piątek, 20 grudnia 2013

Kevin












No i znów przyjechał na święta. To już prawie tradycja :). I choć nasze święta nigdy nie są jakieś bardzo rodzinne, to zawsze miło, gdy ktoś bliski spędzi z nami ten magiczny czas.

Cóż więcej mogę napisać? Może to, że powoli kończy się kolejny rok. To zwykle czas podsumowań. W moim przypadku nic specjalnie nowego się nie wydarzyło. Najmilszymi momentami były, jak to często u mnie ostatnio bywa, podróże. A w tym roku było ich sporo. Udało mi się zobaczyć Chiny z Pekinem i Wielkim Murem. Zaliczyłem również szkolny rejs "Pogorią" po Morzu Śródziemnym ze zwiedzaniem Elby i pięknych miasteczek na włoskim wybrzeżu. Potem w wakacje super wycieczka z przyjaciółmi i psami na Litwę, Łotwę, Estonię i do Finlandii, no a jesienią cudowna wyprawa do USA po zachodnich stanach. W okresie wakacyjnym oczywiście ukochane Mazury. Na kwietniowej zielonej szkole przypomniałem sobie jak wyglądają przepiękne Góry Stołowe - zarówno po polskiej jak i czeskiej stronie. Oby przyszły rok był również taki udany!

środa, 18 grudnia 2013

Polki!












Jesteśmy już w półfinale!

Kto by się tego spodziewał przed mistrzostwami? Wydaje mi się, że były na pewno takie osoby. I to zapewne wśród samych zawodniczek i sztabu szkoleniowego. W końcu oni najlepiej wiedzą w jakiej są formie i na co ich stać. Ale bardzo dobrze, że nie mówili o tym głośno, tylko krok po kroczku, konsekwentnie realizowali założony sobie cel. Wspaniale i tak trzymać. Niezależnie jak będzie dalej, to już zdobyły sobie serca tysięcy kibiców w Polsce. Szczerze mówiąc (a raczej pisząc) już w fazie grupowej widziałem, że może być dobrze. Choć nie oglądałem wszystkich meczów od pierwszej do ostatniej minuty - po prostu nie robię tego nigdy w przypadku piłki ręcznej, bo za dużo nerwów mnie to kosztuje. Pomyślałem sobie już wtedy... zajdą daleko. Mecz z Rumunkami śledziłem w Internecie, sprawdzając co jakiś czas wynik. Pobiegłem przed telewizor gdy Polki zmniejszyły stratę do 3 punktów, czyli około 46 minuty. Od razu było widać, że wygrają - to się widzi i czuje, szczególnie jeśli ktoś sam miał do czynienia ze sportem i grami zespołowymi. One po prostu tworzą zespół i chcą wygrywać! Dzisiejszy mecz oglądałem już od 2 połowy. Pierwszą "słuchałem" z mojego pokoju. Gdy pod koniec przez ponad 6 minut Polki nie mogły strzelić bramki zacząłem gryźć paznokcie. Ale wszystko skończyło się znakomicie. W półfinale będzie bardzo ciężko, ale kto wie... może piękny sen będzie trwać dalej. Oby!

sobota, 14 grudnia 2013

Marta pod gwiazdami...














Dziś w końcu znalazłem odpowiednią ilość czasu, żeby na spokojnie przeczytać i obejrzeć bloga mojej przyjaciółki. Myślę, że nie będzie mi miała za złe jak zalinkuję tutaj do niego :). Naprawdę warto obejrzeć Jej piękne prace! No i mogę napisać, że to właśnie Marty blog zmotywował mnie do tego, żebym sam zaczął pisać. Nie jest tu co prawda tak pięknie i oryginalnie jak u Niej ale co tam :).

Dni mijają, święta coraz bliżej. W czwartek przylatuje mój siostrzeniec z Francji. Znów coś się będzie działo, a nie tylko szara i monotonna codzienność. Praca na studiach już prawie napisana! A tak mi się nie chciało zaczynać. W sumie szybko poszło i dobrze. Pozostaje jeszcze tylko obrona.

Na koniec jeszcze słówko o środowej niespodziance. Niestety niemiłej. Okazało się, że oprócz standardowego przeglądu mojego samochodu trzeba jeszcze wymienić wszystkie tarcze hamulcowe. Tego nawet moja karta bankowa nie mogła wytrzymać i przez ponad 20 minut musiałem czekać na autoryzację transakcji z banku. No ale trzeba było. Jeszcze wczoraj doszło do tego roczne ubezpieczenie OC + AC... Przynajmniej teraz rok mam z głowy.

niedziela, 8 grudnia 2013

Mail













Zastanawiałem się o czym by tu napisać? Orkan Ksawery? Coraz bardziej napięta sytuacja na Ukrainie? A może śmierć Nelsona Mandeli? Nie miałem pomysłu co wybrać, aż tu nagle... życie przyszło mi samo z pomocą. Otrzymałem maila. Bardzo ważnego dla mnie maila. Od osoby, z którą bardzo dawno nie miałem kontaktu. Nie spodziewałem się tej wiadomości kompletnie. Gdy zobaczyłem od kogo ona jest, serce od razu zabiło mi mocniej, a łzy same pojawiły się w oczach. Łzy radości!

Niby nic szczególnego w tym mailu nie było, ale dał mi on nadzieję. Nadzieję, że może znów będzie lepiej, że może znów będzie dobrze. Bardzo bym tego chciał i zrobię wszystko żeby tak było, choć ode mnie niestety niewiele zależy. Zrobiłem już wszystko co mogłem, teraz mogę tylko czekać i mieć nadzieję... a mam ją cały czas!

Dziękuję Ci za tego maila! Bardzo!

wtorek, 3 grudnia 2013

Mistrzynie Warszawy!
















Dla takich chwil warto pracować w szkole!

Dzisiaj dziewczyny z mojego gimnazjum zdobyły Mistrzostwo Warszawy w tenisie stołowym!

Grały wspaniale, a emocje jakich mi dostarczyły wczoraj i dziś (zawody trwały 2 dni) jeszcze ze mnie do końca nie zeszły. Nie było łatwo. Przez cały czas dziewczyny trafiały do najtrudniejszych grup (to zdanie wszystkich nauczycieli, nie tylko moje). Wczoraj, na początek, ciężki ale wygrany mecz z Pragą Południe. Po eliminacjach znów grupa śmierci, w której przegraliśmy ze Śródmieściem, ale dzięki drugiej wygranej wyszliśmy z grupy z drugiego miejsca.

Dzisiaj ćwierćfinały i znów grupa śmierci. Na początek dwa najważniejsze mecze. W pierwszym trafiamy na Wawer, w którym gra mistrzyni Polski w swojej kategorii (wystarczy napisać, że dostała propozycje treningów z Natalią Partyką, a ma dopiero 13 lat!). Na szczęście druga zawodniczka gra słabiej i od początku wiemy, że najważniejszy będzie mecz deblowy. Pierwszego seta niestety przegrywamy, ale trzy kolejne to koncert gry i konsekwencja taktyczna. Wygrywamy pierwszy mecz, ale za długo nie możemy się cieszyć, bo za chwilę jeszcze trudniejszy mecz z Ursynowem. Tutaj grają dwie zawodniczki o wysokim i wyrównanym poziomie. Pierwszy pojedynek przegrywamy, w drugim też nie idzie najlepiej. Na szczęście P. wznosi się na wyżyny swoich umiejętności i po dramatycznym meczu wygrywa 3:2. Znów kluczowy okaże się debel. Tym razem koncertowa gra P. i O. i pojedynek wygrywamy 3:0, a cały mecz 3:1! Na koniec gier grupowych mecz przyjaźni z Bielanami. Dziewczyny mogły wreszcie trochę odpocząć, a w tle toczył się zażarty pojedynek o drugie miejsce w grupie, wygrany przez Wawer.

Czas na półfinały. Widzę, że dziewczyny są już zmęczone. Staram się je jak najbardziej zmotywować. Dzięki temu, że zajęły pierwsze miejsce w swojej grupie trafiły na słabsze przeciwniczki z dzielnicy Włochy. Wygrały szybko i gładko 3:0 i mogły czekać na przeciwniczki finałowe. W drugim półfinale, po niesamowicie wyrównanym meczu, Śródmieście (z którym przegraliśmy w fazie grupowej) przegrywa z Wawrem. Tak więc w finale spotkamy się znów z Wawrem, na który mamy już patent. I choć mecz meczowi nierówny to finał jest prawie kopią meczu z fazy grupowej. Znów najważniejszy jest mecz deblowy. I znów dzięki świetnej taktyce, konsekwencji i wspaniałej grze wygrywamy debla i... pozostaje nam już tylko odebrać puchar, dyplom i medale za Mistrzostwo Warszawy!

Dziewczyny! Dziękuję Wam za te wspaniałe chwile. Jesteście wielkie - choć jesteście dopiero w 1 klasie :).

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ukraina









No i co teraz będzie z Ukrainą?

Doniesienia z Kijowa są dramatyczne, ale nie to, co działo się tam w mijający weekend martwi mnie najbardziej. Oczywiście ważne jest, co stanie się w najbliższych dniach, może nawet godzinach, ale mam wrażenie, że znów wielu polityków chce zbić sobie kapitał na czyimś nieszczęściu.

Może warto uświadomić jak największej ilości osób, że kraj naszych sąsiadów znajduje się na skraju przepaści. Ludzie nie chcą uprawiać pól bo im się to po prostu nie opłaca, nie chcą zakładać własnych firm, bo jak tylko się zbytnio wzbogacą to zaraz w dziwnych okolicznościach muszą "płacić haracz" państwu, system bankowy przestaje istnieć - ludzie po prostu nie ufają bankom i ci, co jeszcze mają jakieś oszczędności nie wpłacają do banków pieniędzy, tylko trzymają je "w skarpecie". Jeśli dodamy jeszcze do tego fatalną sytuację geopolityczną i naciski Rosji to obraz naprawdę jawi się nieciekawy.

Trudno więc się dziwić tysiącom ludzi, którzy jedyną nadzieję na poprawę sytuacji w kraju widzą w ścisłej współpracy z Unią Europejską. Wspierajmy Ukraińców w ich dążeniu do integracji. Róbmy wszystko co możemy, żeby w jak najbliższej przyszłości i oni mogli się cieszyć z  lepszego życia.

W szkole, w której pracuję uczy się Ukrainka. Kilka razy w roku jeździ do rodzinnego miasteczka w swoim kraju. Zapytałem w piątek tę młodą osobę, co o tym wszystkim sądzi, czego ona chce i jak myślą jej rodacy? Powiedziała mi, że nie zna ani jednej osoby w swoim miasteczku i w jego okolicy, która nie chciałaby wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej.

Życzę jej, aby to się jak najszybciej stało...

wtorek, 26 listopada 2013

Nocny początek...

No to jestem!

Na razie anonimowo. Nikt nie wie, choć pewnie jeśli trafi tutaj przez przypadek ktoś, kto mnie zna, to nie będzie miał większego problemu z rozszyfrowaniem mnie. Nie chcę się ukrywać, być może z czasem nawet sam "ujawnię" światu mojego bloga. Na początek jednak chcę sprawdzić, czy mnie to w ogóle wciągnie, czy będę miał o czym pisać, czy to na pewno to, czy będzie mi się podobać.

A co będzie dalej... zobaczymy...

środa, 30 stycznia 2013

Na narty do Szczyrku!












W tym roku ferie zimowe spędzam w Polsce i w Chinach. Do Chin, a konkretnie do Pekinu, wylatuję z Asią i Erykiem pojutrze, a póki co wróciłem ze spontanicznego wyjazdu na kilka dni do Szczyrku na narty, na który pojechałem z mamą, Łezką i Bartkiem. Zarezerwowaliśmy sobie przez Booking.com pokój w Chacie pod Skocznią, która, jak sama nazwa wskazuje, położona była tuż przy kompleksie skoczni narciarskich.

Kompleks skoczni narciarskich Skalite to jeden z ważniejszych obiektów sportowych w Polsce, położony na północnym stoku góry Skalite, na wysokości około 620 m n.p.m., gdzie miłośnicy skoków narciarskich mogą obserwować zarówno treningi, jak i zawody lokalne oraz międzynarodowe. Historia tego miejsca sięga 1937 roku, kiedy to rozegrano tu pierwsze zawody. Z czasem obiekt był modernizowany i rozbudowywany, a jego największa przebudowa miała miejsce w latach 2007–2008, w związku z zaplanowanymi Mistrzostwami Świata juniorów, które ostatecznie odbyły się w innym miejscu z powodu braku śniegu. Mimo to nowy kompleks został uruchomiony i stał się nowoczesnym centrum skoków. Całość składa się z trzech skoczni o różnych rozmiarach: skoczni małej z punktem konstrukcyjnym K‑40 (HS 44), średniej K‑70 (HS 77) oraz normalnej K‑95 (HS 104), co sprawia, że miejsce to jest odpowiednie zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych skoczków. Trybuny mogą pomieścić ponad 1400 widzów, a profesjonalne instalacje umożliwiają korzystanie ze skoczni przez cały rok, dzięki systemom mrożenia rozbiegów, naśnieżania i zraszania terenu. Skalite jest areną wielu imprez sportowych, w tym cykli takich jak Puchar Beskidów, FIS Cup, LOTOS Cup czy mistrzostwa Polski, oraz miejscem treningów reprezentacji narodowych, klubów i młodych skoczków.

Gospodarze obiektu w którym mieszkaliśmy byli bardzo mili i pozwolili nam przyjechać z Łezką. Sami mają dwa piękne, białe labradory, z którymi Łezka w czasie naszego pobytu bardzo się zaprzyjaźniła. Kiedy wracaliśmy po południu z nart wychodziliśmy z mamą i Łezką na spacery na deptak nad Żylicą (mama również tam chodziła sama, kiedy my byliśmy na nartach). Czasem szliśmy sobie w stronę Buczkowic, a czasem w stronę centrum miasta, żeby coś zjeść w jednej z restuaracji lub żeby zrobić jakieś pamiątkowe zakupy. Deptak ten to jedno z najładniejszych i najbardziej rekreacyjnych miejsc w mieście. jest to malownicza, utwardzona promenada spacerowo‑rowerowa biegnąca wzdłuż górskiej rzeki. Ścieżka zaczyna się przy Urzędzie Miasta i prowadzi przez centrum Szczyrku, mijając m.in. plac św. Jakuba czy amfiteatr i dalej ciągnie się aż w kierunku Buczkowic, łącząc się z trasą rowerową, co daje łącznie kilka kilometrów przyjemnego szlaku nad wodą. Promenada nad Żylicą jest idealna na spacer, jogging, jazdę na rowerze lub nordic walking, a latem mnóstwo osób siada na ławkach lub wykorzystuje ją do rekreacji z całą rodziną. Rzeka Żylica, która płynie tuż obok, dodaje temu miejscu naturalnego uroku i relaksującej atmosfery, a obecność kawiarni i restauracji w okolicy sprawia, że deptak jest też atrakcyjny jako miejsce spotkań i odpoczynku po aktywnej części dnia. Zimą z kolei deptak również ma swój urok – pokryty śniegiem staje się przestrzenią, gdzie można wybrać się na spokojny spacer lub wykorzystać go jako trasę do narciarstwa biegowego.

Sam Szczyrk to jedno z najważniejszych i najpopularniejszych miejsc turystycznych w Beskidzie Śląskim, położone w malowniczej dolinie rzeki Żylicy, na wysokości około 500–600 m n.p.m., otoczone pasmem górskim, z głównym szczytem Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Centrum Szczyrku oferuje bogatą ofertę usługową i rekreacyjną: deptaki, restauracje, kawiarnie, sklepy z pamiątkami oraz punkty informacji turystycznej. Miasto organizuje liczne imprezy kulturalne, sportowe i regionalne, a dzięki dogodnej lokalizacji blisko głównych aglomeracji południowej Polski oraz sąsiedztwa Czech i Słowacji przyciąga zarówno turystów krajowych, jak i zagranicznych.

Przez tych kilka dni spędzonych w Szczyrku podjeżdżaliśmy z Bartkiem codziennie rano samochodem pod wyciągi i korzystaliśmy z uroków tutejszych tras narciarskich. Szczyrk Mountain Resort to dosyć nowoczesny i duży, jak na polskie warunki, ośrodek narciarski w Beskidzie Śląskim. Jest uważany za jeden z najlepszych tego typu obiektów w Polsce. Położony na zboczach szczytów Małe Skrzyczne (1211 m n.p.m.) oraz Wierch Pośredni (1000 m n.p.m.), oferuje długie, zróżnicowane trasy narciarskie zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych narciarzy i snowboardzistów, a także dość nowoczesną infrastrukturę. Szczyrk Mountain Resort dysponuje ponad 23 km tras zjazdowych, z których część jest oświetlona i sztucznie naśnieżana, co pozwala na jazdę także wieczorem oraz w mniej śnieżnych okresach.

To było kilka bardzo mile spędzonych dni. A teraz muszę już pomyśleć o tym, jak spakować się na mój wyjazd do Pekinu. To już pojutrze!