niedziela, 18 października 2026

Wyjazd nauczycielski do Zamościa

Ten weekend spędziłem w Zamościu. Pojechaliśmy tam na wyjazd nauczycielski z okazji Dnia Nauczyciela. Mieszkaliśmy w bardzo dobrym, czterogwiazdkowym hotelu Artis, tuż przed granicami Zamościa. Na wycieczkę wyruszyliśmy w piątek po lekcjach, a wróciliśmy dzisiaj około godziny 14:00. W piątek, po przyjeździe do hotelu, mieliśmy najpierw obiadokolację, a następnie spotkaliśmy się wszyscy w największym pokoju i w miłej atmosferze mogliśmy porozmawiać ze sobą, nie tylko o szkolnych sprawach.

W sobotę po śniadaniu pojechaliśmy zwiedzać Zamość. Mieliśmy zamówioną miejscową przewodniczkę, która przez 3 godziny opowiadała nam o historii i najważniejszych miejscach Zamościa. O Zamościu, jego historii i atrakcjach pisałem już wcześniej na blogu, kiedy byłem tutaj niedawno z mamą, a później z Ingą i Robertem, więc dzisiaj ograniczę sie jedynie do opisania tego, co zobaczyliśmy i co robiliśmy. Zaczęliśmy dość nietypowo, bo od wschodniej strony murów otaczających miasto. Weszliśmy przez bramę przy podziemnej trasie turystycznej i udaliśmy się w kierunku Bastionu VII, położonego przy Bramie Lwowskiej. Później przeszliśmy przez część Starego Miasta, koło kościoła pw. Zwiastowania NMP, w kierunku kładek nad torami i Bastionem I. Po ponownym wejściu w obręb Starego Miasta przeszliśmy się jego uliczkami oraz uroczymi podwórkami pomiędzy kamienicami, by następnie udać się na Rynek Solny, przy którym mieliśmy postój na zakup pysznych zamojskich krówek produkowanych w tutejszej manufakturze.

Po tym słodkim przerywniku przeszliśmy wzdłuż wyremontowanego gmachu dawnej Akademii Zamojskiej, w którym obecnie mieści się I LO w Zamościu, w kierunku pomnika Jana Zamoyskiego i opuszczonego obecnie budynku Pałacu Zamoyskich, by w końcu wejść do najważniejszego kościoła w mieście - Katedry Zamojskiej, w której pochowany jest Jan Zamoyski - fundator miasta powstałego w 1580 roku.




Na koniec poszliśmy w końcu na Rynek Wielki - jeden z najładniejszych na świecie i najlepiej zachowanych rynków okresu renesansu. Tutaj zakończyła się część zwiedzania z przewodniczką, po której, już w mniejszych grupkach, mieliśmy czas na samodzielne zwiedzanie miasta. Ja poszedłem najpierw z Ingą i Robertem pobawić się dronem i porobić zdjęcia miasta z lotu ptaka. Później poszliśmy do znajdującej się na Rynku Wielkim restauracji "Piwnica pod św. Kazimierzem", serwującej dania regionalne. Nasz wybór okazał się strzałem w 10, bowiem jedzenie było przepyszne.

Po powrocie do hotelu poszedłem do hotelowej strefy wellness. Spędziłem w niej prawie 3 godziny. Pływałem w basenie, siedziałem w jacuzzi, byłem w saunie fińskiej, parowej oraz w caldarium, no i wreszcie korzystałem z groty śnieżnej oraz mini tężni. Przy okazji mogłem sobie również pogadać z koleżankami z pracy.

O 20:00 mieliśmy uroczystą obiadokolację połączoną z dyskoteką. Kiedy zabawa trwała w najlepsze, to część z nas musiała na chwilę opuścić salę, bowiem na godzinę 23:00 mieliśmy zamówiony tor kręglarski. Był to jedyny wolny termin w dniu dzisiejszym, więc bez namysłu zdecydowaliśmy się go zarezerwować. Tor był na 6 osób, więc spędziliśmy kolejną godzinę na grze, rozmowach i wspólnej zabawie. Po kręglach wróciliśmy jeszcze na chwilkę pobawić się na dyskotece, po czym poszliśmy jeszcze pogadać do pokoju dziewczyn. Spać poszliśmy dopiero po drugiej w nocy.

A dzisiaj po śniadaniu zapakowaliśmy się już do autokaru i ruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy, do której dojechaliśmy o godzinie 14:00.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz