Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzybobranie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzybobranie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2020

Grzybobranie

Gips mam już zdjęty, a raczej lepiej błoby napisać, że sam go sobie zdjąłem. Polska służba zdrowia jest tak doskonała, że najlepiej jest w Polsce w ogóle nie chorować, bo gdy już chorujesz, to w sumie lepiej żebyś jak najszybciej umarł, wtedy szpital nie będzie miał problemów i nie będzie trzeba cię leczyć. Nawet mi się nie chce o tym pisać, najważniejsze, że już nie mam gipsu i noga nie boli.

A ponieważ noga nie boli, mogę już w miarę dobrze chodzić i dodatkowo mam ortezę, a w lasie są grzyby no i trzeba było zawieźć do przyczepy wysuszony przedsionek, to postanowiłem pojechać w sobotę nad Babant. Wyjechaliśmy o 6 rano, więc na miejscu byliśmy już przed 9. Najpierw poszliśmy do lasu. Znaleźliśmy dużo prawdziwków, sporo koźlaków, trochę podgrzybków i parę kurek. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy kaniach :). Nie chodziliśmy długo, bo ja nie chciałem nadwyrężać nogi, mama też już nie jest najmłodsza, no i nasza staruszka Łezka też miała dość po godzinie chodzenia po chaszczach i przeskakiwania przez powalone drzewa.

Po grzybobraniu pojechaliśmy do Jeleniowa, żeby przepakować rzeczy do przyczepy i zarzucić na nią pokrowiec na zimę. Do domu wróciliśmy około 16 i rozpoczęliśmy czyszczenie i obieranie grzybów, a potem ich suszenie i duszenie. 

sobota, 28 września 2019

Grzybobranie
















W piątek, od razu po szkole, wsiadłem z mamą i Łezką do samochodu i pojechaliśmy nad Babant na grzyby. Co prawda akurat teraz na Mazurach jest zdecydowanie mniej grzybów niż w pozostałej części Polski, ale ponieważ mam tam od lat swoje miejscówki, to liczyłem, że grzyby się znajdą!

I nie przeliczyłem się. Przez 3 godziny zebraliśmy mnówstwo maślaków, kozaków i prawdziwków. Niestety nie było jeszcze wysypu podgrzybków - znalazłem ich tylko kilka - zapewne zaczną się pojawiać w większych ilościach dopiero za jakiś czas. Trafiło się też kilka kurek (to już chyba tegoroczna ich końcówka) i 3 piękne kanie, które zostały już zjedzone jako pierwsze - dzisiaj na śniadanie.

Jeszcze wczoraj przebraliśmy i obraliśmy naszą leśną zdobycz, a dzisiaj rozpocząłem ich suszenie w piekarniku. Maślaki natomiast zostały przerobione na pyszny sosik grzybowy, który smakował wybornie! A kilka najciekawszych okazów z wczorajszego grzybobrania możecie podziwiać na dołączonych do posta zdjęciach!