W ten weekend przyjechały do mnie dziewczyny z Wrocławia. Ostatnio ja byłem u nich, więc teraz to one postanowiły mnie odwiedzić. Przyjechały w piątek wieczorem. Zamówiłem dla nas sushi i gadając oraz oglądając mecz spędziliśmy miło resztę wieczoru. A w sobotę zaproponowałem, że pojedziemy do Żelazowej Woli. Pogoda była idealna na taką wycieczkę. W Żelazowej Woli miło spędziliśmy czas, spacerując po parku i zwiedzając dom urodzenia Fryderyka Chopina. Oczywiście kupiliśmy sobie również lody. Wracając pokazałem dziewczynom, gdzie miałem swoją działkę w Kwiatkówku koło Kampinosu. Potem jeszcze pojechaliśmy kupić sobie na obiad "chińczyka".
A wieczorem poszliśmy do Och-Taetru. Dziewczyny już dużo wcześniej kupiły bilety na spektakl Lily, w reżyserii i z główną rolą Krystyny Jandy. Jak możemy przeczytać na stronie tetaru spektakl ten to: "Kryminalna zabawa teatralna. Trup przemieszcza się, pojawia się i znika. Skomplikowana intryga, sprawiająca dużą przyjemność publiczności. I te wyraziste charaktery sceniczne! Świetnie naszkicowanych osiem postaci, w tym para zabawnych i niepoprawnych staruszków – inspektor ciamajda i „wiedząca wszystko sprzątaczka”, czyli znajoma inspektora z młodości, „pomagająca” mu w znalezieniu zabójcy."
Po powrocie do domu i obejrzeniu meczu poszliśmy spać. To znaczy dziewczyny poszły, bo ja dalej oglądałem nocne mecze... A w niedzielę po śniadaniu odwiozłem już dziewczyny na pociąg powrotny do Wrocławia.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz