wtorek, 21 lipca 2026

Indonezja – dzień 4 - Jaskinia Jomblang i Świątynia Prambanan

Zbiórkę mieliśmy dzisiaj o 8 rano. Wcześniej trzeba było jeszcze zjeść śniadanie, tak więc obudziliśmy się przed siódmą. Do pierwszej dzisiejszej atrakcji – Jaskini Jomblang – musieliśmy dojechać busikami. Zajęło nam to około dwóch godzin, ale już sama jazda była swego rodzaju atrakcją. Podczas przejazdu mogliśmy obserwować, jak wygląda codzienne życie mieszkańców Jawy. Ostatni odcinek drogi dojazdowej do jaskini prowadził bardzo wąskimi drogami pośród wiejskich pól uprawnych, a sama jej końcówka prowadziła po szutrowej, bardzo kamienistej oraz wyboistej drodze.

Jaskinia Jomblang to jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji przyrodniczych w okolicach Yogyakarty. Nie jest to zwykła jaskinia, do której wchodzi się korytarzem, tylko jest to ogromne zapadlisko krasowe, coś w rodzaju meksykańskich cenot, które powstało w wyniku zawalenia się fragmentu stropu byłej jaskini. Największą atrakcją oprócz zwiedzania samej jaskini, jest rozpoczynający zwiedzanie zjazd na linie w głąb jaskini. Najpierw musieliśmy założyć uprząż, kask oraz specjalny sprzęt zabezpieczający, a następnie powoli opuszczano nas, po dwie osoby, około 60 metrów w dół do ukrytego dna zapadliska. Zjazd odbywa się przy pomocy systemu lin i bloczków, obsługiwanego przez miejscowych przewodników. Po dotarciu na dno czekał nas niezwykły widok – podziemny las, który dzięki dostępowi światła i wilgoci zachował bujną tropikalną roślinność. Następnie trasa prowadziła około 200 metrów przez wilgotne, błotniste korytarze do sąsiedniej komory Goa Grubug, w której znajduje się największa atrakcja Jaskini Jomblang. Jest nią słynne „Światło Nieba” (Heaven’s Light), czyli promienie słońca wpadające przez otwór w stropie jaskini i przebijający ciemność niczym naturalny reflektor. W połączeniu z mgłą, skałami i zieloną roślinnością tworzy jeden z najbardziej niezwykłych widoków na Jawie. Wyprawa do Jomblang wymaga trochę odwagi i sprawności – po zjeździe trzeba przejść przez śliskie, błotniste fragmenty jaskini, dlatego warto mieć odpowiednie buty i ubranie, które można zabrudzić. Na szczęście przed wejściem do jaskini dostaliśmy oprócz kasków również kalosze, bo w trakcie zwiedzania prawie wszyscy powpadali nogami do dosyć głębokiego błota. Na koniec trzeba było z powrotem dostać się jakoś na górę. Tym razem obsługa jaskini miała dużo więcej pracy, bo przewodnicy musieli wyciągnąć nas wszystkich na powierzchnię, co nie było już tak łatwe jak wcześniejsze spuszczanie nas na linie. Wizyta w jaskini była niezwykłym przeżyciem. Po dojściu na parking czekał już na nas lunch. Samo jedzenie było „normalne”, bo dostaliśmy ryż, trochę klusek oraz kurczaka, ciekawy był natomiast sposób podania nam tego jedzenia, bo dostaliśmy go zawinięte w duże liście.

Po lunchu czekał nas kolejny dłuższy przejazd do drugiej dzisiejszej atrakcji, którą było zwiedzanie Świątyni Prambanan. Jest to jeden z najwspanialszych zabytków Indonezji i jednocześnie największy kompleks świątyń hinduistycznych w kraju. Znajduje się około 17 km od Yogyakarty i razem z buddyjskim Borobudurem należy do najważniejszych miejsc historycznych tego regionu. Monumentalne wieże świątyni, widoczne z daleka, są jednym z symboli Jawy. Kompleks Prambanan powstał w IX wieku za panowania dynastii Sanjaya z królestwa Mataram. Został poświęcony najważniejszym bogom hinduizmu – Śiwie, Wisznu i Brahmie. Centralną i największą świątynią jest poświęcona Śiwie Candi Siwa, która ma ponad 47 metrów wysokości. Po jej bokach znajdują się mniejsze świątynie poświęcone Wisznu i Brahmie, a cały zespół tworzy harmonijną, monumentalną kompozycję. Charakterystyczną cechą Prambanan są wysokie, smukłe wieże (śikary), które symbolizują górę Meru – mityczną świętą górę będącą centrum wszechświata w wierzeniach hinduistycznych. Ich pionowa forma sprawia, że świątynie wydają się sięgać nieba i robią ogromne wrażenie, szczególnie podczas zachodu słońca. Ściany świątyń zdobią niezwykle szczegółowe płaskorzeźby przedstawiające sceny z hinduistycznego eposu Ramajana. Można na nich zobaczyć historię księcia Ramy, jego żony Sity oraz walkę dobra ze złem. Przez wiele stuleci Prambanan pozostawał opuszczony i częściowo został zniszczony przez trzęsienia ziemi oraz działalność okolicznych wulkanów. Współcześnie kompleks został pieczołowicie odrestaurowany i w 1991 roku wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Oprócz zwiedzania głównej świątyni, na terenie ogromnego kompleksu znajduje się także kilka innych mniejszych świątyń, które również obejrzeliśmy, choć tylko ja z Ulą, bo reszta grupy wolała iść na kawę. W pobliżu świątyni organizowane są również widowiskowe przedstawienia baletu Ramajana, podczas których tradycyjny taniec jawajski łączy się z muzyką i spektakularną scenografią. Mieliśmy iść zobaczyć dzisiaj takie przedstawienie, ale przeczytaliśmy w różnych źródłach, że jest ono robione typowo pod turystów i nie jest jakieś spektakularne, więc zrezygnowaliśmy z niego na rzecz masażu, który zamówiliśmy sobie na dzisiejszy wieczór. Część osób z naszej grupy pojechała na masaż do salonu, a część (w tym i ja z Ulą) mieliśmy zamówionych masażystów, którzy przyjechali do naszego hotelu i robili nam masaż w pokojach. Po kilku dniach podróży i dzisiejszych aktywnościach wspaniale było położyć się na półtorej godziny i zrelaksować podczas masażu. Jutro wyruszamy na zwiedzanie już o 3 w nocy, dlatego kładziemy się dzisiaj spać trochę wcześniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz