Po śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Odprawa przeszła sprawnie, ale samolot przyleciał nieco później i wylecieliśmy z półgodzinnym opóźnieniem. Po wylądowaniu w Maskacie, pojechaliśmy do hotelu, rozpakowaliśmy się i o 15:00 ruszyliśmy na zwiedzanie miasta.
Maskat to stolica i największe miasto Sułtanatu Omanu. Położone jest na północnym wschodzie kraju, nad Zatoką Omańską, będącą częścią Morza Arabskiego. Miasto rozciąga się wzdłuż wybrzeża na długości kilkudziesięciu kilometrów i jest otoczone surowymi górami Hajar (Al-Hadżar), co nadaje mu charakterystyczny, malowniczy krajobraz. Maskat pełni funkcję politycznego, administracyjnego i gospodarczego centrum państwa – to tutaj znajdują się najważniejsze instytucje rządowe, pałac sułtana oraz siedziby kluczowych ministerstw. Historia Maskatu sięga starożytności. Miasto od wieków było ważnym portem handlowym łączącym Półwysep Arabski z Indiami, Afryką Wschodnią i Persją. W XVI wieku znalazło się pod panowaniem Portugalczyków, czego pamiątką są do dziś zachowane forty Al Jalali i Al Mirani strzegące wejścia do portu. W kolejnych stuleciach Maskat stał się sercem omańskiego imperium morskiego i ważnym ośrodkiem politycznym regionu.
Zabudowa miasta jest stosunkowo niska, a architektura podporządkowana zasadzie harmonii z otoczeniem. Dominuje biały kolor budynków, proste formy i elementy tradycyjnego stylu arabskiego. Jednym z najważniejszych symboli miasta jest Wielki Meczet Sułtana Kabusa, jeden z największych meczetów na Bliskim Wschodzie, dostępny również dla niemuzułmanów, ale tylko w wyznaczonych godzinach rannych. Najstarszą dzielnicą jest tzw. Muttrah, czyli po prostu stare miasto, z historycznym portem i tradycyjnym sukiem. Innymi dzielnicami są Ruwi jako dawne centrum handlowe oraz nowoczesne Qurum i Al-Chuwajr.
Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem w stolicy Omanu była Opera Królewska (Royal Opera House Muscat). Jest ona najważniejszą instytucją kulturalną Omanu i jedną z najbardziej prestiżowych scen operowych na Bliskim Wschodzie. Została otwarta w 2011 roku z inicjatywy sułtana Kabusa ibn Sa’ida, jako symbol dialogu między kulturą omańską a sztuką światową. Budynek łączy nowoczesne rozwiązania techniczne z tradycyjną architekturą arabską, wykorzystując lokalny kamień i misterną ornamentykę. Operę obejrzeliśmy jedynie z zewnątrz, bowiem jej wnętrze oraz główna sala dostępne są tylko podczas odbywających się tu przedstawień. Spod opery pojechaliśmy dalej, w kierunku starego miasta – Muttrah. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę na punkcie widokowym, z którego roztaczała się ładna panorama części miasta.
Po krótkiej sesji fotograficznej ruszyliśmy dalej i zatrzymaliśmy się przy Muzeum Bait al Bagh. Jest to niewielkie muzeum poświęcone dziejom miasta i jego rozwojowi na przestrzeni wieków. Ekspozycja koncentruje się na historii Maskatu jako portu handlowego, jego znaczeniu morskim oraz kontaktach z innymi regionami świata. W muzeum można zobaczyć różne mapy, fotografie, modele oraz przedmioty ilustrujące codzienne życie dawnych mieszkańców. Bajt al-Bagh pełni funkcję kameralnego muzeum historycznego, które w przystępny sposób przybliża kulturowe i urbanistyczne dziedzictwo stolicy Omanu.
Po wizycie w muzeum przejechaliśmy kilkaset metrów dalej do dzielnicy rządowej i wysiedliśmy, żeby obejrzeć znajdujący się tu piękny Pałac Sułtana. Pałac, znany jako Al Alam Palace, jest oficjalną rezydencją ceremonialną sułtana Omanu. Położony jest w historycznej części miasta, pomiędzy fortami Al Jalali i Al Mirani, nad brzegiem Zatoki Omańskiej. Pałac pełni głównie funkcje reprezentacyjne – odbywają się tu uroczystości państwowe oraz przyjęcia oficjalnych gości, natomiast nie jest on siedzibą mieszkalną władcy. Budynek wyróżnia się charakterystyczną, nowoczesną fasadą w intensywnych barwach, łączącą elementy współczesne z tradycją omańskiej architektury. Choć wnętrza pałacu nie są udostępnione do zwiedzania, to sam obiekt i jego otoczenie stanowią jedną z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych atrakcji Maskatu i zdecydowanie warto się tu udać na krótki spacer, co właśnie dzisiaj zrobiliśmy.
Przedostatnim punktem dzisiejszego dnia był rejs po Zatoce Omańskiej. Rejs był dodatkowo płatny, ale warto było za niego zapłacić, gdyż wrażenia były naprawdę niezapomniane. Rejs rozpoczęliśmy w marinie Bandar Al Rowdha około godziny 16:30. Po wejściu na pokład niewielkiej łodzi motorowej i zajęciu miejsc, wypłynęliśmy z mariny. Przy sprzyjających warunkach istnieje tutaj szansa zobaczenia delfinów, które dość często pojawiają się w wodach Zatoki Omańskiej, jednak my dzisiaj niestety ich nie widzieliśmy. Z morza doskonale widać strome zbocza gór Al-Hadżar (Hajar), jasne, niskie zabudowania miasta, okolice Starego Maskatu z fortami Al Jalali i Al Mirani, Pałac Sułtana oraz charakterystyczną konstrukcję w kształcie kadzielnicy, stojącej na wzgórzu tuż przy głównej promenadzie. Symbolizuje ona bogatą kulturę i tradycję używania kadzidła (frankincense) w Omanie i jest jednym z rozpoznawalnych punktów widokowych w mieście.
Kulminacyjnym momentem rejsu jest zachód słońca. W miarę jak słońce zaczyna opadać ku horyzontowi, kolory nieba zmieniają się i przybierają różne kolory, co tworzy niezapomniany spektakl. Po zachodzie słońca łódź zawraca w stronę mariny. Jednak to był jeszcze koniec naszej wycieczki. Mimo że zrobiło się już prawie całkiem ciemno, to popłynęliśmy jeszcze zobaczyć 3 ciekawe miejsca. Pierwszym punktem był niewielki cmentarz rodziny sułtana, położony na plaży u stóp góry, za którą wznosi się Pałac Sułtana. Później popłynęliśmy w zatoczkę, przy której mieści się Al Bustan Palace (Ritz‑Carlton Hotel). Jest to jeden z najbardziej znanych i luksusowych resortów w Maskacie. Ten pięciogwiazdkowy hotel‑pałac rozciąga się na przestrzeni plaży o długości około 1 km i oferuje znakomite widoki na morze lub góry z wielu pokoi i apartamentów. Goście mogą korzystać tu z eleganckich wnętrz i spokojnej, nadmorskiej atmosfery przy jednoczesnej bliskości głównych atrakcji Maskatu. Ostatnim punktem rejsu była zatoczka z kolejnym tego typu luksusowym hotelem, tym razem o pięknie brzmiącej nazwie Shangri‑La Barr Al Jissah. Zarówno ten, jak i poprzedni kompleks oglądaliśmy już całkowicie po ciemku, ale to właśnie wtedy wyglądają one najładniej, ponieważ są bardzo ładnie oświetlenie. Cały rejs trwał nieco ponad 2 godziny i dostarczył nam wielu pozytywnych wrażeń. Oprócz niezapomnianych widoków, były też momenty, kiedy fale rozbijając się o dziób statku, mocno nas ochlapywały. Mimo to rejs był dla nas niezapomnianym przeżyciem.
Po rejsie pozostał nam już tylko spacer po zakamarkach tutejszego suku. Nie jest to co prawda aż taki labirynt uliczek jak marokańskich medynach, ale i tak można się było w nim lekko pogubić. Na zakup pamiątek oraz jedzenia mieliśmy prawie 2 godziny wolnego, które minęły nam bardzo szybko. Do hotelu dojechaliśmy po godzinie 21:00.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz