niedziela, 2 sierpnia 2026

Indonezja – dzień 16 – Labuan Bajo (2 dzień nadprogramowy)

Dzisiaj znowu zmieniamy hotel. Ten, w którym spaliśmy dzisiejszej nocy był zarezerwowany dla nas niestety tylko na jedną noc. Zanim jednak zameldowaliśmy się do nowego hotelu czekał nas jeszcze cały dzień atrakcji, które sami sobie wymyśliliśmy. Przede wszystkim najpierw przeszukałem Internet w poszukiwaniu atrakcji w pobliżu Labuan Bajo. Znalazłem ich kilka i przedstawiłem naszej grupie, bo zawsze lepiej jest jechać zwiedzać w kilka osób. No i znalazły się 4 osoby, które chciały z nami jechać. To dwa bardzo sympatyczne, około 10 lat starsze od nas małżeństwa z Gdyni, które podobnie jak my nie lubią bezczynnie siedzieć na tyłku i nic nie robić.

Na cały dzisiejszy dzień Michał – nasz lider – zamówił dla nas samochód i znanego nam już kierowcę – Klaudio. Z hotelu wyjechaliśmy o 9:30. Musieliśmy podjechać jeszcze po wspomnianą czwórkę, bo nocowali w innym hotelu niż my, po czym pojechaliśmy wymienić pieniądze do kantoru i w końcu mogliśmy już ruszyć na zwiedzanie. Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem była Jaskinia Batu Cermin (Lustrzana Jaskinia). Znajduje się ona zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta, dzięki czemu dotarliśmy do niej po około 15 minutach jazdy. Zwiedzanie odbywa się z lokalnym przewodnikiem, a do wejścia do jaskini prowadzi krótka ścieżka przez las. Jaskinia powstała w wapiennych skałach, które miliony lat temu znajdowały się pod powierzchnią morza. Świadczą o tym liczne skamieniałości koralowców, muszli, ryb i żółwi morskich widoczne na ścianach, które po drodze pokazywał nam nasz przewodnik. Podczas zwiedzania można zobaczyć stalaktyty, stalagmity, niewielkie komory oraz liczne skamieniałości. Do przejścia w jaskini jest także około 40-metrowy odcinek, podczas którego trzeba założyć na głowę kaski. Przechodzi się wtedy wąskimi i niskimi przejściami, trzeba być mocno schylonym, a czasem wręcz na kolanach i można łatwo uderzyć się w głowę o zwisające z góry stalaktyty. W jaskini żyją także nietoperze i niewielkie pająki, dlatego warto zabrać wygodne obuwie i latarkę, choć przewodnicy zwykle dysponują własnym oświetleniem. Nazwa „Lustrzana Jaskinia” pochodzi od niezwykłego zjawiska optycznego – przez niewielkie otwory w sklepieniu wpadają promienie słońca, które odbijają się od jasnych ścian bogatych w kryształy soli i minerały. W odpowiednich godzinach wnętrze rozświetla się niczym lustro, tworząc niezwykły spektakl światła. Najlepszy efekt można zobaczyć rano, gdy słońce znajduje się pod odpowiednim kątem. My dzisiaj niestety nie mieliśmy okazji zaobserwować tego zjawiska, bowiem niebo było mocno zachmurzone. Zwiedzenie jaskini zajęło nam około 45 minut, po czym wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy dalej.

Drugim odwiedzonym dzisiaj przez nas miejscem była kolejna jaskinia, jednak zupełnie inna niż Batu Cermin. Tą jaskinią była najbardziej znana i najczęściej odwiedzana w okolicy Jaskinia Rangko. Jaskinia znajduje się około 20 km od miasta, na półwyspie Tanjung Boleng. Nie jest to typowa jaskinia do zwiedzania – w jej wnętrzu znajduje się naturalny basen z krystalicznie czystą, turkusową wodą morską, w którym można pływać. Dzięki otworowi w sklepieniu do środka wpadają promienie słońca, rozświetlając wodę i wapienne ściany jaskini. Efekt jest szczególnie spektakularny w słoneczne dni i sprawia, że Rangko uchodzi za jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na Flores. Do jaskini nie da się dojechać bezpośrednio. Najpierw dojechaliśmy do niewielkiej przystani w wiosce Rangko. Po kilku minutach oczekiwania na łódkę czekał nas krótki rejs tradycyjną drewnianą łodzią, trwający około 10 minut. Łódką dotarliśmy na plażę Rangko, gdzie musieliśmy zakupić bilety i skąd czekał nas jeszcze kilkuminutowy spacer do wejścia do jaskini. Od wejścia do lustra wody prowadzą w dół kamienne schodki, które bywają śliskie i trzeba bardzo uważać, żeby nie zrobić sobie krzywdy. W jaskini spędziliśmy około 45 minut, w czasie których mogliśmy spokojnie popływać, porobić zdjęcia i nacieszyć się niezwykłą atmosferą tego miejsca. Wizytę w jaskini najlepiej jest zaplanować wczesnym popołudniem, gdy promienie słońca wpadają do wnętrza pod odpowiednim kątem i woda przybiera intensywnie turkusowy kolor. My byliśmy w jaskini właśnie w tym czasie, ale ponieważ niebo było dzisiaj zachmurzone, to kolor wody był nieco mniej intensywny, ale i tak bardzo ładny.

Po powrocie z jaskini na plażę, w czasie oczekiwania na łódkę, zdążyliśmy się jeszcze wykąpać w morzu, po czym wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do centrum Labuan Bajo na masaż i obiad. Ponownie kupiliśmy sobie godzinny masaż całego ciała, który był fantastyczny, po czym poszliśmy na obiad do tej samej restauracji co wczoraj, bo bardzo nam smakowało. W międzyczasie dołączył do nas Michał, od którego dowiedzieliśmy się, że dotarły w końcu do nas nasze bagaże. O 17:30 wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszego nowego hotelu. Jest to nowy i dosyć fajny hotel, ale dojazd do niego wymagał od naszego kierowcy sporych umiejętności, bowiem znajduje się wysoko na wzgórzu i trzeba do niego dojechać wąskimi i stromymi uliczkami. Po dotarciu do hotelu odebraliśmy swoje bagaże i poszliśmy do pokoju. Nie mieliśmy już dzisiaj siły ani ochoty, żeby jechać wieczorem z resztą grupy do miasta na kolację. Zostaliśmy w hotelu i mieliśmy czas, żeby przygotowywać się powoli do jutrzejszej, długiej podróży powrotnej do Polski. Przy okazji słuchaliśmy też internetowej relacji na żywo z siatkarskiego finału Ligi Narodów, który odbywa się w Chinach, a w którym Polacy, po bardzo zaciętym meczu, pokonali 3:2 drużynę USA. To druga z rzędu wygrana Polaków w Lidze Narodów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz