No i przyszedł ten dzień, kiedy trzeba wracać do Polski i opuścić rajskie Seszele. Cały wyjazd był niesamowity. Rzadko kiedy zdarza mi się, że jakaś podróż przerasta moje oczekiwania, a tym razem tak właśnie było. Jeżeli ktoś chce zobaczyć raj, to od dzisiaj będę mu polecał wybrać się na wycieczkę na Seszele. Tu naprawdę jest jak w raju! Jeszcze przed wylotem mieliśmy czas, żeby wykąpać się ostatni raz w Oceanie Indyjskim i później w hotelowym basenie.
Na lotnisko wyjechaliśmy dopiero po godzinie 14:00. Powrót do Polski odbył się planowo. Najpierw ponownie dolecieliśmy do Addis Abeby w Etiopii, gdzie mieliśmy prawie 5 godzin oczekiwania na samolot do Polski. W drodze do Warszawy ponownie mieliśmy międzylądowanie w Wiedniu, ale tym razem było ono krótsze. A po wyjściu z samolotu na Lotnisku Chopina musieliśmy przypomnieć sobie o panujących w Polsce już od miesiąca siarczystych mrozach, które za żadną cenę nie chcą dać za wygraną.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz