sobota, 19 września 2026

Biebrzański Park Narodowy – dzień 2

Dzisiaj od rana była piękna pogoda. Śniadanie zjedliśmy o godzinie 9:00, a o 10:00 byliśmy już gotowi do wyjazdu na zwiedzanie szlaków Biebrzańskiego Parku Narodowego. Pierwszą wybraną przez nas trasą była trasa po kładkach, z przeprawą przez Biebrzę, z Szuszalewa do Nowego Lipska. Po drodze do niej zatrzymywaliśmy się kilka razy, żeby oglądać i zrobić zdjęcia ogromnej ilości żurawi, które zbierały się na sejmikach przed odlotem z Polski do ciepłych krajów na zimę. Wspomniany szlak znajduje się w dolinie górnej Biebrzy, a dojechanie do parkingu przy kładkach zajęło nam około 40 minut. Cały szlak ma około 5 km długości w jedną stronę, ale my ograniczyliśmy naszą wędrówkę do jego najciekawszej części. Zaczęliśmy wędrówkę trochę za miejscowością Szuszalewo, a skończyliśmy nie dochodząc do samej wsi Nowy Lipsk, więc w sumie przejście w dwie strony miało nieco ponad 5 km długości. Szlak jest niemal całkowicie płaski, a jego największą atrakcją są drewniane kładki prowadzące przez rozległe mokradła doliny Biebrzy. Trasa przecina dolinę rzeki i należy do najciekawszych przyrodniczo ścieżek północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Najbardziej charakterystycznym i chyba najciekawszym elementem szlaku jest samoobsługowa przeprawa przez Biebrzę. Zamiast tradycyjnego mostu znajduje się tam pływający pomost, którym można przedostać się na drugi brzeg rzeki. To jedyna tego rodzaju przeprawa na szlakach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Podobne przeprawy znajdują się na terenie Narwiańskiego Parku Narodowego i miałem okazję już z nich korzystać.

Idąc od strony Szuszalewa, trasa prowadzi początkowo kładką przez bagno. Po około 800 metrach szlak odłącza się od krótszej, zielono znakowanej ścieżki „Szuszalewo” i prowadzi w kierunku wyniesionego fragmentu terenu. Z jego krawędzi otwiera się panorama na szeroką dolinę Biebrzy. Dalej pojawia się droga polna, a następnie kolejny długi odcinek drewnianych kładek prowadzących przez bagienny las, szuwary i mokradła aż do przeprawy przez rzekę. To właśnie stąd rozpoczęliśmy naszą dzisiejszą wędrówkę. Po dojściu do Biebrzy następuje wspomniana już przeprawa na pomoście. Po przeprawie szlak prowadzi dalej przez nadrzeczne szuwary i podmokły las. Tutaj kończą się kładki na bagnach i to tutaj skończyliśmy naszą wędrówkę i zawróciliśmy. Szlak prowadzi jednak dalej przez Jałowo i dociera do Nowego Lipska. Właściwa kładka w rejonie Nowego Lipska ma ponad 2,1 km długości; została zmodernizowana w ramach projektu ochrony siedlisk mokradłowych górnej Biebrzy.

Największą wartością tego szlaku jest krajobraz bagiennej doliny Biebrzy: rozległe torfowiska, szuwary, bagienne lasy, otwarte przestrzenie i możliwość obserwowania ptaków związanych z mokradłami. Na trasie znajdują się również punkty obserwacyjne i elementy infrastruktury edukacyjnej. W czasie całej dzisiejszej wędrówki musieliśmy bardzo uważać, ponieważ drewniane kładki były dość mokre i znajdowały się na nich opadłe liście. Takie połączenie sprawiało, że momentami po kładkach bezpieczniej było się ślizgać niż iść.

Drugą miejscowością, do której dzisiaj pojechaliśmy było Kopytkowo. Po drodze mijaliśmy Śluzę Dębowo na Kanale Augustowskim, przy której się na chwilę zatrzymaliśmy, żeby porobić zdjecia.

Po dotarciu na parking w Kopytkowie udaliśmy się na oddaloną o 3 kilometry ścieżkę przyrodniczą „Wydmy”. Szlak z Kopytkowa w kierunku Wilczej Góry prowadzi przez jeden z najbardziej niezwykłych krajobrazów Biebrzańskiego Parku Narodowego. Początkowo trasa wiedzie przez podmokłe tereny doliny Biebrzy, gdzie można zobaczyć charakterystyczne dla tego obszaru bagna, torfowiska i olszyny. Jest to jednocześnie odcinek, który po większych opadach może być bardzo mokry, dlatego warunki na szlaku potrafią być znacznie trudniejsze, niż sugerowałaby niewielka różnica wysokości. Dzisiaj na szczęście było dość sucho i nie było potrzeby zmiany butów na bardziej „bagienne”. Po około 2,5–3 km dochodzi się w okolice dawnego uroczyska Nowy Świat, gdzie krajobraz zaczyna się wyraźnie zmieniać. Z podmokłej doliny wchodzimy na piaszczyste wyniesienia i wydmy. To właśnie niezwykłe sąsiedztwo bagien i suchych, piaszczystych wzniesień jest jedną z największych atrakcji tego fragmentu Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na wydmach występują rośliny przystosowane do bardzo suchych warunków, a otaczające je torfowiska tworzą zupełnie odmienny świat. Wędrując po piaszczystym terenie, można odnieść wrażenie, że znalazło się w zupełnie innym miejscu niż jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej. Najciekawsze na całej trasie jest właśnie przejście z jednego środowiska w drugie – od podmokłych bagien i olsów, przez piaszczyste wydmy, aż po suchą roślinność porastającą ich zbocza.

Z Kopytkowa do rejonu wydm jest około 3 km, a dalsze dojście w kierunku Wilczej Góry wydłuża tę trasę, dlatego do Wilczej Góry już dzisiaj nie doszliśmy, ponieważ musieliśmy już wracać, żeby zdążyć zobaczyć jeszcze inne zaplanowane na dzisiaj atrakcje. Warto wrócić tutaj jeszcze kiedyś i połączyć wędrówkę na Wilczą Górę z innymi szlakami znajdującymi się na trasie w kierunku miejscowości Grzędy.

Z Kopytkowa udaliśmy się w kierunku Twierdzy Osowiec, gdzie mieliśmy zamiar coś zjeść oraz pójść na ścieżkę edukacyjną „Góra Skobla”. Nawigacja poprowadziła nas przepiękną szutrową drogą nad samą Biebrzą. Kilka razy zatrzymywaliśmy się, żeby zrobić zdjęcia przepięknych nadbiebrzańskich krajobrazów. Na końcu tej drogi zatrzymaliśmy się jeszcze przy kładce Dolistowo. Jest ona znacznie krótsza od najbardziej znanych biebrzańskich kładek, ale pozwala podejść bliżej mokradeł i zobaczyć środowisko, które z poziomu szutrowej drogi ogląda się z pewnej odległości. Drewniana konstrukcja prowadzi nad wilgotnym terenem wśród traw, trzcin i niewielkich zarośli i zakończona jest wieżą widokową. W zależności od pory roku można spotkać tutaj liczne ptaki wodne i łąkowe. Zapewne najciekawiej okolice kładki prezentują się wiosną, kiedy to okoliczne tereny znajdują się pod wodą.

Na obiad zatrzymaliśmy się w Karczmie Biebrzanka, znajdującej się w Osowcu-Twierdzy. Zjedliśmy flaki, rosół i żurek, a na drugie danie schabowy z frytkami oraz kartacza z dziczyzną. Wszystko było wyjątkowo dobre. Najedzeni podjechaliśmy na chwilę, trochę przypadkowo, nad nieczynny Most Szczęścia nad Biebrzą, a następnie zatrzymaliśmy się przy ścieżce edukacyjnej „Góra Skobla”. Ścieżka ta to krótka, około dwukilometrowa trasa znajdująca się w Osowcu-Twierdzy. Łączy ona przyrodę Biebrzańskiego Parku Narodowego z historią znajdującej się tutaj Twierdzy Osowiec. Szlak rozpoczyna się w pobliżu siedziby Biebrzańskiego Parku Narodowego i początkowo prowadzi wśród zabudowań, a następnie zagłębia się w las. Z każdym kolejnym fragmentem coraz wyraźniej widać, że nie jest to zwykły leśny spacer – wśród drzew zachowały się betonowe schrony i inne pozostałości dawnych umocnień, do których można zajrzeć. Teren, przez który prowadzi ścieżka, nazywany jest Górą Skobla, a nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiego oficera Michaiła Skobielewa. Wzniesienie było częścią systemu umocnień Twierdzy Osowiec, której położenie miało ogromne znaczenie strategiczne. Twierdzę zbudowano w miejscu zwężenia doliny Biebrzy, gdzie przebiegała jedna z niewielu dogodnych dróg przez rozległe bagna. Na trasie można zobaczyć między innymi schrony związane z dawnymi umocnieniami artyleryjskimi. Niektóre z nich są częściowo ukryte wśród drzew i roślinności, dzięki czemu podczas spaceru można się na nie niemal niespodziewanie natknąć.

Ścieżka jest interesująca również pod względem przyrodniczym. Początkowo dominuje las sosnowy, ale na wyżej położonych fragmentach pojawiają się między innymi graby, lipy, dęby i jesiony, tworzące bardziej liściasty charakter lasu. Można też spotkać rośliny, które zostały sprowadzone tutaj w czasach budowy Twierdzy Osowiec i zachowały się do dziś. Wiosną runo leśne pokrywają między innymi zawilce, przylaszczki i kokorycze. Kulminacyjnym punktem ścieżki jest drewniana wieża widokowa znajdująca się na szczycie Góry Skobla. Z góry rozpościera się widok na szeroką dolinę Biebrzy i otaczające ją mokradła. Szczególnie efektownie wygląda ona wiosną, kiedy po roztopach Biebrza występuje z brzegów, a zalana dolina przypomina ogromne jezioro. Jest to również dobre miejsce do obserwowania ptaków zatrzymujących się na biebrzańskich łąkach podczas wiosennych migracji.

To już był ostatni punkt dzisiejszego zwiedzania. Stąd do Goniądza pozostało nam już tylko około 10 minut jazdy. Nie udaliśmy się jednak od razu do naszego apartamentu. Postanowiliśmy pojechać jeszcze na chwilę zobaczyć samo miasteczko, które status miasta ma od 1547 roku (z przerwą w latach 1950–1992, kiedy to był pozbawiony praw miejskich). Obecnie miasto jest siedzibą gminy miejsko-wiejskiej Goniądz. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy kościele i poszliśmy na chwilę zobaczyć kaplicę św. Floriana, która znajduje się na wzgórzu koło kościoła. Po powrocie do apartamentu miałem dużo czasu, żeby napisać dzisiejszą notkę na bloga, a potem mogliśmy znów sobie pogadać.