Dzisiaj pojechaliśmy odwiedzić grób Moniki i spotkaliśmy się także z jej rodzicami. Mieliśmy pojechać wcześniej, w maju, na Jej imieniny, ale pandemia pokrzyżowała nam plany.
Chwila zadumy i wspomnień na cmentarzu w Muszakach, później spotkanie z "mamusią" i tatą w Więckowie. Byli zaskoczeni, ale chyba szczęśliwi, choć ból w ich sercach jest nadal ogromny...
Po wizycie pojechaliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się jeszcze na pyszny obiad, w zajeździe w Romanach-Seborach. W Warszawie byliśmy około godziny 19.00. Pogoda przez cały dzisiejszy dzień nam dopisywała. Było ciepło i słonecznie - ot taka polska letnia pogada.
Dobrze, że tam dziś byliśmy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz