Do Singapuru odlecieliśmy punktualnie. Na lotnisku pożegnaliśmy się z naszym liderem – Michałem, bo nie wraca z nami do Polski, tylko leci za kilka dni do Japonii, gdzie będzie prowadził kolejną grupę. Na miejscu byliśmy przed godziną 9:00. Ponieważ kolejny lot, do Pekinu, mieliśmy dopiero o 17:55, to postanowiliśmy z Ulą, że… pojedziemy zwiedzić Singapur. Zostawiliśmy bagaże w przechowalni i poszliśmy do metra, którym dojechaliśmy do centrum.
Singapur
to niewielkie, wyspiarskie państwo-miasto położone na południowym krańcu
Półwyspu Malajskiego. Mimo powierzchni wynoszącej zaledwie około 735 km² należy
do najbogatszych i najlepiej rozwiniętych krajów świata. Zamieszkuje go około 6
milionów osób różnych narodowości, głównie Chińczyków, Malajów i Hindusów, a
językami urzędowymi są angielski, malajski, mandaryński i tamilski. Klimat jest
równikowy – przez cały rok panują wysokie temperatury (około 26–32°C) oraz duża
wilgotność powietrza. Singapur słynie z wyjątkowej czystości, nowoczesnej
architektury, rozległych terenów zielonych oraz jednego z największych portów i
lotnisk na świecie. Jest ważnym światowym centrum finansowym, handlowym i
transportowym, a dzięki surowym przepisom i wysokiemu poziomowi bezpieczeństwa
uchodzi za jedno z najbardziej uporządkowanych i najbezpieczniejszych państw na
świecie.
Po
wyjściu z metra zrobiliśmy sobie spacer po całym centrum. Wysiedliśmy na stacji
metra City Hall i poszliśmy najpierw w kierunku zatoki Marina Bay. Tutaj weszliśmy
na Waterfront Promenade. Jest to szeroka promenada spacerowa biegnąca wokół całej
zatoki Marina Bay. Nie jest to osobna atrakcja ani dzielnica, lecz ciąg
pieszych alejek, tarasów widokowych i mostów o łącznej długości około 3,5 km,
łączący najważniejsze miejsca w centrum Singapuru. To jedno z
najpopularniejszych miejsc spacerowych w Singapurze. Zarówno w dzień, jak i po
zmroku można stąd podziwiać panoramę miasta, a wieczorem obejrzeć pokazy
świetlne nad zatoką oraz iluminacje drapaczy chmur. Dzięki licznym ławkom,
kawiarniom i punktom widokowym promenada jest idealnym miejscem na spokojny
spacer i robienie zdjęć.
Nie
spiesząc się przeszliśmy spod amfiteatru aż do ogrodów Gardens by the Bay. Po
drodze musieliśmy oczywiście odwiedzić słynną fontannę Marlion. To chyba najbardziej
rozpoznawalny symbol Singapuru. Posąg przedstawia mityczne stworzenie z głową
lwa i ciałem ryby. Głowa lwa nawiązuje do nazwy Singapur, która wywodzi się z
sanskryckich słów Singa Pura oznaczających „Lwie Miasto”, natomiast rybi ogon
symbolizuje rybacką osadę Temasek, od której rozpoczęła się historia miasta.
Główny posąg ma 8,6 m wysokości i waży około 70 ton. Z jego paszczy nieustannie
wypływa strumień wody do zatoki Marina Bay. Merlion został odsłonięty w 1972
roku i obecnie stoi w Merlion Park, skąd rozciąga się jeden z najbardziej
charakterystycznych widoków na panoramę Singapuru.
Spod
Merliona przeszliśmy dookoła zatoki, aż do Marina Bay Sands. Jest to jeden z
najbardziej charakterystycznych budynków Singapuru i symbol jego nowoczesności.
Kompleks został otwarty w 2010 roku i składa się z trzech 55-piętrowych wież,
na których spoczywa ogromny taras widokowy SkyPark przypominający statek. W
jego skład wchodzą luksusowy hotel, centrum handlowe, kasyno, muzeum, teatry
oraz liczne restauracje. Na dachu znajduje się słynny basen typu infinity,
dostępny wyłącznie dla gości hotelowych oraz ogólnodostępny taras widokowy, z
którego rozciąga się spektakularna panorama Singapuru. Marina Bay Sands jest
jedną z najczęściej fotografowanych atrakcji miasta i jednym z najbardziej
rozpoznawalnych budynków na świecie.
Przechodząc
przez środek budynku, przeszliśmy do Gardens by the Bay. Jest to jeden z
najbardziej niezwykłych ogrodów botanicznych na świecie i jedna z największych
atrakcji Singapuru. Kompleks, otwarty w 2012 roku, zajmuje powierzchnię ponad
100 hektarów nad zatoką Marina Bay i powstał z myślą o stworzeniu „miasta w
ogrodzie”, które łączy nowoczesną architekturę z ochroną przyrody. Ogród
podzielony jest na trzy części, z których największą popularnością cieszy się
Bay South Garden. Najbardziej charakterystycznym elementem Gardens by the Bay
jest Supertree Grove, czyli zespół futurystycznych, stalowych „superdrzew” o
wysokości od 25 do 50 metrów, porośniętych tysiącami roślin z całego świata.
Część z nich wykorzystuje energię słoneczną i uczestniczy w systemie zbierania
deszczówki. Między najwyższymi drzewami poprowadzono podniebną kładkę Skyway, z
której można podziwiać ogrody i panoramę Singapuru. Każdego wieczoru odbywa się
tu bezpłatny pokaz światła i muzyki Garden Rhapsody, przyciągający tłumy
odwiedzających.
W
ogrodzie spędziliśmy około godziny, spacerując po różnych jego zakątkach i
podziwiając przepiękne aranżacje roślinne i różne tematyczne ogrody. W końcu
przyszedł już czas na powrót na lotnisko. Po dojechaniu do terminalu
odebraliśmy bagaże z przechowalni i akurat mogliśmy się już odprawić, bo bramki
w Air China były już otwarte. Bagaż mamy nadany już do Warszawy, więc zostaje
nam już tylko lot do Pekinu i przesiadka (na szczęście tym razem dosyć krótka)
na samolot do Warszawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz