sobota, 30 marca 2002

Reunion - dzień 1 – podróż, Saint-Denis i plaże

Źródło: club-des-voyages.com

Dzisiaj rano doleciałem na Reunion. Jednak moja podróż zaczęła się kilka dni wcześniej, już 26 marca, kiedy to autokarem ORBIS-u wyjechałem z Warszawy do Paryża. W stolicy Francji byłem dopiero 28 marca i miałem nawet trochę czasu, żeby przejść się ulicami miasta. Nocowałem w Paryżu, bowiem samolot na Reunion miałem dopiero 29 marca o 15:45. Byłem bardzo ciekawy lotu samolotem i szczerze mówiąc (a waściwie pisząc) torchę sie też bałem, ponieważ... po raz pierwszy w życiu leciałem samolotem i to w dodatku leciałem ponad 14 godzin! Leciałem samolotem DC-10 i (jak się okazało po latach - ten post jest pisany w roku 2026), był to jeden z ostatnich pasażerskich lotów tych maszyn na Reuniuon i w ogóle jako samoloty pasażerskie. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie lot samolotem niż to miało miejsce w rzeczywistości. Samolot był ogromny, miał w środku układ siedzeń 2+5+2 i charakterystyczny trzeci silnik z tyłu, pośrodku nad kadłubem. Wyobrażałem sobie, że podczas lotu wszyscy grzecznie siedzą zapięci pasami bezpieczeństwa, przez cały czas lotu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po wyłączeniu przez pilota sygnalizacji zapięcia pasów dużo osób wstało i zaczęło chodzić po całym samolocie, rozmawiać, a niektóre dzieci nawet rzucały do siebie piłką między siedzeniami. Ciekawe doświadczenie jak na pierwszy w życiu lot samolotem. Po przylocie do Saint-Denis, na lotnisku czekał już na mnie Eric i razem pojechaliśmy do naszego apartamentu, który znajduje się w miejscowości Le Tampon, na południowej stronie wyspy. Po krótkim odpoczynku zaczęliśmy zwiedzanie. Dzisiaj zwiedzaliśmy stolicę wyspy, czyli Saint-Denis.

Źródło: widebodyaircraft.nl/dc10-30.htm
Źródło: airliners.net
Źródło: ile-de-la-reunion.net
Źródło: commons.wikimedia.org

Saint-Denis to stolica i największe miasto wyspy Reunion, położone na jej północnym wybrzeżu. Jest administracyjnym i gospodarczym centrum francuskiego departamentu zamorskiego, a zarazem główną bramą wjazdową na wyspę dzięki międzynarodowemu lotnisku Roland Garros. Miasto łączy kreolską kulturę z silnymi wpływami francuskimi, co widać w architekturze kolonialnych willi, tropikalnych ogrodach oraz lokalnej kuchni. W centrum znajduje się słynna ulica Rue de Paris z zabytkowymi domami z XIX wieku, a nadmorska promenada Barachois jest popularnym miejscem spacerów. Saint-Denis nie jest typowym kurortem plażowym, lecz raczej tętniącą życiem stolicą o wielokulturowym charakterze, stanowiącą ważny punkt wyjścia do zwiedzania górzystego wnętrza wyspy. Zwiedzanie Saint-Denis nie zajęło nam dużo czasu, bowiem woleliśmy wybrać się w ciekawsze miejsca na wyspie, a szczególnie skorzystać z kąpieli w Oceanie Indyjskim na tutejszych przepięknych plażach.

Źródło: www.exotismes.ch
Źródło: planetescape.pl
Źródło: mamaisonautourdumonde.com
Źródło: meinfrankreich.com

Dzisiaj odwiedziliśmy między innymi plażę Plage de Grand Fond, na której zamiast piasku czy kamieni były praktycznie same kawałki obumarłej rafy koralowej. Zabrałem sobie kilka takich kawałków rafy na pamiątkę, zupełnie zapominając o tym, że nie można ich zabierać i wywozić z wyspy. Byliśmy też na przepięknych, piaszczystych plażach Boucan Canot i L’Hermitage, na których spędziliśmy trochę czasu opalając się i kąpiąc w cieplutkiej wodzie przepięknego Oceanu Indyjskiego.

Źródło: us.images.westend61.de
Źródło: live.staticflickr.com
Źródło: www.musement.com
Źródło: redro.pl
Źródło: turystyka.wp.pl
Źródło: visit.today

Byliśmy także na lokalnym targu Marché Forain de Saint-Paul, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć, jak funkcjonuje tutejszy handel wszystkim czym się da. Targ odbywa się przede wszystkim w piątki (przez cały dzień) i w sobotnie poranki. Setki straganów rozkładają tu swoje towary wzdłuż frontu morskiego, tworząc prawdziwy spektakl kolorów, zapachów i dźwięków. Można znaleźć tu świeże owoce tropikalne i warzywa, aromatyczne przyprawy (np. wanilię), miód „péi” od lokalnych pszczelarzy, a także produkty rzemieślnicze – ręcznie robione kosze, biżuterię, tekstylia czy drobne wyroby artystyczne. Ludzie przyjeżdżają tu nie tylko po zakupy, ale także po atmosferę i lokalne specjały kulinarne – na targu sprzedawane są przekąski kreolskie, takie jak samosy czy „pains bouchons”, i inne domowe przysmaki. Część z tutejszych warzyw i owoców widziałem po raz pierwszy w życiu. Jeden z sektorów targu zajęty był na handel żywymi zwierzętami (kurami, kozami, owcami, królikami, itp.). My, oprócz pamiątek, kupiliśmy sobie świeży sok z lokalnych owoców oraz świeżo wyciskany (przy nas) sok z trzciny cukrowej, której plantacje znajdują się na całej wyspie. Ma on specyficzny, słodki smak, który mi bardzo smakował.

Źródło: kazocean.fr
Źródło: www.newsofmarseille.com
Źródło: media.prod.polarsteps.com
Źródło: www.mairie-saintpaul.re
Źródło: dilka.fr
Źródło: www.marieangeostre.com
Źródło: commons.wikimedia.org
Źródło: www.rexby.com