Drugi dzień przywitał nas piękną pogodą. Od rana było bardzo ciepło i świeciło słoneczko. Dzień rozpoczęliśmy od pływania łodziami wiosłowymi. Dzieciaki miały okazję pouczyć się i poćwiczyć wiosłowanie i sterowanie dużymi łódkami. Drugi blok przed obiadem wypełniła nam wspinaczka po ściance.
Po obiedzie, jeszcze przed zajęciami mieliśmy wspólne zdjęcie wszystkich klas, po czym poszliśmy na kajaki. Miałem okazję zobaczyć, jak radzą sobie w boju pary, które w sierpniu mają ze mną płynąć Krutynią. Jest całkiem nieźle, ale nie wiem, czy nie zmienię kilku osób w parach, żeby płynęło nam się lepiej i sprawniej. Jeszcze zobaczymy. W każdym razie wycieczka była bardzo fajna, bo popłynęliśmy w kierunku południowego krańca jeziora, gdzie dopłynęliśmy do plaży przy letnim obozowisku harcerzy i mogliśmy wejść sobie do wody i się chwilę pokąpać. Ponieważ kajaki nam się trochę przeciągnęły, to po powrocie na CAMP od razu mieliśmy drugie zajęcia, którymi była gra we flagi.
Po kolacji dzieciaki miały zabawę w rekordy. Dzisiejszy wieczór nie należał niestety do spokojnych, bowiem jeden ze starszych chłopców skręcił sobie nogę i wychowawcy musieli zawieźć go do szpitala. Okazało się, że doznał mocnego skręcenia kostki i trzeba było założyć mu szynę gipsową. Tak więc Zielona Szkoła skończyła się dla niego już po pierwszym dniu, a późno w nocy przyjechał po niego tata i zabrał go do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz