Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2019

Grzybobranie
















W piątek, od razu po szkole, wsiadłem z mamą i Łezką do samochodu i pojechaliśmy nad Babant na grzyby. Co prawda akurat teraz na Mazurach jest zdecydowanie mniej grzybów niż w pozostałej części Polski, ale ponieważ mam tam od lat swoje miejscówki, to liczyłem, że grzyby się znajdą!

I nie przeliczyłem się. Przez 3 godziny zebraliśmy mnówstwo maślaków, kozaków i prawdziwków. Niestety nie było jeszcze wysypu podgrzybków - znalazłem ich tylko kilka - zapewne zaczną się pojawiać w większych ilościach dopiero za jakiś czas. Trafiło się też kilka kurek (to już chyba tegoroczna ich końcówka) i 3 piękne kanie, które zostały już zjedzone jako pierwsze - dzisiaj na śniadanie.

Jeszcze wczoraj przebraliśmy i obraliśmy naszą leśną zdobycz, a dzisiaj rozpocząłem ich suszenie w piekarniku. Maślaki natomiast zostały przerobione na pyszny sosik grzybowy, który smakował wybornie! A kilka najciekawszych okazów z wczorajszego grzybobrania możecie podziwiać na dołączonych do posta zdjęciach!

sobota, 23 września 2017

Obóz wędrowny – Beskid Sądecki i Pieniny – dzień 4

Tak jak zapowiadali, dziś od rana lało. Dla nas w sumie to nic nowego. Nawet specjalnie nikt się tym nie przejął. Wyruszyliśmy o 945. Dziś również poszliśmy krótszą trasą, ale i tak musieliśmy przejść ponad 15 km i to momentami ostro pod górę.

Najpierw jednak zeszliśmy ostro w dół, czerwonym szlakiem do Rytra, które leży nad Popradem, na wysokości 500 m n.p.m.. W Rytrze wreszcie mieliśmy możliwość zrobienia zakupów w sklepie. Po wizycie w Groszku i spakowaniu prowiantu na kolejne dni udaliśmy się w kierunku Schroniska Przehyba. Czekało nas bardzo długie i ostre podejście z dużym przewyższeniem terenu. Schronisko leży bowiem na wysokości 1175 m n.p.m. Mieliśmy więc do podejścia prawie 700 metrów!

Po drodze na szczęście przestało padać i momentami nawet coś było widać na nielicznych punktach widokowych. Widzieliśmy także po drodze dwie piękne, żółto-czarne salamandry plamiste, no i znów zbieraliśmy grzyby, tym razem prawie same rydze. Było ich mnóstwo.

Do Schroniska Przehyba doszliśmy krótko po godzinie 1700. Niestety godzinę przed dojściem do niego znów się rozpadało i doszliśmy cali przemoczeni. Ale jutro i pojutrze ma zrobić się wreszcie ładnie. Zobaczymy… Niestety podobnie jak i wczoraj nie pozwolono nam zrobić grzybów. Spróbujemy je zabrać ze sobą jeszcze jutro, bo planujemy zrobić ognisko z zakupionymi dziś w Rytrze kiełbaskami. Jutro mamy znów spokojny dzień, bo do przejścia mamy jedynie około 10 km. Możemy się zatem wyspać!