Dzisiaj
był już ostatni dzień pobytu w Omanie. Mogliśmy sobie pospać wyjątkowo długo.
Powoli musieliśmy się jednak przygotowywać mentalnie na mrozy i śnieżyce, które
nadal panują w Polsce. Jednak, żeby do końca wykorzystać słoneczną aurę, to po
śniadaniu poszliśmy jeszcze wygrzać się na słoneczku i skorzystać z hotelowego
basenu.
Po basenie trzeba było się już pakować. Na lotnisko wyjechaliśmy przed 14:00. Samolot był o czasie, ale wszystkie procedury związane z wylotem trwały wyjątkowo długo i wylecieliśmy z ponad godzinnym opóźnieniem. Lecieliśmy ponownie nad Dubajem, tym razem już po zmroku, ale przynajmniej był po naszej stronie. Potem lecieliśmy nad Zatoką Perską, Turcją i do Polski wlecieliśmy od strony Słowacji. Pilot poinformował nas, że nad Warszawą przechodzą właśnie silne śnieżyce i musimy poczekać w kolejce na lądowanie, bo służby muszą często odśnieżać pas startowy. Pokrążyliśmy więc kilkanaście minut nad okolicami Warszawy, ale w końcu bezpiecznie wylądowaliśmy na polskiej ziemi. Jak się później dowiedziałem, nie wszystkie samoloty miały tyle samo szczęścia co my i niektóre były przekierowywane na lotnisko do Poznania. Po dotarciu na parking i odśnieżeniu całkowicie zasypanego śniegiem samochodu mogliśmy w końcu spokojnie ruszyć do domu. Kolejna podróż zakończona… ale następna już za tydzień!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz