Dzisiaj znowu zmieniamy hotel. Ten, w którym spaliśmy dzisiejszej nocy był zarezerwowany dla nas niestety tylko na jedną noc. Zanim jednak zameldowaliśmy się do nowego hotelu czekał nas jeszcze cały dzień atrakcji, które sami sobie wymyśliliśmy. Przede wszystkim najpierw przeszukałem Internet w poszukiwaniu atrakcji w pobliżu Labuan Bajo. Znalazłem ich kilka i przedstawiłem naszej grupie, bo zawsze lepiej jest jechać zwiedzać w kilka osób. No i znalazły się 4 osoby, które chciały z nami jechać. To dwa bardzo sympatyczne, około 10 lat starsze od nas małżeństwa z Gdyni, które podobnie jak my nie lubią bezczynnie siedzieć na tyłku i nic nie robić.
Na
cały dzisiejszy dzień Michał – nasz lider – zamówił dla nas samochód i znanego
nam już kierowcę – Klaudio. Z hotelu wyjechaliśmy o 9:30. Musieliśmy podjechać
jeszcze po wspomnianą czwórkę, bo nocowali w innym hotelu niż my, po czym pojechaliśmy
wymienić pieniądze do kantoru i w końcu mogliśmy już ruszyć na zwiedzanie.
Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem była Jaskinia Batu Cermin (Lustrzana
Jaskinia). Znajduje się ona zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta, dzięki
czemu dotarliśmy do niej po około 15 minutach jazdy. Zwiedzanie odbywa się z
lokalnym przewodnikiem, a do wejścia do jaskini prowadzi krótka ścieżka przez
las. Jaskinia powstała w wapiennych skałach, które miliony lat temu znajdowały
się pod powierzchnią morza. Świadczą o tym liczne skamieniałości koralowców,
muszli, ryb i żółwi morskich widoczne na ścianach, które po drodze pokazywał
nam nasz przewodnik. Podczas zwiedzania można zobaczyć stalaktyty, stalagmity,
niewielkie komory oraz liczne skamieniałości. Do przejścia w jaskini jest także
około 40-metrowy odcinek, podczas którego trzeba założyć na głowę kaski. Przechodzi
się wtedy wąskimi i niskimi przejściami, trzeba być mocno schylonym, a czasem
wręcz na kolanach i można łatwo uderzyć się w głowę o zwisające z góry
stalaktyty. W jaskini żyją także nietoperze i niewielkie pająki, dlatego warto
zabrać wygodne obuwie i latarkę, choć przewodnicy zwykle dysponują własnym
oświetleniem. Nazwa „Lustrzana Jaskinia” pochodzi od niezwykłego zjawiska
optycznego – przez niewielkie otwory w sklepieniu wpadają promienie słońca,
które odbijają się od jasnych ścian bogatych w kryształy soli i minerały. W
odpowiednich godzinach wnętrze rozświetla się niczym lustro, tworząc niezwykły
spektakl światła. Najlepszy efekt można zobaczyć rano, gdy słońce znajduje się
pod odpowiednim kątem. My dzisiaj niestety nie mieliśmy okazji zaobserwować
tego zjawiska, bowiem niebo było mocno zachmurzone. Zwiedzenie jaskini zajęło
nam około 45 minut, po czym wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy dalej.
Drugim
odwiedzonym dzisiaj przez nas miejscem była kolejna jaskinia, jednak zupełnie
inna niż Batu Cermin. Tą jaskinią była najbardziej znana i najczęściej
odwiedzana w okolicy Jaskinia Rangko. Jaskinia znajduje się około 20 km od
miasta, na półwyspie Tanjung Boleng. Nie jest to typowa jaskinia do zwiedzania
– w jej wnętrzu znajduje się naturalny basen z krystalicznie czystą, turkusową
wodą morską, w którym można pływać. Dzięki otworowi w sklepieniu do środka
wpadają promienie słońca, rozświetlając wodę i wapienne ściany jaskini. Efekt
jest szczególnie spektakularny w słoneczne dni i sprawia, że Rangko uchodzi za
jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na Flores. Do jaskini nie da się
dojechać bezpośrednio. Najpierw dojechaliśmy do niewielkiej przystani w wiosce Rangko.
Po kilku minutach oczekiwania na łódkę czekał nas krótki rejs tradycyjną
drewnianą łodzią, trwający około 10 minut. Łódką dotarliśmy na plażę Rangko,
gdzie musieliśmy zakupić bilety i skąd czekał nas jeszcze kilkuminutowy spacer
do wejścia do jaskini. Od wejścia do lustra wody prowadzą w dół kamienne
schodki, które bywają śliskie i trzeba bardzo uważać, żeby nie zrobić sobie
krzywdy. W jaskini spędziliśmy około 45 minut, w czasie których mogliśmy spokojnie
popływać, porobić zdjęcia i nacieszyć się niezwykłą atmosferą tego miejsca.
Wizytę w jaskini najlepiej jest zaplanować wczesnym popołudniem, gdy promienie
słońca wpadają do wnętrza pod odpowiednim kątem i woda przybiera intensywnie
turkusowy kolor. My byliśmy w jaskini właśnie w tym czasie, ale ponieważ niebo
było dzisiaj zachmurzone, to kolor wody był nieco mniej intensywny, ale i tak
bardzo ładny.
Po
powrocie z jaskini na plażę, w czasie oczekiwania na łódkę, zdążyliśmy się
jeszcze wykąpać w morzu, po czym wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do
centrum Labuan Bajo na masaż i obiad. Ponownie kupiliśmy sobie godzinny masaż
całego ciała, który był fantastyczny, po czym poszliśmy na obiad do tej samej
restauracji co wczoraj, bo bardzo nam smakowało. W międzyczasie dołączył do nas
Michał, od którego dowiedzieliśmy się, że dotarły w końcu do nas nasze bagaże.
O 17:30 wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego nowego hotelu. Jest to nowy i dosyć fajny hotel, ale dojazd do niego wymagał od naszego kierowcy
sporych umiejętności, bowiem znajduje się wysoko na wzgórzu i trzeba do niego
dojechać wąskimi i stromymi uliczkami. Po dotarciu do hotelu odebraliśmy swoje
bagaże i poszliśmy do pokoju. Nie mieliśmy już dzisiaj siły ani ochoty, żeby
jechać wieczorem z resztą grupy do miasta na kolację. Zostaliśmy w hotelu i
mieliśmy czas, żeby przygotowywać się powoli do jutrzejszej, długiej podróży
powrotnej do Polski. Przy okazji słuchaliśmy też internetowej relacji na żywo z
siatkarskiego finału Ligi Narodów, który odbywa się w Chinach, a w którym
Polacy, po bardzo zaciętym meczu, pokonali 3:2 drużynę USA. To druga z rzędu
wygrana Polaków w Lidze Narodów!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz