Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2026

Indonezja – dzień 3 - Lot do Yogyakarty i pierwszy dzień zwiedzania

Okazało się, o czym wcześniej nie wiedzieliśmy, że w Dżakarcie mieliśmy zamówiony na kilka godzin hotel tuż przy lotnisku. Dotarliśmy do niego po północy, czyli już dzisiaj (w poniedziałek). Mogliśmy w końcu wziąć prysznic, przepakować się, przebrać oraz, co dla mnie było najważniejsze, obejrzeć finał Mistrzostw Świata – a przynajmniej większą jego część. Jednak nie było to takie proste, ponieważ w hotelowym TV meczu nie było, w Internecie transmisja nie działała i już myślałem, że z oglądania będą nici. Ale przyszedł do nas pracownik hotelu i… zainstalował mi w komórce jakąś indonezyjską, nielegalną aplikację, dzięki której mogłem obejrzeć mecz 😊. Jednak oglądałem go tylko do 75 minuty, ponieważ później musieliśmy już jechać na lotnisko, na ostatni lot. Po drodze okazało się, że do wyłonienia mistrza świata w piłce nożnej potrzebna będzie dogrywka i po przyjechaniu i przejściu przez wszystkie lotniskowe bramki, ostatnie minuty dogrywki meczu Argentyna – Hiszpania oglądałem razem z… celnikami, którzy chwilę wcześniej sprawdzali mój bagaż na skanerze. Zaraz potem, widząc moje zainteresowanie meczem, zawołali mnie, żebym mógł z nimi obejrzeć końcówkę meczu! Podobnie jak ja, kibicowali Hiszpanom i ogromnie cieszyliśmy się, kiedy Hiszpanie strzelili gola w dogrywce i ostatecznie zdobyli mistrzostwo świata!

Ostatni lot był najkrótszy i trwał nieco ponad godzinę. Tym razem mieliśmy miejsca przy oknie i lecieliśmy w dzień, zaraz po wschodzie słońca. Dzięki temu mogliśmy przez okna samolotu podziwiać bardzo ładne chmury oraz kilka wystających ponad nie wulkanów na Jawie. Jawa to najważniejsza wyspa Indonezji. Stanowi polityczne, gospodarcze i kulturowe centrum kraju. Choć zajmuje zaledwie około 7% powierzchni państwa, mieszka na niej około 160 milionów ludzi, co czyni ją najbardziej zaludnioną dużą wyspą świata. To tutaj znajdują się największe miasta Indonezji: Dżakarta, Surabaja, Bandung, Semarang oraz Yogyakarta. Na Jawie koncentruje się również większość przemysłu, administracji, szkolnictwa wyższego i transportu. Wyspa słynie przede wszystkim z niezwykłych krajobrazów wulkanicznych. Znajduje się tu ponad 40 wulkanów, z których wiele pozostaje aktywnych. Najbardziej znanym jest Mount Bromo – jeden z symboli Indonezji, którego charakterystyczny stożek wznosi się nad rozległym „Morzem Piasku”. Równie sławny jest Mount Merapi, należący do najbardziej aktywnych wulkanów świata. Najwyższym szczytem wyspy jest Mount Semeru (3676 m n.p.m.), natomiast Mount Ijen przyciąga turystów niezwykłym kwaśnym jeziorem oraz rzadkim zjawiskiem tzw. niebieskiego ognia. Jednym z największych skarbów Jawy są także zabytki wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - Borobodur i Prambanan. Dzięki żyznym glebom wulkanicznym Jawa jest jednym z najważniejszych regionów rolniczych Indonezji. Uprawia się tu przede wszystkim ryż, herbatę, kawę, trzcinę cukrową oraz tytoń, a charakterystycznym elementem krajobrazu są rozległe pola ryżowe i tarasy uprawne rozciągające się na zboczach gór. Wyspa posiada również najlepiej rozwiniętą sieć transportową w całym kraju. Nowoczesne autostrady oraz jedna z najlepszych sieci kolejowych Azji Południowo-Wschodniej umożliwiają wygodne przemieszczanie się pomiędzy największymi miastami i atrakcjami turystycznymi.

Szczególne miejsce na mapie Jawy zajmuje również Yogyakarta, nazywana przez mieszkańców Jogją. Miasto jest kulturalnym sercem Jawy i jednym z najciekawszych miast Indonezji. To jedyne miasto w kraju, w którym do dziś funkcjonuje tradycyjny sułtanat, a urzędujący sułtan pełni jednocześnie funkcję gubernatora regionu. Spacer po Yogyakarcie to niezwykłe połączenie historii, jawajskiej tradycji, tętniących życiem bazarów oraz nowoczesnych kawiarni i restauracji. Po przylocie czekały już na nas busiki, którymi dojechaliśmy do naszego hotelu, w którym spędzimy najbliższe 3 noce. W hotelu zjedliśmy pyszne śniadanie i pojechaliśmy na warsztaty z tworzenia batiku. Warsztaty batiku należą do najciekawszych atrakcji kulturalnych na Jawie i pozwalają poznać jedną z najbardziej charakterystycznych indonezyjskich tradycji. Batik to technika zdobienia tkanin polegająca na nakładaniu gorącego wosku na materiał, a następnie jego barwieniu. Miejsca pokryte woskiem nie przyjmują farby, dzięki czemu po usunięciu wosku powstają charakterystyczne wzory. Tradycja ta jest wpisana na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO i od wieków stanowi ważny element kultury Jawy, zwłaszcza Yogyakarty, uważanej za jedną z indonezyjskich stolic batiku. Warsztaty rozpoczęły się krótkim wprowadzeniem do historii batiku oraz wyjaśnieniem znaczenia tradycyjnych motywów. Pani opowiadała nam symbolice wzorów, z których niektóre były dawniej zarezerwowane wyłącznie dla rodziny sułtańskiej. Następnie wybraliśmy sobie jeden z przygotowanych dla nas na niewielkim kawałku bawełnianej tkaniny wzorów.

Najważniejszym etapem było nanoszenie przez nas gorącego wosku za pomocą tradycyjnego narzędzia zwanego canting. Przypomina ono niewielkie pióro zakończone miedzianym pojemniczkiem z cienką rurką, przez którą powoli wypływa płynny wosk. Praca wymaga dużego skupienia i precyzji, ponieważ od dokładności wykonanych linii zależy końcowy efekt. Niestety jaszczurki, które wybrałem sobie jako wzór, nie wyszły mi idealnie, ale i tak jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego. Po zakończeniu rysowania musieliśmy nanieść na obrazek wybrane przez siebie kolory. Następnie materiał zostaje zanurzony w specjalnym barwniku i w wodzie. W wielu pracowniach wykorzystuje się naturalne barwniki roślinne, takie jak indygo czy pigmenty pozyskiwane z kory drzew. Ostatnim etapem jest usunięcie wosku w gorącej wodzie, dzięki czemu ukazuje się gotowy, wielobarwny wzór. Własnoręcznie wykonany batik najpierw wysuszyliśmy na słońcu, a następnie mogliśmy zabrać go ze sobą jako pamiątkę. Oczywiście zdjęcie moich jaszczurek zamieszczam w galerii poniżej. Jak widać najmniej wyszły mi ich oczy, które wyglądają jakby krwawiły, a to dlatego, że nałożyłem za dużo koloru czerwonego i rozlał mi się on poza zarys oczu jaszczurek…

Warsztaty odbywają się zazwyczaj w małych, rodzinnych i bardzo klimatycznych pracowniach, a czasem nawet po prostu w tradycyjnych jawajskich domach, w niewielkich grupach liczących od kilku do kilkunastu osób. Atmosfera jest spokojna i kameralna, a instruktorzy pomagają na każdym etapie pracy, dlatego udział nie wymaga żadnych zdolności plastycznych ani wcześniejszego doświadczenia. Standardowe zajęcia trwają około 2–3 godzin, choć dostępne są również dłuższe, nawet całodniowe kursy obejmujące pełny proces tworzenia batiku. Nasz warsztat trwał około 3 godzin. Mimo, że nie przepadam ze tego typu zajęciami, to naprawdę bardzo mi się one podobały, bo były czymś zupełnie innym, dużo ciekawszym, niż odwiedzanie warsztatów i manufaktur podczas innych moich wycieczek z biurami podróży. Przede wszystkim mogliśmy skupić się tutaj na pracy własnej, a instruktorzy pomagali nam na każdym kroku. Pomimo tego, że obok pracowni był ogromny sklep w tego typu rękodziełem, to nikt, ani razu, nie namawiał nas do jego kupna. A jaki był efekt? Wiele osób z naszej grupy, oprócz własnoręcznie wykonanego batiku, kupiła sobie dodatkowo jakieś pamiątki. Ja kupiłem sobie piękną mapę Indonezji, która zawiśnie oczywiście wśród mojej domowej kolekcji obrazków. Udział w tego typu warsztatach pozwala nie tylko stworzyć własną pamiątkę z podróży, ale także zrozumieć, dlaczego ręcznie wykonywane batiki są tak cenione i kosztowne. Dopiero samodzielne nakładanie wosku i barwienie tkaniny uświadomiło wielu z nas, ile cierpliwości, precyzji i pracy wymaga wykonanie nawet niewielkiego wzoru. Dla wielu turystów jest to jedno z najbardziej autentycznych i najlepiej wspominanych doświadczeń podczas pobytu w Yogyakarcie. Tak również było i z nami.

Po wizycie w pracowni pojechaliśmy jeszcze na chwilę do kantoru wymienić pieniądze, a potem wróciliśmy do hotelu i po przydziale pokoi, mieliśmy 2 godziny na odpoczynek. W końcu mogłem się po ludzku zdrzemnąć! O 17:00 ruszyliśmy na miasto. Nasze busiki zawiozły nas do centrum, gdzie pieszo zwiedzaliśmy przede wszystkim słynną Jalan Malioboro, najbardziej znaną ulicę miasta. Pełno jest na niej sklepów z batikiem, ulicznych artystów, muzyków, restauracji oraz straganów z lokalnym jedzeniem. Po zmroku ulica rozświetla się tysiącami świateł i zamienia w tętniący życiem deptak, na którym mieszkańcy i turyści spędzają długie godziny. My najpierw poszliśmy zjeść do lokalną gastronomię. Usiedliśmy sobie przy stolikach i kupiliśmy sobie lokalne, street-foodowe jedzenie, ale charakterystyczne dla tutejszej kuchni. Było bardzo dobre i kosztowało nas grosze. Tutaj wszystko jest naprawdę bardzo tanie. Za danie dla siebie, w przeliczeniu na złotówki, zapłaciłem około 15 zł i to jeszcze ze sporym napiwkiem. Gdy po jedzeniu mieliśmy czas wolny, to na bazarze kupiłem sobie ładną i dobrą jakościowo koszulkę za około 20 zł.

Na koniec dnia mieliśmy możliwość skorzystania z kolejnej tutejszej atrakcji, jaką jest przejażdżka becakiem – charakterystycznym trójkołowym rowerem z miejscem dla pasażerów z przodu. To jeden z symboli Yogyakarty i doskonały sposób na poznanie miasta w spokojnym tempie. Kierowcy becaków chętnie opowiadają o lokalnych atrakcjach (choć nasz akurat nam nic nie mówił), a sama przejażdżka pozwala poczuć klimat dawnych indonezyjskich ulic. Niestety coraz częściej becaki nie są już tradycyjnymi rowerami napędzanymi tylko i wyłącznie siłą mięśni nóg. Coraz częściej pojawiają się modne w ostatnim czasie rowery wspomagane elektrycznie, a wiele rowerów po prostu zastąpiono skuterami i motocyklami. Ale może to i dobrze, bo ludzie nie muszą już się tak męczyć, szczególnie, że wiele ulic w mieście jest dosyć stromych i praca ta wymaga niezwykłego wysiłku. Ja z Ulą mieliśmy dzisiaj wyjątkowe szczęście, bo chyba jako jedyni trafiliśmy na tradycyjnego, starego becaka. Większość naszej grupy wracała do hotelu zmodyfikowanymi już pojazdami. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze nas masaż. Wszak jesteśmy a Azji, a masaże są tutaj bardzo popularne i przede wszystkim niezwykle tanie. Niestety dla naszej 14‑osobowej grupy nie było dzisiaj możliwości przeprowadzenia masażu, ale zamówiliśmy sobie masaż na jutrzejszy wieczór.

Po powrocie do hotelu, umyciu się i przepakowaniu na jutro, w końcu mogłem położyć się spać. Mam nadzieję, że jutro nie zaśpię na zbiórkę.

niedziela, 19 lipca 2026

Indonezja – dzień 2 - Lot do Singapuru i Dżakarty

Po przylocie do Pekinu była już niedziela miejscowego czasu. Miałem nadzieję, że uda mi się obejrzeć gdzieś mecz o 3 miejsce na MŚ Francja – Anglia, ale na lotnisku okazało się, że nie ma żadnego telewizora i mogłem jedynie śledzić wynik meczu w Internecie. Chińczycy niestety najwyraźniej nie przepadają za piłką nożną. A mecz był chyba ciekawy, a na pewno widowiskowy, bo Anglia wygrała… 6:4. W czasie oczekiwania na drugi lot kupiłem sobie w automacie i zjadłem chińską zupkę, wykorzystując to, że na lotnisku w Pekinie jest gorąca woda. Po kilku godzinach oczekiwania na lotnisku w Pekinie wsiedliśmy do kolejnego samolotu – tym razem do Singapuru. Drugi lot trwał 6,5 godziny. Na lotnisku w Singapurze mieliśmy znowu kilka godzin przesiadki, które wykorzystaliśmy na zwiedzenie lotniska, które uznawane jest za najładniejsze na świecie. Największe wrażenie robi oczywiście słynny wodospad, który usytuowany jest pośrodku wielkiego, kilkupiętrowego centrum handlowego. Wodospad otoczony jest dookoła tropikalną zielenią, która rośnie sobie schodkowo, aż do samego dachu centrum. Wszystko to znajduje się w ogólnodostępnej części na Terminalu nr 1. Ponieważ my odlatywaliśmy do Dżakarty z Terminala 4, to musieliśmy pilnować, żeby odpowiednio wcześniej dostać się na niego lotniskowym autobusem. Lot do Dżakarty był przedostatnim naszym lotem. Na szczęście trwał krótko, bo tylko niecałe dwie godziny. W końcu dotarliśmy do celu naszej podroży – do Indonezji. W Dżakarcie byliśmy około godziny 23:00 i musieliśmy znów odebrać bagaże, bo kolejny lot mieliśmy dopiero następnego dnia rano, a wieczorem na lotnisku nikt już nie pracował o tak późnej porze i wszystkie okienka były pozamykane.

A skoro już jesteśmy w Indonezji to wypada napisać kilka zdań o tym kraju. Indonezja jest największym państwem wyspiarskim na świecie i jednym z najbardziej fascynujących krajów Azji Południowo-Wschodniej. Archipelag składa się z ponad 17 tysięcy wysp rozciągających się na długości ponad 5100 kilometrów pomiędzy Oceanem Indyjskim i Oceanem Spokojnym. Zamieszkuje go około 285 milionów ludzi, co czyni Indonezję czwartym najludniejszym państwem świata. Stolicą kraju jest Dżakarta, choć w najbliższych latach część funkcji administracyjnych ma zostać przeniesiona do nowo budowanej stolicy Nusantara na wyspie Borneo. Językiem urzędowym jest bahasa Indonesia, a obowiązującą walutą – rupia indonezyjska (IDR). Położenie geograficzne sprawia, że Indonezja należy do najbardziej zróżnicowanych przyrodniczo krajów świata. Leży na styku płyt tektonicznych, w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia, dlatego znajduje się tu ponad 120 czynnych wulkanów, a trzęsienia ziemi i erupcje nie należą do rzadkości. Jednocześnie wulkaniczna działalność sprawiła, że gleby są niezwykle żyzne, dzięki czemu kraj jest jednym z największych producentów ryżu, kawy, herbaty, przypraw oraz oleju palmowego. Indonezja zachwyca bogactwem przyrody. Na jej terenie żyją orangutany, warany z Komodo, nosorożce jawajskie, tygrysy sumatrzańskie, nosacze i wiele gatunków egzotycznych ptaków. W wodach otaczających archipelag znajdują się jedne z najpiękniejszych raf koralowych świata, dlatego kraj jest uznawany za prawdziwy raj dla nurków. Klimat Indonezji jest równikowy – przez cały rok panują tu wysokie temperatury oraz wysoka wilgotność powietrza. Wyróżnia się porę suchą, trwającą mniej więcej od maja do października oraz porę deszczową przypadającą na okres od listopada do kwietnia. Pogoda może się jednak różnić w zależności od wyspy i regionu. Indonezja jest również krajem niezwykle zróżnicowanym kulturowo. Mieszka tu kilkaset grup etnicznych posługujących się setkami lokalnych języków. Około 87% mieszkańców wyznaje islam, co czyni Indonezję największym państwem muzułmańskim na świecie, jednak na Bali dominuje hinduizm, a w wielu regionach spotkać można również chrześcijan i buddystów. Ta różnorodność znajduje odzwierciedlenie w architekturze, muzyce, tańcach, świętach i kuchni.