórzu koło kościoła. Po powrocie do apartamentu miałem dużo czasu, żeby napisać dzisiejszą notkę na bloga, a potem mogliśmy znów sobie pogadać.